Reklama

Nie pamiętam ilu posłów i działaczy PiS wyleciało z partii przez tak zwaną „obyczajówkę”, pamiętam za to, że tuż przed samymi wyborami Kaczyński publicznie sponiewierał jednego z kandydatów, który wdał się w domową awanturę. Kandydat ten nie został wykluczony z listy, bo było za późno, ale opinia szefa PiS była miażdżąca nie tylko dla niego. Wszyscy mieli się pilnować i zachowywać przyzwoicie. Od lat mówiło się, że Jarosław Kaczyński na tym punkcie ma prawdziwego fioła, krążyły nawet plotki, że dochodziło do nieporozumień, łagodnie mówiąc, pomiędzy bratanicą Martą Kaczyńską i stryjem, w związku z rozwodem i nowymi związkami, szczególnie z synem czerwonego barona.

Bez względu na to jak było naprawdę, jedno jest pewne, że Jarosław Kaczyński od lat kojarzył się z surowym sędzią i nie odpuszczał nikomu ze swoich współpracowników, gdy ten krzywdził rodzinę, żonę lub dzieci. Wielu nawet uważało, że to przejaw „faszyzmu” i szef partii chce się mieszać w prywatne sprawy, które nie powinny go obchodzić. Takie słowa się słyszało, jednak nie od wyborców PiS, oni w zdecydowanej większości popierali Kaczyńskiego, nie tylko dlatego, że jest Kaczyńskim, po prostu sami wyznają dokładnie taki sam system wartości. Identycznie się dzieje z wiarą w Boga, to niezwykle ważne dla milionów wyborców PiS, że sam lider i większość polityków tej formacji są osobami wierzącymi. W tym etosie szczególne miejsce zajmuje ślub kościelny, sakramentalny związek małżeński, dodatkowo uświęcony wieloletnim pożyciem i narodzinami dzieci. Rodzina zawsze była ostoją, twierdzą i świętością, której skalanie wywoływało ostry sprzeciw Polaków katolików.

Reklama

Jestem z tego rocznika, który na religię chodził do salek katechetycznych, a na mszach w kościele słyszał prawdziwe organy, nie keyboarda. W tamtych czasach tzw. „rozwód kościelny” był prawie takim samym cudem, jak wybór Polaka na Papieża. Pamiętam kilka takich przypadków, łącznie z wysyłaniem listów do Watykanu, ale nie pamiętam jednego, zakończonego unieważnieniem małżeństwa. Nie będę udawał znawcy prawa kanonicznego, nie znam się na tym kompletnie. Wiem natomiast, że unieważnienie małżeństwa z ponad dwudziestoletnim pożyciem owocującym trójką dzieci, jest czymś nieprawdopodobnym w Kościele, a jednak takiego cudu Jacek Kurski doświadczył i na tym nie koniec. Nowa partnerka Kurskiego, rozwódka, również uzyskała odpowiedni świstek papieru przekreślający wszystko to, co w Kościele i w życiu jest święte. Całość, jako żywo, przypomina nowoczesne „partnerstwo” i w najmniejszym stopniu nie przypomina tego wszystkiego, z czym kojarzy się sakrament małżeństwa.

Nie da się rozumem, sercem i sumieniem nazwać tej wielkiej pompy w Łagiewnikach, którą urządził Kurski z udziałem najwyższych przedstawicieli PiS, w tym samego Jarosława Kaczyńskiego, inaczej niż moralnym upadkiem. Jeśli to ma być Kościół, jaki Polacy znają od tysiąclecia, jeśli to ma być budowanie „nowych elit”, jeśli to ma być „etos prawicowy”, to mnie, ateiście, od tych szatańskich konstrukcji po prostu się cofa. Pojąć nie potrafię, dlaczego ktoś taki, jak Jarosław Kaczyński firmuje i wręcz błogosławi swoją obecnością tak upadłego człowieka, jak Kurski, wyjątkowego cynika, aroganta i bezczelnego propagandystę, który nawet ze swojego prywatnego życia robi obrzydliwy spektakl. Żadną miarą i kategorią tego nie pojmuję i co więcej nie chcę pojmować. Polityka nie takie rzeczy widziała i z pewnością znajdą się obrońcy odrażających zachowań Kurskiego, o zachowaniu Kaczyńskiego nie wspominając, ale dla mnie to jest granica nieprzekraczalna.

