PO straciła pole siłowe, ale największe upokorzenie dopiero przed PO

Prześlij dalej:

Rzadko czytam artykuły profesjonalistów i dzieje się tak z prostych powodów, przede wszystkim profesjonalistów jak na lekarstwo, a poza tym uważam, że spojrzenie na rzeczywistość okiem amatorów, nie zawsze, ale często jest bardziej świeże i wolne od redakcyjnej linii. Ale od każdego nawyku jest jakieś odstępstwo, bywa, że podyktowane przypadkiem i tak też trafiłem na artykuł w „Rzepie” http://www.rp.p..., którego autorem jest Piotr Skwieciński, z reguły rozsądny publicysta. Polecam tę lekturę z czystym sumieniem i właściwie nic więcej dodać do felietonu Skwiecińskiego się nie da, a i ujmować nie wypada. Biorę jednak poprawkę na leniwych, biorę też poprawkę na samego siebie, ponieważ tekst mnie naprowadził na pewną myśl i dlatego z grubsza przedstawię swoją wersję głównej tezy Skwiecińskiego. Platforma straciła pole siłowe, póki co nie w całości, ale w sporym kawału, tylko jak wiadomo pole siłowe, podobnie jak balon i okręt, z dziurą długo nie pociągnie. Dziury w polu siłowym PO załatać się nie da i tak długo partia plastikowych „idei” holowała swój sukces, nie kwapiąc się do najmniejszego wysiłku. Skwieciński słusznie zauważył, że przyszedł czas, gdy Tuska i PO można zabić jak muchę i człowieka, czyli gazetą. Wcześniej rzecz nie do pomyślenia, wystarczy wspomnieć, że żadna afera, żadna kompromitacja i niechby największa tragedia, nie ruszyły partii „bez alternatywy”. Z jednej strony pole siłowe zapewniały media, ale z drugiej znacznie większy wkład miała ludzka głupota. Człowiek nie świnia i jak się do czegoś przyzwyczai, to trudno mu się przeprosić z rozumem. Cała potęga PO polegała na tym, że miliony Polaków, rozleniwionych intelektualnie, powtarzało gotowe formułki, które rzekomo miały świadczyć o wyjątkowej inteligencji. Sęk w tym, że wszystkie te wierszyki zaczynały się i kończyły na jednym epitecie: „PiS-dzielestwo”.

Świat dookoła był zły ponieważ najpodlejszego gatunku gnomy non stop szczały do mleka. Skończony Tusk z kolesiami nie zaproponował żadnej innej egzegezy rzeczywistości poza tą jedną, aż w końcu czara prostackich usprawiedliwień się przelała. Polacy zauważyli, że to nie gnomy ośmieszyły Polskę stadionowym dachem i murawą, to nie gnomy kradły złoto w Amber Gold i to nie gnomy zamieniają ciała i publikują makabryczne zdjęcia. Mało ważne jest, to co słusznie zauważa Skwieciński, że z tym „obciachem”, to jest jakaś narodowa sraczka kompleksów, bo mnie do głowy nie przychodzi, żeby się narodowo batożyć stadionem, ważne, że pole siłowe przestało działać. Obojętnie co się w Polsce śmiesznego, bulwersującego, tragicznego, czy też po prostu niedobrego stanie, Tusk i reszta plastikowych ludzików będą za to „bekali”. I nie ma nic nowego i nie ma, że boli, co więcej PO i tak powinna, leżąc krzyżem, Bogu dziękować, że płacą może 1/10 z tego, co musiał płacić PiS i Kaczor. Na Jamajce się śmiali z Polski, taki był obciach, wystarczyło, że Kaczyński wszedł w zabłoconych mokasynach na salę konferencyjną i już się znajdowały artykuły w „zachodniej prasie”. Dzisiejsze skamlanie plastikowych ludzików, że rząd nie odpowiada za gradobicie i inne takie, jest rykiem wołu, który usiłuje zapomnieć, że cielęciem był i to wyjątkowo cielęcym. Tak by z grubsza wyglądała moja zgoda z tezą Skwiecińskiego, ale nowa myśl, która mnie dopadała domaga się jeszcze jednego etapu dziejowego.

Tusk jest skończony, z PO różnie może być, jednak do ostatecznego przejrzenia na oczy brakuje elektoratowi przekroczenia psychologicznej bariery. Musi nastąpić bolesne uświadomienie, które wiąże się z ekspiacją. Miliony jeszcze nie powiedziały sobie przy porannym goleniu, jakimi idiotami byli, gdy bezkrytycznie kupowali najbardziej prostackie egzegezy Donalda i reszty towarzycha. W tej dziedzinie mam spore doświadczenie, zarówno teoretyczne, jak i praktyczne i wiem, że taki proces przebiega według dwóch możliwych scenariuszy. Albo delikwent ma jaja i przyznaje się do głupoty z chwilą, gdy głupotę sobie uświadomi, albo jeszcze długo udaje głupiego, licząc, że się wszystko rozjedzie po kościach. Druga opcja niestety jest bardziej powszechna i jak mniemam w porażającej proporcji. Przyjdzie jeszcze chwilkę poczekać, aż etap poznawczego dysonansu zaliczy odpowiednia liczba Rodaków. Nie liczyłbym na spektakularne ekspiacje i prawdę mówiąc zadowolę się taką wersją udawania głupiego, która nie pamięta jak to było, ale wie, że dłużej tak być nie może. PO straciła pole siłowe, bezpowrotnie, ale nim ostatecznie pójdzie na dno doświadczy jeszcze największego upokorzenia, jakie sama wylansowała. Może za miesiąc, może za pół roku, ale przyjdzie taki dzień, że sympatyzowanie z PO będzie OBCIACHEM, niemniejszym niż swego czasu było sympatyzowanie z PiS.

6
4847 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

3 (liczba komentarzy)

  1.  "łapaj żydów" to musiała być również nagonka, czyli der sturmer.

    Joński musiał przeprosić muchę, mimo że mucha 4 dni PO odwołanym meczu,  na jej stadionie za 2 miliardy, nie wie kto powinien podjąć decyzję zamknięciu dachu. Proponuję żeby Tusk powołał niezawisła komisję rządową która zajmie się badaniem tego tematu. 

  2. avatar

    wspominam zawsze towarzysza Millera, albo ,,żelaznego kanclerza", co dzierżył władzę twardą ręką, pana Waldka przegonił wulganymi słowy, a roztkliwiał się jedynie nad biustem pani Torebki.Miał 43% równie żelaznego elektoratu, i Olka na miękkich nogach - jako zabezpieczenie tyłów. Mieli trwać wiecznie.

    Dzisiaj tow. Leszek i jego prawa ręka - gitarzysta od Rydzyka, sprzedali komitet i kupili ,,se" nowe fury. Tak kończą mężczyźni.

  3. avatar

    Ponieważ na błysk tego plastiku załapała się jednak "większa połowa" pozwalająca wygrać wybory Donaldowi, odchył w drugą stronę nie może być równy na zasadzie

    "że sympatyzowanie z PO będzie OBCIACHEM, nie mniejszym niż swego czasu było sympatyzowanie z PiS."

    Będzie to obiach zdecydowanie większy. A ci którzy się grzali przy tym plastikowym słoneczku, mając w perspetkywie utratę ciepełka, tym zajadlej będą musieli przejrzeć na oczy. Ale nikt się nie przyzna że jest winny. Będą wołać że dali się omamić, że to wina Tuska. Oj klęska to będzie ogromna, co mnie cieszy niezwykle.