Odszedł Zdzisław J. Xiężopolski…

Prześlij dalej:

Atak Hitlera 22 czerwca 1941 r. na dotychczasowego sojusznika Stalina, uratował życie Zdzisława, objęła go amnestia i wnet z innymi Polakami uwolnionymi z łagrów udał się w podróż do tworzącej się Armii Polskiej gen. Wł. Andersa w Buzułuku. Wstępuje do Szkoły Podchorążych. Następnie trafia do uzbeckiego Dżalalabad, gdzie niestety nabawia się malarii.

Wreszcie nastąpił exodus Armii Polskiej do Persji i Iraku, gdzie leczy swoje odmrożenia, rany i schorzenia.

Oto jak wspomina swoje wrażenia związane z wyjazdem z Rosji:

Kranowodsk to drewniana, nędzna mieścina, gdzie nic nie było, kilka całkiem pustych sklepów. Acha, miałem ogromne pragnienie i nie było wody. Ostatkiem sił wybrałem się do miasta, które rozciągało się tuż przy plaży. Napotkałem kilka sklepów. Miały szyldy, kilka osób z obsługi i wykwintny dorobek socjalistyczny, – czyli tylko kurz na półkach.(…)”
„Załadowano nas na statek. Ja byłem tak osłabiony biegunką i malarią, że nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, co się dzieje. Obudziłem się, a przynajmniej to tylko pamiętam, na pokładzie statku, gdzie siedzieliśmy jeden przy drugim. Po całonocnej podróży statek przybył do Pahlawi w Iranie. Nie miałem siły się podnieść, więc, zniesiono mnie ze statku i skierowano mnie osłabionego długim postem (biegunką) i malarią niby to do szpitala, ale kierowca nie mógł go znaleźć, wobec czego zostawił mnie i kilku podobnych zdechlaków na plaży. Odjechał mówiąc „zaraz tu po was przyjadą”. Kłamał, bo nikt o naszym istnieniu nie wiedział. Nie czekając na naszą reakcję, nacisnął na pedał i tyleśmy go widzieli. Ni jego, ni innych, którzy mieli po nas przybyć. Czekamy, a słońce praży, bo czego innego można się spodziewać?”

Zdzisław wstępuje do polskiej Marynarki Wojennej i bierze udział w niezliczonych konwojach i patrolach w międzyczasie kończąc Szkołę Podchorążych Marynarki Wojennej..

W swoich wspomnieniach tak pisze o tamtych dniach:

„Chodziliśmy w konwojach do Ameryki i w patrolach starając się chronić podopiecznych od niemieckich okrętów podwodnych. Ścigaliśmy je po wykryciu i staraliśmy się je zatopić rzucając bomby głębinowe. Takie zajęcie, w moim wypadku, trwało kilka dobrych miesięcy.
Tak, więc najpierw na niszczycielu, następnie na krążowniku, konwoje, bitwy przeważnie z niemieckimi okrętami podwodnymi, zatonięcie naszego, bycie wśród 49 ocalałych i jeden oficer, strata 180 ludzi zabitych i tych, co poszli na dno razem z okrętem, no i dalsze pływanie. Walka z żywiołem i nieprzyjacielem, zabawa na lądzie, podczas postojów i urlopów, często wodna nuda.”

Po wojnie zostaje przez 5 lat w Anglii gdzie kończy studia, ale z braku pracy śladem kolegów wyjeżdża do Argentyny, gdzie przebywa następne 5 lat.  Tam po poznaniu hiszpańskiego pracuje, jako inżynier. W tym czasie poznaje studentkę z Peru, Jenny cudowną miłość na resztę swojego życia.

Już razem Państwo Xiężopolscy udają się do Chile, aby po wielu kłopotach wylądować na 10 lat w Peru, gdzie Zdzisław dostaje pracę naczelnego inżyniera stoczni i buduje pierwsze peruwiańskie 10-cio tysięczniki.

Strony

2436 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.