Zauroczenie Jarosława Kaczyńskiego Kurskim skończy się dla niego samego i całego PiS fatalnie. Nie wierzę, że Jarosław Kaczyński, człowiek inteligentny i posiadający twardy kręgosłup moralny, może się świadomie pogubić intelektualnie i etycznie. Jest to wynik tylko i wyłącznie irracjonalnej, ślepej wiary Kaczyńskiego, że ten prymitywny demiurg Kurski ma cudowne właściwości i zapewnia zwycięstwa w politycznych kampaniach. Absolutnie idiotyczne przekonanie, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością i niestety takie fatalne zauroczenia kadrowe Jarosławowi Kaczyńskiemu wielokrotnie się zdarzały. Oczekuję, że szef PiS się z tego wytłumaczy i przede wszystkim wróci na tę drogę, z której jest znany. Zachowanie Kościoła, Kurskiego, Kaczyńskiego i działaczy PiS razem z „dziennikarzami niepokornymi”, jest nie do obrony, w każdym razie mnie jeden przecinek w obronie tego upadku nie przejdzie. PiS pierwszy raz tak ostentacyjnie pokazał Polakom, że są równi i równiejsi, także wobec Boga.

Reklama

26 KOMENTARZE

  1. To świadczy, niestety, o

    To świadczy, niestety, o OLBRZYMICH wpływach Kurskiego. Myślę, że Kuria, która dała rozwód oraz Kaczyński dostali mafijną "propozycję nie do odrzucenia". Kaczyński robi sie coraz bardziej pragmatyczny. To dobry znak. Myślę, że teraz na celowniku znajdzie się PSL a marszałkiem Senatu zostanie "Misiek" Kamiński.

  2. To świadczy, niestety, o

    To świadczy, niestety, o OLBRZYMICH wpływach Kurskiego. Myślę, że Kuria, która dała rozwód oraz Kaczyński dostali mafijną "propozycję nie do odrzucenia". Kaczyński robi sie coraz bardziej pragmatyczny. To dobry znak. Myślę, że teraz na celowniku znajdzie się PSL a marszałkiem Senatu zostanie "Misiek" Kamiński.

  3. Aż by się chciało rzucić ze

    Aż by się chciało rzucić ze kurski to taki Palikot pisu 😀 ale niestety tak nie jest. Fakt pozostaje faktem ze prezes ma raczej słaba rękę do kadr i jak już nie utrafi z nominacja to konsekwencje są zwykle dość spektakularne… Kurski jaki jest każdy widzi bardziej zastanawia mnie kto będzie kolejna nietrafiona karta. Nie wiedziec czemu Morawiecki chodzi mi po głowie… 

  4. Aż by się chciało rzucić ze

    Aż by się chciało rzucić ze kurski to taki Palikot pisu 😀 ale niestety tak nie jest. Fakt pozostaje faktem ze prezes ma raczej słaba rękę do kadr i jak już nie utrafi z nominacja to konsekwencje są zwykle dość spektakularne… Kurski jaki jest każdy widzi bardziej zastanawia mnie kto będzie kolejna nietrafiona karta. Nie wiedziec czemu Morawiecki chodzi mi po głowie… 

  5. Po twitterze widzę, jaki to

    Po twitterze widzę, jaki to trudny czas dla elektoratu PiS. Zresztą, każdy kto ma choć odrobinę przyzwoitości ma prawo myśleć, że w Łagiewnikach to chyba jakaś szopka odbyła się pół roku przed terminem. Niestety, dają o sobie znać błędy wychowacze ogółu wyborców w stosunku do klasy politycznej. Jedyną możliwością nacisku są głosowania i "działacze" stale powinni mieć świadomość, że jedna – druga wtopa i państwu już dziękujemy. W sytuacji, kiedy większość wyborców podejmuje decyzję  głosowania przeciw irracjonalnie nielubianemu innemu wyborczemu plemieniu albo na zasadzie wyboru mniejszego zła, politycy nigdy od tego zła nie odstąpią. W tej sytaucji łatwo będą rozgrywać ciemny lud sporami o wartości, o których sami nie mają pojęcia i będą zawsze pewni uzyskania poparcia. A głos oddany liczy się bezwarunkowo i do następnych wyborów nie ma znaczenia, jaki intencje za nim stały.

