Prześlij dalej:

500+ to praktycznie samograj, nie potrzeba było żadnej finezji i misternych kampanii reklamowych, ten program Polacy kupili z owacjami na stojąco, a mimo wszystko PiS potrafił komunikacyjnie i to dobrodziejstwo sobie wyszarpać. Wystarczyło cytować wypowiedzi Młynarskiej i tych wszystkich paniuś, którym przeszkadzały „srające dzieci” nad Bałtykiem. Wystarczyło cytować Schetynę, Petru, Balcerowicza i całą grupę „ekonomistów”, wieszczących zapaść gospodarczą i wzrost bezrobocia, podczas gdy stało się dokładnie odwrotnie. Niestety PiS przespał wygraną batalię i pozwolił przejąć inicjatywę opozycji, która powinna Polakom kojarzyć się ze wszystkim, prócz 500+. Takie są skutki słuchania idiotycznych podszeptów i to kierowanych ze strony własnych polityków i wyborców – nie róbmy PR, róbmy politykę, która sama się obroni. Równie dobrze można zostawić klucz pod wycieraczką i kartkę na drzwiach „Złodzieju klucze są pod wycieraczką, ale nie kradnij, spróbuj uczciwie się dorobić”.

Strony

16951 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

15 (liczba komentarzy)

  1. PiS daje się okładać z każdej strony i na każdy temat, to nie jest tylko kwestia 500+. Jeśli jeszcze uda się sprzedać społeczeństwu narrację, że tylko obiecywali zmiany aby dalej było jak było to już po następnych wyborach będą w opozycji (nota bene sporo wierchuszki pisowskiej o tym maży - siedzieć sobie nie przepracowując się w rządzie, brać niezłą kasę, coś tam poszczekać od czasu do czasu i święty spokój). A bunt gdy PO zabierze 500+ to sobie między bajki można włożyć (ludzie są tak zatomizowani, zniewoleni mentalnie i urabiani by nie powstało realne społeczeństwo obywatelskie - w czym PiS bierze radośnie udział), przy wsparciu łżemediów i plasterkowaniu tematu, że nie ma co mażyć o realnych protestach. 

  2. Przytaczam treść listu z przed 2 miesięcy, który nadal pozostaje bez echa. List był dodatkiem do listu otwartego Pana Andrzeja Rozpłochowskiego b. działacza pierwszej "S" autora tzw. Porozumienia Katowickiego zawartego we wrześniu 1980 roku w "Hucie Katowice". Dodam, że autor mając 62 lata w chwili obecnej przebywa na kilkuset złotowej rencie plus 400 złotowym dodatku z Urzędu d/s Kombatantów i Osób Represjonowanych jako osoba, która za dawną działalność na rzecz odzyskania przez Polskę Niepodległości uzyskała status działacza i osoby represjonowanej. Przeróżne szuje z dawnych układów po wygranych wyborach przez "dobrą zmianę" nadal utrzymują stanowiska z najwyższą płacą a dla szlachetnego człowieka żadnej pracy nie ma !!!!!

    "Sam posiadam status działacza opozycji antykomunistycznej (legitymacja nr 46), otrzymałem też odznakę honorową „Działacza opozycji antykomunistycznej / osoby represjonowanej z powodów politycznych” (nr legitymacji 73), zaś w połowie grudnia 2016 został mi wręczony „Krzyż Wolności i Solidarności” przyznany decyzją Prezydenta RP 29 marca 2016 - notabene sporo się na ową dekorację naczekałem… (nr legitymacji 127-2016-1).

    I cóż z tego, że te zaszczytne wyróżnienia otrzymałem? Nie dla nich wszakże walczyłem z komuną, nie dla nich - oprócz wielu innych represji - usunięto mnie z pracy na uczelni w styczniu 1988 roku, 23 dni przed obroną doktoratu! Nie dla nich, znacznie później, jako pierwszy (i cywilny) dyrektor Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON walczyłem z przekrętami słynnej fundacji „Pro Civili” (stworzonej rękoma WSI) w obszarze wyższych uczelni wojskowych, czym naraziłem się ówczesnemu ministrowi ON (Komorowskiemu), który - jak dowodził tego w procesie Sumlińskiego świadek Winiarski - był „obrońcą” tych przestępczych interesów. Zostałem dyscyplinarnie za swą postawę usunięty ze stanowiska, mój przełożony, Komorowski, w oczywisty sposób złamał prawo, co potwierdziły sądy dwóch instancji (z Sądem Najwyższym włącznie).

