Prześlij dalej:

Jeśli powyższy opis dostarczył za mało wrażeń, to mam jeszcze grubszy kaliber. Mietek przynosił do szkoły… nie jakieś tam śmieszne scyzoryki, czy „finki”, ale granaty i naboje od kałasznikowa. Taki towar w Chojnowie pod Legnicą można było nabyć bez problemu, wystarczyło mieć plakat albo karty z gołą babą i stacjonujący w „Małej Moskwie” sołdaci handlowali czym popadnie. „Za moich czasów” o żadnym monitoringu nie było mowy, rodzice też nie pełnili dyżurów, po prostu nikt na to nie miał czasu, gdy tyrał na trzy zmiany. Trzeba było sobie w podstawówce samemu radzić, najważniejsze jest jednak to, że te wszystkie drastyczne historie były incydentami lub marginesem życia szkolnego. Generalnie uczniowie nie chodzili po polu minowym i nie walczyli o życie, uciekając przed szkolnymi mafiami. Rzecz polegała na tym, że z pewnymi „uczniami” się nie zdzierało, nie grało się z nimi w oczko, czy w „zapałki” i chodziło się w grupach, gdy w szkole wybuchała większa afera. Na podwórku też życie miało swój urok i nie raz się wycierało łzy i smarki w rękaw.

Piszę o tym wszystkim po to, aby wyciszyć syndrom teściowej na imieninach, zanim dojdzie do realizacji jakichś kretyńskich pomysłów, które zrobią ze szkół fortece z osobistym przeszukaniem na wejściu i testami narkotycznymi na wyjściu. W Warszawie zdarzyła się tragedia i to żadna sensacja, żadne nie wiadomo co, tylko życie. Z tym zwyczajnie nic się nie da zrobić, na milion normalnych, zawsze znajdzie się patologiczny piętnastolatek z nożem lub inny gówniarz, który bawi się w mafię. Życie i statystyka, a na to lekarstwa, monitoringu i zajęć psychologicznych nie ma.

Strony

Źródło foto: 
22415 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

14 (liczba komentarzy)

  1. Co do "słodkiego pizdolenia" to pełna zgoda, bo właśnie sobie przypomniałem niedawny występ JKM przy okazji tzw Okrągłego Stołu Oświaty i to, o czym mówi on od kilkudziesięciu lat, czyli o bonie oświatowym. Podobnie, jak złe szkoły by bankrutowały, zli nauczyciele "wylatywaliby na zbity pysk", tak samo szkoły, broniąc się przed bankructwem, albo wywalałyby kłopotliwych uczniów, albo "robiły z nimi porządek", po to, by rodzice nie przenosili dzieci do innych szkół. Czyli tekst powinien być jak najbardziej polityczny (odniesienie do TT MK) i dotyczyć celowej i udawanej nieudolności PiS, które, zamiast wprowadzania reform systemowych zwiększających efektywność państwa (tu oświaty), wprowadza socjal, który bez reform spowoduje obniżenie efektywności i załamanie podobne do tego w Wenezueli - myślę, że robią to celowo, by przygotować ugór pod zasiedlenie dla wiadomej nacji.

  2. avatar

    Co do bonu oświatowego to dwa linki: 
    https://ekskursje.pl/2019/04/dlaczego-nie-bon/
    https://www.salon24.pl/u/pesymizm/947594,bon-oswiatowy-czy-to-realne-i-czy-zakonczyloby-strajki

    Sprawa w istocie a i z samej swej istoty, polityczna. Mam kilka zdań jednocześnie. Imo, najpierw na ogon nadeptujemy... :) . 

    Co do Korwina, on chyba 'biologicznie' nie jest w stanie zrozumieć, że życie społeczne to nie jest partia brydża :)

  3. Przeczytałem i nadal pozostaję przy idei JKM - IMO warto by było wprowadzić bon oświatowy w jakimś ograniczonym zakresie, zwłaszcza terytorialnym np. w zróżnicowanych pod różnymi uwarunkowaniami gminach, gdzie by można było przeprowadzić pilotaż b.o. i zobaczyć, jak to się sprawdza. Bo jak na razie, wcale niezamożni ludzie posyłają swoje dzieci do płatnych katolickich przedszkoli i podstawówek.

  4. Przejrzałam na oczy w kwietniu 2010 roku. 

    Szkoła? Dzisiaj to nie jest szkoła...Parę lat temu skończyłam zarządzanie placówką oświatową, ponieważ, patrząc na to wszystko i wszystkich w swojej szkole i nie tylko,  chciałam jeszcze założyć szkołę z prawdziwego zdarzenia, szkołę Korczakowską. Drogi, Matko Kurko, piszesz, że do zwolnienia pozostaje 30 procent nauczycieli? Otóż dla dobra Polski to powinno być około 80 % i nie żartuję!!!!

    Mam zamiar opuścić szkołę. I chociaż kocham dzieciaki, a do emerytury ,,niedaleko", nie mam już sił i chcę pójść inną drogą. Jestem dumna z orderu Pro Patria, ale teraz dla liberalnych dyrektorow i nauczycieli nie ma to znaczenia. Byłam też jedynym nauczycielem przedmiotowcem, który nie strajkował. Głupota moich kolegów i koleżanek sięga zanitu: żadnej ideii, żadnego autentycznego poświęcenia, brak ideałów, płytkość w rozumowaniu, bylejakość, buta, egoizm, stadne myślenie...Wczoraj z ósmą klasą omawialiśmy ,,Potęgę smaku" Herberta. Moi Kochani Uczniowie są o niebo mądrzejsi od tego i od tych, co i którzy ich otaczają. To oni są najcudowniejsi i wiedzą oraz czują, o co chodzi. Zabiegi kosmetyczne, operacje plastyczne, pozerstwo, spodnie z lampasami, galerie, intelektualne głupoty kto z kim i dlaczego to świat współczesnego nauczyciela przebranego za krowę i śpiewającego o prąciu. Biedni ludzie, ale to oni, gdy dostaną sygnał, bezrefleksyjnie wprowadzą w szkole idee LGBT.

    Serdecznie wszystkich Państwa pozdrawiam. 

     

     

     

     

  5. Strony