    W tym przypadku daje się słyszeć wśród wyborców Andrzeja Dudy westchnienie ulgi, że przynajmniej brud wypłynął już po wyborach. Przepraszam, ale to nie znaczy, że szambo nie było pełne już tydzień czy trzy tygodnie temu, tylko że kolejny raz wszyscy zostaliśmy oszukani. Może jeszcze ktoś się ratować, że PAD to nie PiS, tylko wszyscy wiemy, że to jest swój prezydent potrzebny określonemu środowisku politycznemu i to środowisko dalej będzie działać pod hasłem 10 milionów NAM zaufało.

    Nawiasem mówiąc, kto teraz da sobie rękę uciąć, że data wyborów 28 cze – 12 lip, od razu na sztywno i nie wiadomo dlaczego przyjęta przez Kaczyńskiego, nie wynikała z kalendarzyka małżeńskiego Kurskich i potrzeby załatwienia tematu reelekcji jeszcze przed jakże kontrowersyjnym partyjnym ślubem? Przecież możliwych terminów było więcej, ale cały kalendarz wyborczy był skrojony akurat pod ten, mimo nawet wątpliwości konstytucyjnych. Zażartuję, że wiadomo, że sala i orkeistra to nie takie hop i może łatwiej było wybrać sobie prezia niż przebukować hotele na podróż poślubną. Ale może to nie do końca żart. Podobnie śmieszne choć niezabawne domysły mogą dotyczyć powiązania kościelnych formalności unieważnienia obu poprzednich małzeństw i kolejnego ślubu delikwentów z utrąceniem przez PiS udziału ks. Isakowicza-Zaleskiego w komisji anty-pedofilskiej.

    O ile powyższe może być domysłami, to na samych uroczystościach w sobotę mieliśmy cholernie istotną polityczną deklarację. Tak jak w sowietach rozpoznawało się rangi osób i mądrości etapu po tym, kto gdzie stoi na fotografii naczalstwa, tak w przypadku partii typu sowieckiego jaką jest PiS obserwowaliśmy łagiewnicko-wawelski zjazd frakcji Kaczyńskiego. Kurski łażący po Sejmie w okularach od welocypedu i odbywający zamknięte spotkania "dla dobra Polski" to nie była robota ober-reportera.

  6. Po twitterze widzę, jaki to

    Po twitterze widzę, jaki to trudny czas dla elektoratu PiS. Zresztą, każdy kto ma choć odrobinę przyzwoitości ma prawo myśleć, że w Łagiewnikach to chyba jakaś szopka odbyła się pół roku przed terminem. Niestety, dają o sobie znać błędy wychowacze ogółu wyborców w stosunku do klasy politycznej. Jedyną możliwością nacisku są głosowania i "działacze" stale powinni mieć świadomość, że jedna – druga wtopa i państwu już dziękujemy. W sytuacji, kiedy większość wyborców podejmuje decyzję  głosowania przeciw irracjonalnie nielubianemu innemu wyborczemu plemieniu albo na zasadzie wyboru mniejszego zła, politycy nigdy od tego zła nie odstąpią. W tej sytaucji łatwo będą rozgrywać ciemny lud sporami o wartości, o których sami nie mają pojęcia i będą zawsze pewni uzyskania poparcia. A głos oddany liczy się bezwarunkowo i do następnych wyborów nie ma znaczenia, jaki intencje za nim stały.

    W tym przypadku daje się słyszeć wśród wyborców Andrzeja Dudy westchnienie ulgi, że przynajmniej brud wypłynął już po wyborach. Przepraszam, ale to nie znaczy, że szambo nie było pełne już tydzień czy trzy tygodnie temu, tylko że kolejny raz wszyscy zostaliśmy oszukani. Może jeszcze ktoś się ratować, że PAD to nie PiS, tylko wszyscy wiemy, że to jest swój prezydent potrzebny określonemu środowisku politycznemu i to środowisko dalej będzie działać pod hasłem 10 milionów NAM zaufało.

