PAKT HITLER – STALIN...

Prześlij dalej:
  1. Na wypadek przekształcenia terytorialno-politycznego obszaru należącego do państw bałtyckich (Finlandia, Estonia, Łotwa i Litwa), północna granica Litwy tworzy automatycznie granicę sfery interesów niemieckich i ZSRR, przy czym obie strony uznają roszczenie Litwy do terytorium wileńskiego.

  2. Na wypadek terytorialno-politycznego przekształcenia terytoriów, należących do państwa polskiego, sfery interesów Niemiec i ZSRR będą rozgraniczone w przybliżeniu przez linię Narew-Wisła-San.  Kwestia czy w interesie obu stron uznane będzie za pożądane utrzymanie niepodległego państwa polskiego, zostanie definitywnie zdecydowane dopiero w ciągu dalszego rozwoju wypadków politycznych.  W każdym razie oba rządy rozwiążą kwestię tę na drodze przyjacielskiego porozumienia.

  3. Jeśli chodzi o południowy wschód Europy, to ze strony rosyjskiej podkreśla się zainteresowanie Besarabią.  Ze strony Niemiec stwierdza się zupełnie „desinteressement” odnośnie tego terytorium.

  4. Protokół ten traktowany będzie przez obie strony w sposób ściśle tajny.

Podpisali:

    Za Rząd Rzeszy: J.Ribbentrop  

Jako pełnomocnik Rządu ZSRR: W. Mołotow 

Moskwa, 23 sierpnia 1939 r.”

 

Obie strony podjęły specjalne kroki, aby treść specjalnego protokołu nie stała się publiczna.  Ribbentrop zażądał od niemieckiego ambasadora w Moskwie, aby wszyscy pracownicy, którzy wiedzieli o protokole zobowiązali się na piśmie do zachowania tajemnicy.  Rosjanie do dziś dostają czkawki gdy przychodzi im wymówić nazwę tego protokołu twierdząc, że dokumenty dyplomacji niemieckiej zdobyte przez Zachód w Berlinie nie są autentyczne.

 

Niemcy zmienili front dopiero po klęsce i ich obrona na procesie norymberskim usiłowała włączyć do akt tajny protokół, aby za wynik II wojny światowej pociągnąć do odpowiedzialności swoich wspólników ukrytych wtedy w togach sędziów.

 

Strona sowiecka, zrobiła wszystko, aby nie dopuścić do włączenia tego protokołu do akt oddalając każdą prośbę, jako prowokację.  Protokół został jednak ogłoszony przez prokuratora brytyjskiego, który złożył jego tekst Trybunałowi.

 

Podpisanie Paktu zaskoczyło większość graczy na międzynarodowej scenie. Nikt już nie mógł ufać słowu Hitlera, który niszczył w ten sposób pakt antykominternowski (1936 r.) i pakt stalowy (maj 1939). Pakty te zobowiązywały również zawierające je strony do wzajemnej konsultacji, Hitler wywrócił stół sprzymierzając się z Rosją Sowiecką, nie konsultując Japonii, czy Włoch. Co byłoby gdyby Beck zaufał Hitlerowi i zawarł porozumienie z Hitlerem?  

 

Jacek K. Matysiak

Kalifornia

 

Strony

Źródło foto: 
9763 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.

3 (liczba komentarzy)

