PiS nie ma kandydata na prezydenta, a pomysły coraz głupsze

Prześlij dalej:

W najbliższych wyborach samorządowych PiS musiałby się bardzo postarać, żeby zająć drugie miejsce, ale kalendarz wyborczy jest dość paskudny dla opozycji i korzystny dla władzy. Partia, która zalicza serię zwycięstw jest niesiona przez falę, gorzej gdy zwycięstwo staje się incydentem, wtedy mityczny trend się odwraca. Samorządowe zmagania PiS ma raczej do przodu, potem trzeba się będzie zmierzyć z wyborami prezydenckimi i dopiero na końcu bitwa o wszystko, czyli wybory parlamentarne. Drugą kadencję Komorowskiego niestety uznaję za formalność, co gorsze boję się wygranej w I turze. Nie wiem, co musiałby się stać, żeby Komorowski przegrał, a gdybym miał koniecznie coś wskazać, to wybrałbym rywalizację wewnątrz PO i kandydowanie Tuska. Scenariusz mało realny, pomimo plotek i podchodów, które rzekomo w tym kierunku były czynione i stały się częścią afery podsłuchowej. Pozostaje się modlić o jakiś cud, ale też wypada zająć się konkretami, które ograniczą porażkę, skoro na zwycięstwo szanse są niewielkie. Tymczasem w PiS i w obozie szeroko pojętej prawicy panuje prawdziwe rozwolnienie i podsuwanie kandydatur, które są gwarancją nie tylko porażki, co kompromitacji. Profesor Andrzej Nowak ma być tym, który wygra z Bronisławem Komorowskim, ponieważ jest bardziej kompetentny, inteligentny i dba o Polskę. Litości! Od Bronisława bardziej kompetentna i inteligentna jest kierowniczka Legii Warszawa, co nie znaczy, że ma jakiekolwiek szanse w tym swoistym konkursie piękności. Trzeba naprawdę nie rozumieć specyfiki wyborów prezydenckich, żeby podsuwać tak fatalnego kandydata i proszę o dokładne odczytanie diagnozy, bo nie piszę o złym człowieku, Polaku, polityku, czy profesorze, ale o złym kandydacie. Równie dobrze do konkursu pieśni biesiadnej można wystawić Lutosławskiego albo w mokrą podkoszulkę ubrać posłankę Sobecką. Cała bieda polega na braku odpowiedniego kandydata i nim palnie się cokolwiek głupiego, warto się rozejrzeć wokół siebie.

Dokładnie w przeciwnym kierunku należy szukać, nie inteligentny, kompetentny profesor o wyrazistych poglądach, do tego „nudny” w swojej trosce o Polskę, ale przystojny, dowcipny, fajny, „reprezentacyjny”. Niezwykle mnie martwi to beznadziejne zawracanie Wisły kijem, nie ma takiej siły, która zmieniłaby specyfikę wyborów na prezydenta i jeśli ktokolwiek uważa inaczej jest albo sabotażystą albo Bozia mu rozum odebrała. W ramach kompromisu przystojnego, dowcipnego i reprezentacyjnego można zastąpić kimś rozsądnym, ale jednocześnie idealnie wypadającym w mediach, bez tego ani rusz. I był taki człowiek, który się Gliński nazywa, niestety został spalony doszczętnie. Z rozsądnych propozycji słyszałem o Gilowskiej albo Ołdakowskim. Tego drugiego okrzyknięto zdrajcą w co bardziej radykalnych miejscach i to też wynik kompletnego braku zrozumienia sytuacji, bo tak naprawdę przydałby się ktoś szerzej akceptowany. PiS ma dwa wyjścia, zebrać w tyłek i to z przytupem, wystawiając kandydata ideowego albo przegrać blisko remisu z kandydatem centrowym. No i nie byłoby się czym przejmować, gdyby nie okoliczność najważniejsza. Jeśli PiS wygra wybory samorządowe nie tak miażdżącą przewagą jak pokazują sondaże, a potem spektakularnie przegra wybory prezydenckie, to wybory parlamentarne pozostają jedną wielką zagadką.

Strony

20197 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

23 (liczba komentarzy)

  1. Moim zdaniem PiS nie powinien chować się po krzakach i udawać innej partii niż jest, tylko pójść na zwarcie, czyli wystawić Macierewicza. Nawet jeśli ten przegra, to nic nie straci, a tylko wzmocni swój wizerunek.PiS ucieszy swój żelazny elektorat i potwierdzi wizerunek partii radykalnie przeciwnej obecnemu establishmentowi, szczerej i ideowej. Wchodzenie w PR nigdy PiS-owi nie wychodziło na zdrowie. Natomiast jeśli już koniecznie ma być jakiś profesor i łagodna, PR-owo nakręcana kampania, to rzeczywiście trzeba szukać kogoś w rodzaju Gilowskiej. Po pierwsze kobieta, po drugie doświadczona w polityce, po trzecie wygadana i dowcipna. Z tym, że jednak wystawianie takiej kandydatury jest oddawaniem Bronkowi prezydentury walkowerem, co mi się nie podoba.

  2. avatar

    imo.

  3. Z szansą to nie, ale tu idzie aby przegrać nieznacznie. Nie można sobie pozwolić na dziesięć do zera, bo to fatalnie pognębia naszych telewidzów.

  4. nikt inny, ale sam Kaczor. W debacie rozmazałby Bronka po całym studio.

  5. avatar

    PiS siądzie. Poza tym prezes i pan Antoni maja spory elektorat negatywny. Bronek ciepłe kluchy wygra tez z Gilowską bo media zrobią z niej herod-babę.

    wg mnie dobrym kandydatem byłby Czesiek Bielecki - bystry, wygadany i centrowy. Problem w tym, że wg psychologii tłumu ludzie nie głosują na łysych :/

  6. avatar

    Nie oglądam tv, faktycznie miałem okazję siedzieć cicho.
    Ale co do Gilowskiej to trudno będzie znależć coś pyskatego i cywilizowanego jednocześnie, a seksistą nie jestem.

    Z drugiej strony jeżeli BK jest pewniakiem to czemu by nie  Panią Anię jako właściwego kontrkandydata dla,  i solidnie poprzeć ją organizacyjnie?
    Vox populi, vox Dei.

  7. Jednak nie przeceniajmy Wesołego Bronka. To nie jest gość powalający tłumy swym magnetyzmem.
    Wybory wygrał szczęśliwym (dla niego) zbiegiem okoliczności.

  8. avatar

    "Pytanie jest dlaczego kontrrewolucjoniści zawsze mają klęski ..."

  9. "ywody szefa "Do Rzeczy" nie przekonały Wojciecha Maziarskiego, z "Gazety Wyborczej". Bo jak podkreślał, w demokratycznym kraju trzeba pamiętać o wszystkich obywatelach. Dlatego, jak mówił do Lisickiego, skoro tęcza go obraża, to po prostu musi się z tym pogodzić. - W tym kraju, żyją ludzie o innym systemie wartości, modelu życia i mają prawo czuć się współgospodarzami Polski. Masz psi obowiązek się temu podporządkować."

  10. wysunął Antoni Dudek, ten sam, który tak pospiesznie zlustrował prof. Cieszewskiego. Bardziej idiotycznego pomysłu dawno już nie słyszałem.
    W sumie to jest przykre odkrycie, że po prawej stronie nie ma kandydata mogącego powalczyć, jak równy z równym, z tą ruską wydmuszką.

  11. Strony