    Gdy nadchodziły wybory prezydenckie i parlamentarne w 2015 roku i czuło się już, że nasza opcja postrzegania dobra Polski wygra, spotkałem się ze znanym mi osobiście od 1991 roku (należałem do ZChN, współtworzyłem „Akcję Polską”) Antonim Macierewiczem. Zapewnił mnie podczas spotkania w jego biurze poselskim 25 czerwca 2015 roku, że wrócę do zapoczątkowanej przeze mnie reformy szkolnictwa wojskowego na utraconym stanowisku w MON. Znał dobrze historię wymierzonych we mnie represji ze strony Komorowskiego, gdyż osobiście - jako przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej ds. Likwidacji WSI - przesłuchiwał mnie m.in. na tę okoliczność 27 października 2007 roku.

    Macierewicz został ministrem ON w rządzie „dobrej zmiany”, ale o swych zapewnieniach co do mej osoby najwyraźniej zapomniał! O ironio, stanowisko dyrektora „mego” departamentu pozostaje od początku 2016 roku (zmiana w ustawie o służbie cywilnej) NIEOBSADZONE! Tak „dobra zmiana” zasila swoje szeregi uczciwymi i kompetentnymi ludźmi.

    Czy mam może niewystarczające wykształcenie czy doświadczenie? Dwa fakultety, doktorat, ponad 20 lat na wysokich kierowniczych stanowiskach? Nie mnie to oceniać, jednak warto wspomnieć o pozytywnych ocenach mego projektu reform wyższego szkolnictwa wojskowego, które pojawiały się nie tylko w dokumentach Sztabu Generalnego WP, ale także w jednym z periodyków NATO! Zaś opór ze strony środowisk WSI jest - przynajmniej dla mnie - dobrą rekomendacją mej uczciwości i patriotyzmu, widocznym znakiem, że byłem na dobrej drodze!

    Swą przeszłość polityczną opisałem powyżej, dodam nadto, że - jako dopuszczony do konkursu na stanowisko prezesa IPN w 2005 roku - byłem prześwietlany chyba w najbardziej możliwy sposób! Nie powinno być zatem przeciwskazań natury niejasnej przeszłości politycznej. Jakieś powody chyba jednak istnieją, że osoby takie jak ja (a nie należę do wyjątków) pozostają przez „dobrą zmianę” niewykorzystane. Może należę do tych, co myślą zbyt samodzielnie i nie lubią odruchów stadnych, może komuś niemiła była krytyka niektórych postaw realizatorów „dobrej zmiany”, czemu dawałem publiczny wyraz w Internecie? Cóż, jeśli w życiu o czymś publicznie mówiłem, to - bez względu na możliwe konsekwencje - zawsze było to w zgodzie z mymi myślami, z moim sumieniem.

    W kontekście „dobrej zmiany” wspomnę jeszcze, że nie mogłem się doprosić niezależnego śledztwa w sprawie okoliczności usunięcia mnie ze stanowiska członka zarządu w Grupie ENEA po tym, jak wiosną 2011 roku zawiadomiłem ABW o moich - popartych dokumentami - podejrzeniami „ustawiania” przetargu publicznego na zakup liczników energii elektrycznej (szczegóły na mej stronie internetowej). Pisma słane po zmianie opcji politycznej (bo przecież nie oczekiwałem sprawiedliwości ze strony tandemu PO/PSL!) do m.in. ministrów Ziobry i Kamińskiego pozostały bez odpowiedzi… Sprawa skutecznie „zamieciona pod dywan”, już przez poprzednią ekipę.

    Wracając do wyjściowego tekstu Pana Andrzeja Rozpłochowskiego: gdybym nie żył oszczędnie, odkładając na „czarną godzinę”, to pozostając od blisko 5 lat bez pracy (wysłałem w tym czasie blisko 2 tysiące aplikacji o pracę!), musiałbym - z pozostającymi na moim utrzymaniu: żoną i dwójką najmłodszych dzieci - chyba ściany gryźć… „Dobra zmiana”? - wolne żarty…"

    dr inż. Krzysztof Borowiak
    Poznań, 5-02-2017

    http://krzyszto...

  3. Poznań, 23 marca 2017 r.

    Prezes Rady Ministrów
    Pani Beata Szydło
    Al. Ujazdowskie 1 / 3
    00-583 Warszawa

    Szanowna Pani Premier!

    Na podstawie Ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji
    publicznej (Dz.U. 2001 nr 112 poz. 1198) uprzejmie prosimy o udostępnienie nam,
    przedstawicielom środowiska działaczy opozycji antykomunistycznej, odznaczonym
    przez Prezydenta RP Krzyżem Wolności i Solidarności, zestawienia osób, które na
    podstawie art. 82.1 Ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach
    z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w okresie od czerwca 1989 roku otrzymały
    decyzją premiera świadczenie specjalne (emeryturę lub rentę), a w przypadku
    których w uzasadnieniu decyzji wskazano na ich zasługi w walce o niepodległość
    Polski lub działalność w opozycji demokratycznej.