    Nawiasem mówiąc, kto teraz da sobie rękę uciąć, że data wyborów 28 cze – 12 lip, od razu na sztywno i nie wiadomo dlaczego przyjęta przez Kaczyńskiego, nie wynikała z kalendarzyka małżeńskiego Kurskich i potrzeby załatwienia tematu reelekcji jeszcze przed jakże kontrowersyjnym partyjnym ślubem? Przecież możliwych terminów było więcej, ale cały kalendarz wyborczy był skrojony akurat pod ten, mimo nawet wątpliwości konstytucyjnych. Zażartuję, że wiadomo, że sala i orkeistra to nie takie hop i może łatwiej było wybrać sobie prezia niż przebukować hotele na podróż poślubną. Ale może to nie do końca żart. Podobnie śmieszne choć niezabawne domysły mogą dotyczyć powiązania kościelnych formalności unieważnienia obu poprzednich małzeństw i kolejnego ślubu delikwentów z utrąceniem przez PiS udziału ks. Isakowicza-Zaleskiego w komisji anty-pedofilskiej.

    O ile powyższe może być domysłami, to na samych uroczystościach w sobotę mieliśmy cholernie istotną polityczną deklarację. Tak jak w sowietach rozpoznawało się rangi osób i mądrości etapu po tym, kto gdzie stoi na fotografii naczalstwa, tak w przypadku partii typu sowieckiego jaką jest PiS obserwowaliśmy łagiewnicko-wawelski zjazd frakcji Kaczyńskiego. Kurski łażący po Sejmie w okularach od welocypedu i odbywający zamknięte spotkania "dla dobra Polski" to nie była robota ober-reportera.

  7. Krakowska Wybiórcza twierdzi,

    Krakowska Wybiórcza twierdzi, że już na godzinę przed ślubem wypraszano z kościoła modlących się wiernych – na burzę (ostatecznie "łaskawie" pozwolono im zostać w przedsionku). Oczywiście poleganie na słowie GazWybu jest zasadniczo karkołomne, ale od czasu do czasu lewacy dostają na tacy sytuacje, w których nawet nie muszą się wysilać z wymyślaniem łgarstw.

    A jeśli to z wypraszaniem jednak jest prawdą… to nie mam pytań.

  8. Krakowska Wybiórcza twierdzi,

    Krakowska Wybiórcza twierdzi, że już na godzinę przed ślubem wypraszano z kościoła modlących się wiernych – na burzę (ostatecznie "łaskawie" pozwolono im zostać w przedsionku). Oczywiście poleganie na słowie GazWybu jest zasadniczo karkołomne, ale od czasu do czasu lewacy dostają na tacy sytuacje, w których nawet nie muszą się wysilać z wymyślaniem łgarstw.

    A jeśli to z wypraszaniem jednak jest prawdą… to nie mam pytań.

  9. Też jestem zbulwersowany jak

    Też jestem zbulwersowany jak pan Piotr. Jako katol dodam, że zasadniczym problemem jest orzecznictwo kościelnych trybunałów: obecnie unieważnienie małżeństwa jest znacznie łatwiejsze niż kiedyś. Po prostu jaskrawość wydarzenia ujawniła to, co już dawno jest codziennością. W związku z tym pan Kurski nie musiał mieć jakichś bardzo szczególnych "chodów" – zwykłe znajomości + drobna przysługa wystarczyły. Prezesa Kaczyńskiego nic nie usprawiedliwia – po prostu pokazał środkowy palec ludziom traktującym katolicką naukę społeczną na serio. 

  10. Też jestem zbulwersowany jak

    Też jestem zbulwersowany jak pan Piotr. Jako katol dodam, że zasadniczym problemem jest orzecznictwo kościelnych trybunałów: obecnie unieważnienie małżeństwa jest znacznie łatwiejsze niż kiedyś. Po prostu jaskrawość wydarzenia ujawniła to, co już dawno jest codziennością. W związku z tym pan Kurski nie musiał mieć jakichś bardzo szczególnych "chodów" – zwykłe znajomości + drobna przysługa wystarczyły. Prezesa Kaczyńskiego nic nie usprawiedliwia – po prostu pokazał środkowy palec ludziom traktującym katolicką naukę społeczną na serio. 

