Prześlij dalej:

Opisywane w mediach konkretne przypadki napotykają zdecydowany sprzeciw tzw. „niezależnych pracowników socjalnych”, którzy z całą mocą podkreślają, że Social Service nie zabiera dzieci ot tak, bez żadnego konkretnego powodu, że to nie dzieje się z dnia na dzień i wymaga czasu oraz przeprowadzenia szczegółowego dochodzenia. Dlatego w tym miejscu, równie zdecydowanie i z jeszcze większą mocą chcę powiedzieć: SS zabiera dzieci ot tak, z dnia na dzień, bez żadnego konkretnego powodu! Nie piszę tego na podstawie relacji zrozpaczonych matek, które siłą rzeczy są emocjonalne i przez to trudno jednoznacznie je ocenić. Piszę to na podstawie własnego doświadczenia. Tak się po prostu dzieje. W tym momencie można i trzeba postawić pytanie: co to znaczy „bez żadnego konkretnego powodu”? Zatrzymajmy się na chwilę i przeanalizujmy to na konkretnym przykładzie. Matka kłóci się ze swoją dorastającą córką. Padają ostre słowa i kłótnia przeradza się w awanturę. Matka w którymś momencie uderza córkę dłonią w twarz. Nic takiego nie miało wcześniej miejsca – to pierwszy raz. Córka dzień później idzie do szkoły, opowiada o zdarzeniu swojej koleżance, a ta chcąch jej „pomóc” mówi nauczycielce. Pani nauczycielka informuje SS i córka już nie wraca do domu. Zostaje zabrana. Na zawsze. Jest powód? Jest. Tylko że ten „powód” nie może powodować takiej reakcji. A w wielu wypadkach powoduje. Powtarzam: to się dzieje naprawdę. I walka o zaprzestanie odbierania dzieci dotyczy właśnie takich przypadków. Nikt tu nie broni zwyrodnialców i kryminalistów, którzy krzywdzą dzieci. Milion razy słyszałem: nie, nie, to nie tak, na pewno musiało być coś jeszcze, co spowodowało taką reakcję SS. Nie było nic więcej. A Bóg mi świadkiem, że takie i podobne historie są udziałem wielu osób. Przypominam, że zadaniem SS jest pomoc rodzinom w ich problemach. Dlaczego nie zastosowano innych środków? Czemu nie zaproponowano matce pomocy? Bo jak wyżej pisałem SS to zideologizowana i zindoktrynowana mafia, za którą stoi potężny biznes. Ktoś kto twierdzi, że program 500+ to rozdawnictwo i obciążenie dla polskiego budżetu, niech sobie sprawdzi ile kosztuje „pomoc” pracowników socjalnych w UK.

Skoro już jesteśmy przy kwotach wypłacanych z budżetu na działalność Social Service trzeba powiedzieć, że pracownicy socjalni zarabiają olbrzymie pieniądze. Olbrzymie. Zazwyczaj tłumaczy się to ogromnym stresem. A czy np. nauczyciele narażeni są na mniejszy stres? Przeciętny pracownik socjalny „obsługuje” 20-25 spraw. Oznacza to, że na jego łasce i niełasce znajduje się ze dwa razy tyle dzieci. I teraz trzeba jasno powiedzieć: w takich warunkach absolutnie nie ma możliwości dokładnego rozpoznania każdej sprawy z osobna. Po prostu nie ma. To jest niemożliwe. Dlatego stosuje się szablonowe rozwiązania i rzuca hasłami w stylu „four-seven”. Mam na myśli drugą co do „ulubionych” section z Children Act. Pierwszą jest niezmiennie słynna section 20, na podstawie której pracownicy socjalni przejmują część prawa do opieki nad dzieckiem, zmuszając często rodziców do jej podpisania, choć równie często rodzice nie wiedzą co tak naprawdę podpisują.

Strony

10029 liczba odsłon

Autor artykułu: nurniflowenola