Prześlij dalej:

Pewnie wielu potraktuje moją deklarację z takim samym politowaniem, jak wyreżyserowane zwierzenia Scheuring-Wielgus, ale jestem gotów przysiąc na każdą świętość, że nic nie wiedziałem ani o tym, że oksfordzcy naukowcy zajmowali się autorskim projektem kontrowersje.net, ani o tym, że opublikowali swoje badania. Proszę w tym miejscu nie przerywać lektury felietonu, poważnie piszę i jeszcze podaję źródło. Dobrzy i „dobrzy” ludzie donieśli, że coś tak niesamowitego naprawdę miało miejsce, no i nie wypada pozostawić sprawy bez komentarza, uprzedzam jednak, że będzie jeszcze bardziej niewiarygodnie.

W skrócie wynik „pracy naukowej” sprowadza się do tego, że gazeta.pl i tvn24.pl zostały uznane za najbardziej wiarygodne, natomiast wpolityce.pl i kontrowersje.net za najbardziej niewiarygodne portale. Jak widać i dowcipnie i nowocześnie „naukowcy” podeszli do „badania”. I co teraz? Przede wszystkim i za przeproszeniem oświadczam, że mam to w dupie, ale nie do końca, o czym za chwilę. 100 lat temu opinię oksfordzkich naukowców człowiek obyty miałby obowiązek potraktować poważnie lub chociaż poważnie się do niej odnieść. Dziś, Oxford, jak wszystkie pozostałe uczelnie z pierwszej setki, to ośrodki propagandowe zajmujące się kolportażem rozmaitych odmian marksizmu i „tolerantyzmu”. Choroba ta rozwija się z siłą epidemii i przenosi z obszaru nauk humanistycznych na nauki ścisłe. Dość powiedzieć, że to „naukowy” marksizm spłodził intelektualną sieczkę zwaną „globalnym ociepleniem”.

Nauka stała się zakładnikiem ideologii, co zresztą zawsze miało miejsce, ale nie w takiej skali. Trudno w podobnych okolicznościach podchodzić poważnie do jakiegokolwiek „opracowania naukowego”, wyprodukowanego pod konkretne potrzeby polityczne i ideologiczne. Kryterium „naukowości” jest proste, wszystko co nie mieści się w postępowym nurcie marksizmu, określa się jako: antysemityzm, mowę nienawiści, hejt, w końcu „fejknius”. W taki sam sposób działają międzynarodowe instytucje i fundacje, sprawdzające w poszczególnych krajach poziomy demokracji, antysemityzmu, praworządności i tak dalej. Z tych „badań” wynika, że w Polsce mamy nieustanny problem z rasizmem i wolnością słowa, co jest jedną wielką mową nienawiści i „fejkniusem”, ale gdy dostanie pieczęć ONZ, czy innej komisji europejskiej, to natychmiast nabiera ciężaru naukowego.

Działania te mają służyć wielu czynnym szatanom, jednak najważniejsze są dwa Lucyfery. Pierwszy zajmuje się deprecjonowaniem określonych wartości i tutaj nie ma żadnej niespodzianki. Poglądy prawicowe, czy szerzej konserwatywne, z definicji są uznawane za niewiarygodne i godne potępienia. Drugi Lucyfer pokazuje palcem ofiarę wyznającą konserwatywny system wartości, czyli „hejtuje”, w języku postępowych ośrodków i naukowców. Namierza się kandydata i rzuca tłumowi na pożarcie, aby oszołoma, faszystę lub innego „homofoba” poddać takiej obróbce, która wybije mu z głowy niemodne poglądy. W naszych polskich realiach działa to dwustronnie, z reguły zlecenia wykonuje GW albo TVN wsparte „ekspertami”, ale dopiero udział „zachodniej prasy”, ewentualnie instytucji, odpala pedagogikę wstydu z pełną mocą.

Strony

Źródło foto: 
31685 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Szczere gratulacje. Jak dla mnie to wystawili MK laurkę

  2. Strony