    Uważamy, że informacja taka nie powinna podlegać ograniczeniu na podstawie
    art. 5 Ustawy ze względu na prywatność osób fizycznych, które świadczenie takie
    otrzymały, gdyż w sytuacji, gdy mamy do czynienia z wydawaniem pieniędzy publicznych
    poza ogólnymi zasadami, jawność powinna być ważniejsza niż ochrona danych
    osobowych: w przeciwnym razie pojawiają się zawsze zarzuty, że otrzymali je np.
    znajomi decydentów. Wszędzie bowiem tam, gdzie nie ma jasnych reguł, a decyzja
    zależy od urzędnika, obywatele mają prawo wiedzieć, co postanowił i czym się taki
    decydent kierował. Pytamy wszakże o osoby, które świadczenie takie dostały
    (a przynajmniej powinny dostać) za zasługi w działalności patriotycznej i opozycyjnej!
    Nadto informacja taka w przeszłości była już publikowana (m.in. w odniesieniu do
    premiera Jana Olszewskiego z małżonką, marszałek Senatu Alicji Grześkowiak,
    ministra koordynatora służb specjalnych Janusza Pałubickiego, Jacka Kuronia czy
    posłanki Henryki Krzywonos). Za Ignacym Krasickim uważamy, iż prawdziwa cnota
    krytyk się nie boi, zaś osoby wyróżnione powinny być dumne z powodu swoich zasług
    dla Ojczyzny.
    _______________________ _______________________ _______________________
    A. Rozpłochowski J. Januszewski K. Borowiak

    Dzisiaj e-mail'em nadeszła "oczekiwana" odpowiedź.
    ........................................................................................

    Trzech kawalerów Krzyża Wolności i Solidarności (w tym i ja) wystosowało apel do Pani Premier Szydło o opublikowanie informacji o osobach, które na podstawie art. 82.1 Ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w okresie od czerwca 1989 r. otrzymały decyzją premiera świadczenie specjalne (emeryturę lub rentę), a w przypadku których w uzasadnieniu decyzji wskazano na ich zasługi w walce o niepodległość Polski lub działalność w opozycji demokratycznej.
    Dzisiaj nadeszła odpowiedź od Pani Agnieszki Kowalskiej,
    głównego specjalisty w Centrum Informacyjnym Rządu, iż:
    "wszczęte zostanie postępowanie administracyjne w celu wydania decyzji o odmowie udostepnienia informacji publicznej, o czym zostanie Pan poinformowany w odrębnym piśmie".

    Śledztwa w sprawie śmierci Księdza Jerzego nie oddamy w ręce prokuratora Witkowskiego (w ogóle nie wznowimy!),

    Aneksu do Raportu nt. WSI też nie ujawnimy, po co zatem odkrywać uprzywilejowanych "działaczy" (jak pewna tramwajarka, co swym cielskiem osobiście wszystkie tramwaje w Trójmieście zatrzymała) i odtajniać ich nazwiska? "Dobra zmiana"? Dobre sobie...
    PS: Głosowałem na "dobrą zmianę", więc mam prawo do krytyki!

  4. Wcześniej w powyższej sprawie zwróciliśmy się do Pani poseł Zwiercan.  Dzsiaj taką od Niej dostaliśmy odpowiedź:

    Małgorzata Zwiercan poseł na Sejm RP:

    Dzień dobry, nie mam dobrych wiadomości. Również na interpelację przyszła odpowiedź będąca w zasadzie odmową odpowiedzi. Powołują się na ograniczenia zawarte w art. 19 ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora (Dz. U. z 2015 r. poz. 1605, z późn. zm.). Konkretnie: Art. 19.

    1. W wykonywaniu mandatu poseł lub senator ma prawo, jeżeli nie narusza dóbr osobistych innych osób, do uzyskiwania informacji i materiałów, wstępu do pomieszczeń, w których znajdują się te informacje i materiały, oraz wglądu w działalność organów administracji rządowej i samorządu terytorialnego, a także spółek z udziałem Skarbu Państwa oraz zakładów i przedsiębiorstw państwowych i samorządowych, z zachowaniem przepisów o tajemnicy prawnie chronionej.

    2. Zasady i tryb udostępniania posłom i senatorom informacji niejawnych określają przepisy o ochronie informacji niejawnych.

    Już poprosiłam prawnika o przygotowanie ponowienia interpelacji. Mam na to 30 dni.

     

    Myślę, że istotne jest też to, na co my powołaliśmy się w naszym piśmie:

    osoby, o które pytamy, zostały przecież wyróżnione za swą postawę czy działalność, zatem informacja o nich nie działa na ich szkodę, tylko jest formą ich promocji!

     

  5. Strony