  11. Muszę się nie zgodzić z

    Muszę się nie zgodzić z tezamu artykułu.

    Unieważnienie ślubu nie ma nic dorzeczy z ilościa dzieci. Tylko I wyłacznie stwierdza się czy ślub został zawarty legalnie. Innymi słowy czy slub był świafomym  i dobrowolnym acted. 

  12. Muszę się nie zgodzić z

    Muszę się nie zgodzić z tezamu artykułu.

    Unieważnienie ślubu nie ma nic dorzeczy z ilościa dzieci. Tylko I wyłacznie stwierdza się czy ślub został zawarty legalnie. Innymi słowy czy slub był świafomym  i dobrowolnym acted. 

  13. Znam przypadek, że żona pięc

    Znam przypadek, że żona pięc miesięcy po slubie została przyłapana na seksie z sąsiadem, mąż wywalił żonę z domu i wszczął w KK postępowanie o unieważnienie małżeństwa (nie było dzieci) ze względu na wiarołomstwo. I co, dinozaury z KK odmówiły!!! 
    Kurskiemu i Pazurze nie odmówiły w o wiele bardziej zagmatwanej sytuacji, Pazura dwa razy dostąpił tego wyroku – hahahaha!!!  Jestem za delegalizacją KK w Polsce! Jeśli stawiamy pytanie, dlaczego statystyczny polski wyborca jest głupi (nie moja diagnoza, ale stwierdzam, że coś w tym jest prawdziwego), to odpowiedź prowadzi do KK, która odmóżdża swoje owieczki i barany swoją 'nauką'. Tylko kościoły protestanckie twardo wymuszają na wiernych odpowiedzialność za postać świata w którym wierni żyją!   

  14. Znam przypadek, że żona pięc

    Znam przypadek, że żona pięc miesięcy po slubie została przyłapana na seksie z sąsiadem, mąż wywalił żonę z domu i wszczął w KK postępowanie o unieważnienie małżeństwa (nie było dzieci) ze względu na wiarołomstwo. I co, dinozaury z KK odmówiły!!! 
    Kurskiemu i Pazurze nie odmówiły w o wiele bardziej zagmatwanej sytuacji, Pazura dwa razy dostąpił tego wyroku – hahahaha!!!  Jestem za delegalizacją KK w Polsce! Jeśli stawiamy pytanie, dlaczego statystyczny polski wyborca jest głupi (nie moja diagnoza, ale stwierdzam, że coś w tym jest prawdziwego), to odpowiedź prowadzi do KK, która odmóżdża swoje owieczki i barany swoją 'nauką'. Tylko kościoły protestanckie twardo wymuszają na wiernych odpowiedzialność za postać świata w którym wierni żyją!   

  15. myślę, że przyczyna może być
    myślę, że przyczyna może być trochę inna, albo, byc może, jest to dodatkowy powód dla takiego zachowania J.K – mianowicie jest to akcja tzq “poszerzania elektoratu:” o elementy liberalno-lewicowe. Tak czy inaczej – równiez uważam to za duży błąd JK – bo polityk poważny musi myśleć przede wszystkim o kształtowaniu postaw społecznych, nie tylko o zbieraniu poparcia. Tak czy inaczej, duży błąd – bo błąd strategiczny

  16. myślę, że przyczyna może być
    myślę, że przyczyna może być trochę inna, albo, byc może, jest to dodatkowy powód dla takiego zachowania J.K – mianowicie jest to akcja tzq “poszerzania elektoratu:” o elementy liberalno-lewicowe. Tak czy inaczej – równiez uważam to za duży błąd JK – bo polityk poważny musi myśleć przede wszystkim o kształtowaniu postaw społecznych, nie tylko o zbieraniu poparcia. Tak czy inaczej, duży błąd – bo błąd strategiczny