Procesy społeczne w czasach „pandemii” stanęły na głowie, z jednej strony nie jest to nic nowego, znamy przecież człowieka i ludzkość na tyle, aby się nie czuć zaskoczonym. Z drugiej strony nie sposób nie zauważyć całkowicie nowych zjawisk i tutaj zdecydowanie na pierwsze miejsce wysuwa się reakcja Kościoła, a właściwie jej brak. Nigdy w historii Polski nie zdarzyło się tak, aby Kościół opuścił wiernych i to praktycznie w każdym wymiarze. Same kościoły przestały pełnić funkcje, jakie pełniły od lat. Nikomu nie trzeba przypominać, że w czasach wojen, rozbiorów, komunizmu i stanu wojennego, jedynymi niezawodnymi enklawami wolności, pocieszenia i polskości, były kościoły.

Co się stało dziś? Teoretycznie można pójść i się pomodlić, nawet wziąć udział we mszy, pod warunkiem, że liczba wiernych jest niewiększa niż pięcioro. Rzecz w tym, że przed kościołami nie ustawiają się społeczne kolejki, nie ma zapisów przez Internet i tym bardziej nie dochodzi do kłótni przed świątyniami i plebaniami. Powód jest bardzo prosty, najzwyczajniej w świecie nie ma chętnych, nie ma wiernych. W mediach i dostępnych środkach komunikacji i wierni i księża apelują, aby zostać w domach. Nagle się okazało, że msza wysłuchana w radiu, czy obejrzana w TVN24 ma dokładnie taką samą wartość, jak normalne uczestnictwo w nabożeństwie. Mało tego! Pojawiły się pełne instrukcje, jak samemu przyjąć komunię, bez przyjmowania komunii w znanej postaci, ale po wykonaniu określonych czynności, które nie są wybitnie skomplikowane i praktycznie sprowadzają się do odmówienia modlitwy. Samemu można sobie też poświęcić koszyczek wielkanocny z pokarmami, gdzieś też przemknęła mi instrukcja spowiedzi w wersji „zrób to sam”.

Opisany stan rzeczy trwa trzeci tydzień i przez następne dwa się nie zmieni. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że kościoły będą puste nie tylko w Wielki Piątek, kiedy to wierni całymi godzinami uczestniczyli w drodze krzyżowej, ale i w niedzielę wielkanocną. Mogę się mylić, przyznaję, że nie sprawdzałem, czy kiedykolwiek w przeszłości coś podobnego miało miejsce, jednak jestem niemal w stu procentach pewien, że nie miało. Powiedzenie: „obyś żył w ciekawych czasach”, nabrało pełnego wymiaru, tak ciekawych czasów nie pamiętam jak żyję. Setki razy próbowano polski Kościół wyrugować, najmocniej przykładali się do tego komuniści, ale jak wiadomo odnieśli dokładnie przeciwny efekt. W czasach PRL Kościół był potęgą tak wielką, że sekretarze PZPR potajemnie chrzcili dzieci i wysyłali do Pierwszej Komunii. Gdy Szczepkowska ogłosiła koniec komunizmu niemal od razu pojawiły się opinie, że komuna nie wykończyła Kościoła, ale Kościół poprzez agresywne wejście do polityki wykończy się sam. I ta prognoza się nie sprawdziła. W końcu przyszedł bardzo trudny czas i masowe ataki na księży pedofilów, niestety w znacznym stopniu uzasadnione, choć w równie dużym przesadzone. Udało się i przez tę nawałnicę przejść, głównie dlatego, że wierni choć zbulwersowani postawą upadłych księży, stanęli w obronie Kościoła atakowanego na oślep.

Obecna sytuacja pod każdym względem jest wyjątkowa, nagle Kościół przestał być potrzebny komukolwiek, wiernym, politykom i w końcu księżom. Kościół nie pociesza, kościoły nie chronią, księża nie są pasterzami, ale każą owieczkom w samotności paść się strawą duchową, politycy nie bronią, ale i też nie atakują Kościoła. Powstały idealne warunki do największej w dziejach Polski laicyzacji, co mnie, jako ateistę niespecjalnie powinno martwić, jednak jako socjolog wiem doskonale, w jaki sposób ta pustka będzie wypełniona. Oczywiście nie twierdzę, że „pandemia” doprowadzi do upadku polskiego Kościoła, byłaby to diagnoza wyjątkowo głupia, ale ponad wszelką wątpliwość ruszył i trwa proces, jakiego jeszcze w Polsce nie mieliśmy. W jaki sposób z tej pułapki wyjść, nie mam pojęcia i na szczęście nie jest to moje zmartwienie. Wydaje się, że możliwe drogi są dwie albo ludzie wytęsknieni rzucą się do bram kościołów albo przyzwyczają się do wygodnego życia. Pożyjemy, zobaczymy.

70 KOMENTARZE

  1. A do tego piszą na FB

    A do tego piszą na FB (siedlisko lewackie), że kosciół nic nie pomaga a jest odwrotnie. Caritas robi cuda a Owsiak dalej liczy kasę. Oczywiście kasę nieswoją aby miał czym opłacić te swoje zachcianki kosztem innych. Żadeń z niego filantrop.

  2. A do tego piszą na FB

    A do tego piszą na FB (siedlisko lewackie), że kosciół nic nie pomaga a jest odwrotnie. Caritas robi cuda a Owsiak dalej liczy kasę. Oczywiście kasę nieswoją aby miał czym opłacić te swoje zachcianki kosztem innych. Żadeń z niego filantrop.