PAKT HITLER – STALIN...

Prześlij dalej:

https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQ2BBK9zEz3VBcTWhbbGG_uuuyGNozPpPL0gzBXj6NRNgnbF9km 

Oficjalnie rozmowy zachodnio-sowieckie zakończyły się 25 sierpnia – dwa dni po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow.  Stalin do ostatniej chwili chciał mieć delegacje obu mocarstw u siebie, jako środek nacisku na Niemcy, co pozwalało mu wynegocjować jak najlepsze warunki.

William Strang, specjalny przedstawiciel brytyjskiego MSZ, którego misja polityczna zakończyła się z powodu impasu w rozmowach, tak ocenił grę Sowietów:

 „Niemcy miały więcej do zaofiarowania, rząd sowiecki mógł sądzić, że jeśli zawrze układ z mocarstwami zachodnimi wojny da się może uniknąć, ale istniejący system terytorialny pozostanie niezmieniony, jeśliby jednak doszło do wojny rzeczą więcej niż prawdopodobną, że Związek Sowiecki poniósłby główny jej ciężar otrzymując mało skutecznej pomocy od W. Brytanii i Francji.  Jeśliby zawarł układ z Niemcami to wojna byłaby rzeczą pewną, ale Sowiety mogłyby pozostać neutralne i mogłyby zarobić na rozbiorze Polski i wchłonięciu niektórych państw bałtyckich ofiarowanych przez Niemcy. Tymczasem Niemcy i mocarstwa zachodnie wyczerpywały by się wzajemnie.”

Joachim von Ribbentrop przybył do Moskwy w południe 23 sierpnia.  Na lotnisku witały go flagi z sierpem i młotem oraz ze swastyką ( znaleziono je podobno w pośpiechu w rekwizytorni Mosfilmu).  W ciągu pierwszego spotkania ustalono szczegóły o podziale Europy wschodniej. W czasie przyjęcia Stalin spontanicznie wzniósł historyczny toast:

 „Wiem jak bardzo naród niemiecki kocha swojego Fuhrera.  Dlatego pragnąłbym wypić za jego zdrowie”. 

Późnej nocy z 23 na 24 sierpnia na Kremlu został podpisany pakt o nieagresji (ważny na 10 lat).  Pakt ten różnił się od innych paktów o nieagresji podpisanych przez Sowiety tym, że nie posiadał klauzuli możliwego unieważnienia jeśliby jedna z podpisujących stron zaatakowała trzecie państwo.  Zawierany był, bowiem z myślą i świadomością o agresji.  

https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQO2zQW_E_xHDRlCb0P0EjIFPFDTB0SixrRGMXQrlXL8Qa7Wt9A 

Tajny protokół dołączony jak pamiętamy z inicjatywy sowieckiej do paktu o (nie) agresji (!) traktował o udziale Sowietów w łupach i brzmiał następująco:

„ Z okazji podpisania aktu o nieagresji między Rzeszą Niemiecką a ZSRR podpisani pełnomocnicy obu stron poruszyli w ściśle poufnej wymianie zdań sprawę wzajemnego rozgraniczenia sfer interesów obu stron.  Wymiana ta doprowadziła do następującego wyniku:

Strony

Źródło foto: 
9762 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.

3 (liczba komentarzy)