  1. Skoro dzielimy się refleksjami z okazji też sobie pozwolę.

    Stalin doskonale zdawał sobie sprawę, że podpisując pakt wywoła wojnę. Co więcej, naiwnością jest wg. mnie założenie, że Stalin dotrzymał by jakiś układów z zachodem. Wg. mnie podgląd, że Stalin grał na śmiertelne zwarcie Hitlera i Francji jest jak najbardziej prawdziwy. Gdyby Hitler pierwszy nie wyciągnął ręki zrobiłby to Stalin. Wyglądało by to wg. mnie tak. Stalin wkracza do Polski w sojuszu z zachodem pod pozorem udzielenia pomocy. Następuje zmiana sojuszu, porozumienie z Hitlerem i podział terytorium IIRP. Zapewne korzystniejszy dla ZSRR niż to co Stalin ugrał w wariancie paktu z Niemcami. Stalin urywa coś z Polski dla Niemców na otarcie łez – korytarz, Gdańsk itp. skrawki. Pozwala Hitlerowi uderzyć na Francję i GB.  Sam zajmuje się państwami Bałtyckimi. Czy potem Bałkany - Bosfor czy zajęcie Skandynawii? Trudno dociec. Na oba cele patrzył łakomie. Wsparcie walczących Niemiec czy cios w ich plecy? Co było by korzystniejsze? Znowu Rosjanie poją konie w Sekwanie. A kto wie może i w Tamizie? Europa jest nasza. I co nam zrobicie! Hitler chciał pokonania Francji. Stalin chciał okazji do grabieży i niesienia rewolucji. Wojna była przesądzona. Gdy Francja runęła jak domek z kart spietranemu Stalinowi wymknęło się :no to teraz weźmie się i za nas. Zdaje się zaraz potem zażądał wykazu oficerów których w RKKA wyczyściło NKWD. Długo patrzył na te tysiące nazwisk. Co wtedy myślał? Zapewne na kogo zwalić za to odpowiedzialność za ten błąd. Zapewne dlatego Rokossowskiemu który na jego pytanie gdzie to ostatnio bywał, nic nie zrobił, gdy ten bezczelnie wypalił „Siedziałem”. Zbył to machnięciem ręki i odpowiedział „A to żeście sobie też termin na odsiadkę wybrali”. Stalinowi do głowy nie przyszło, że ten bawarski kapral potraktuje go jak pętaka. Sądził, że to jego potraktuje jako głównego przeciwnika. I tak jak by to on uczynił odizoluje i osaczy oraz zaatakuje razem z Japonią. W głowie nie mieściło mu się, że Hitler stwierdzi: „Aby Anglia przestała walczyć trzeba na kontynencie pokonać Rosję”.  Co ciekawe założenia co do słabości RKKA jakie zrobił Hitler się spełniły. Stalin zaś gotów był na nowy pokój Brzeski, na pokój na każdych warunkach aby ocalić władzę, były już rokowania. Stalin obiecywał nawet rozwiązać problem Żydowski po myśli Hitlera. Dziś Hitlerem straszy się jak wilkołakiem przy byle okazji wciskając go prawicy na siłę. Stalin zaś w pewnych kręgach nadal traktowany jest wyrozumiale a przecież oba to brudnej wody socjalisty. Dosyć rzadko zdarza się aby wzorem pewnego profesora na pytanie o Hitlera odpowiadać tak jak należy – „Adolf Hitler? Ten pomniejszy zbrodniarz epoki Stalina”.

  2. avatar

    Zgadzam się z Twoją narracją (BTW Stalin po ataku Hitlera myślał, że BP partii go rozwali, gdyż nie przyjmował do wiadomości napłýwających inf., dobry jest też dobór końcowej anegdoty. Tematy rzeka, jak będę miał czas, napiszę o sytuacji prowadzącej do II wojny ś. z zachodniego punktu widzenia. Pozdrawiam.

  3. Miło mi, że się zgadzamy. Swoją drogą z tym załamaniem nerwowym Stalina to bardzo ciekawa sprawa. Wygląda to tak jakby spodziewał się, że go wtedy odstrzelą. Kto? Jak? Czy miał ku temu powody, aby tak myśleć? Wydaje mi się, że partię podporządkował sobie całkowicie. Zresztą gdyby stamtąd miał wyjść atak to zamknięcie się na daczy oznaczało by poddanie się. Będąc na kremlu mógł walczyć z partyjniakami. Chyba spodziewał się, że to jednak ktoś w armii zawiązał spisek, a NKWD go nie wytropiło albo w nim miało udział. W tym momencie sypiąca się jak domek z kart RKKA była by po prostu jego elementem. Klęska po której ucina się głowę cara i ratuje kraj. Podpisując pokój z najeźdźcami, na każdych warunkach? Jak w Brześciu? Być może sypiące się oskarżenia o zdradę dla Pawłowów itd. To odblask takiego myślenia. Być może nie było to tylko szukanie usprawiedliwienia dla siebie. A szukanie drugiego dna dla katastrofy. Nawiasem mówiąc to ciekawy obraz. Wystawiona za zrabowane z cerkwi i od zniewolonych, zagłodzonych chłopów armia kolos sypie się na kawałeczki. Synowie ludzi których krew ciąży na tym całym sprzęcie rzucają go gdzie bądź i uciekają. Pogrom iście epicki. Trudno oprzeć się myśli o zemście zza grobu zamęczonych dla wyprodukowania tych czołgów i armat „kułaków”.

  4. Strony