  1. Skoro dzielimy się refleksjami z okazji też sobie pozwolę.

    Stalin doskonale zdawał sobie sprawę, że podpisując pakt wywoła wojnę. Co więcej, naiwnością jest wg. mnie założenie, że Stalin dotrzymał by jakiś układów z zachodem. Wg. mnie podgląd, że Stalin grał na śmiertelne zwarcie Hitlera i Francji jest jak najbardziej prawdziwy. Gdyby Hitler pierwszy nie wyciągnął ręki zrobiłby to Stalin. Wyglądało by to wg. mnie tak. Stalin wkracza do Polski w sojuszu z zachodem pod pozorem udzielenia pomocy. Następuje zmiana sojuszu, porozumienie z Hitlerem i podział terytorium IIRP. Zapewne korzystniejszy dla ZSRR niż to co Stalin ugrał w wariancie paktu z Niemcami. Stalin urywa coś z Polski dla Niemców na otarcie łez – korytarz, Gdańsk itp. skrawki. Pozwala Hitlerowi uderzyć na Francję i GB.  Sam zajmuje się państwami Bałtyckimi. Czy potem Bałkany - Bosfor czy zajęcie Skandynawii? Trudno dociec. Na oba cele patrzył łakomie. Wsparcie walczących Niemiec czy cios w ich plecy? Co było by korzystniejsze? Znowu Rosjanie poją konie w Sekwanie. A kto wie może i w Tamizie? Europa jest nasza. I co nam zrobicie! Hitler chciał pokonania Francji. Stalin chciał okazji do grabieży i niesienia rewolucji. Wojna była przesądzona. Gdy Francja runęła jak domek z kart spietranemu Stalinowi wymknęło się :no to teraz weźmie się i za nas. Zdaje się zaraz potem zażądał wykazu oficerów których w RKKA wyczyściło NKWD. Długo patrzył na te tysiące nazwisk. Co wtedy myślał? Zapewne na kogo zwalić za to odpowiedzialność za ten błąd. Zapewne dlatego Rokossowskiemu który na jego pytanie gdzie to ostatnio bywał, nic nie zrobił, gdy ten bezczelnie wypalił „Siedziałem”. Zbył to machnięciem ręki i odpowiedział „A to żeście sobie też termin na odsiadkę wybrali”. Stalinowi do głowy nie przyszło, że ten bawarski kapral potraktuje go jak pętaka. Sądził, że to jego potraktuje jako głównego przeciwnika. I tak jak by to on uczynił odizoluje i osaczy oraz zaatakuje razem z Japonią. W głowie nie mieściło mu się, że Hitler stwierdzi: „Aby Anglia przestała walczyć trzeba na kontynencie pokonać Rosję”.  Co ciekawe założenia co do słabości RKKA jakie zrobił Hitler się spełniły. Stalin zaś gotów był na nowy pokój Brzeski, na pokój na każdych warunkach aby ocalić władzę, były już rokowania. Stalin obiecywał nawet rozwiązać problem Żydowski po myśli Hitlera. Dziś Hitlerem straszy się jak wilkołakiem przy byle okazji wciskając go prawicy na siłę. Stalin zaś w pewnych kręgach nadal traktowany jest wyrozumiale a przecież oba to brudnej wody socjalisty. Dosyć rzadko zdarza się aby wzorem pewnego profesora na pytanie o Hitlera odpowiadać tak jak należy – „Adolf Hitler? Ten pomniejszy zbrodniarz epoki Stalina”.

  2. avatar

    Zgadzam się z Twoją narracją (BTW Stalin po ataku Hitlera myślał, że BP partii go rozwali, gdyż nie przyjmował do wiadomości napłýwających inf., dobry jest też dobór końcowej anegdoty. Tematy rzeka, jak będę miał czas, napiszę o sytuacji prowadzącej do II wojny ś. z zachodniego punktu widzenia. Pozdrawiam.

  3. Miło mi, że się zgadzamy. Swoją drogą z tym załamaniem nerwowym Stalina to bardzo ciekawa sprawa. Wygląda to tak jakby spodziewał się, że go wtedy odstrzelą. Kto? Jak? Czy miał ku temu powody, aby tak myśleć? Wydaje mi się, że partię podporządkował sobie całkowicie. Zresztą gdyby stamtąd miał wyjść atak to zamknięcie się na daczy oznaczało by poddanie się. Będąc na kremlu mógł walczyć z partyjniakami. Chyba spodziewał się, że to jednak ktoś w armii zawiązał spisek, a NKWD go nie wytropiło albo w nim miało udział. W tym momencie sypiąca się jak domek z kart RKKA była by po prostu jego elementem. Klęska po której ucina się głowę cara i ratuje kraj. Podpisując pokój z najeźdźcami, na każdych warunkach? Jak w Brześciu? Być może sypiące się oskarżenia o zdradę dla Pawłowów itd. To odblask takiego myślenia. Być może nie było to tylko szukanie usprawiedliwienia dla siebie. A szukanie drugiego dna dla katastrofy. Nawiasem mówiąc to ciekawy obraz. Wystawiona za zrabowane z cerkwi i od zniewolonych, zagłodzonych chłopów armia kolos sypie się na kawałeczki. Synowie ludzi których krew ciąży na tym całym sprzęcie rzucają go gdzie bądź i uciekają. Pogrom iście epicki. Trudno oprzeć się myśli o zemście zza grobu zamęczonych dla wyprodukowania tych czołgów i armat „kułaków”.

  4. Strony