Nowy Rok i stare problemy...

Prześlij dalej:

Przypomina mi się historia, którą kiedyś przeczytałem. Historia opowiedziana przez osobistego lekarza słynnego Ataturka , który jak się nie mylę był Ormianinem. W końcówce I wojny światowej lekarz otrzymał oficjalne pismo od Ataturka w którym gwarantował bezpieczeństwo lekarzowi i członkom jego rodziny. W czasie jednej z rzezi w rejonie, tureccy żołdacy zgwałcili lekarzowi córki i żonę następnie wszystkich wymordowali. Ocalał tylko lekarz, którego wówczas nie było w domu.  Daremnie żona doktora dramatycznie pokazywała oprawcom gwarancję ich wodza. Oni nie umieli czytać, więc po dokonaniu swojej zbrodni,  ten list przybili skrwawionym nożem do wejściowych drzwi i tam znalazł go załamany lekarz Ataturka po powrocie do domu...  

Z drugiej strony każdy myślący człowiek zauważa również inne źródła zagrożenia, bardziej zamaskowane, ukryte, bo wywodzące się rzekomo z pnia naszej kultury chrześcijańskiej. Jednak w tym przypadku nie mamy do czynienia z religijną sektą, która chciałaby nas podporządkować swojemu bogu. Nie, jest znacznie gorzej. Ci ludzie nie wierzą w żadnego Boga. Tych ludzi wcale nie interesuje zbawienie, nie chcą nikogo nawracać. Oni wierzą tylko w nieograniczoną totalną władzę, którą dla siebie i sobie podobnym chcą zdobyć. Ich świątynie to punkty i platformy wymiany i pomnażania pieniądza, banki i giełdy zarządzające rozmnażającą się biurokracją, która lojalna wobec swoich mocodawców ma kontrolować podległą populację. Oni imitują raka, dlatego normalnym ludziom tak trudno w porę rozpoznać ich cele i intencje.

Oni realizują swój program stwarzając kryzysowe sytuacje, aby następnie zaoferować nam pomoc, której przyjęcie stopniowo pozbawia nas zdobytych zasobów, wolności i wreszcie naszej tożsamości. Gołym okiem widać też, że właśnie te siły destabilizują świat islamu używając go w pierwszym rzędzie do zniszczenia chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie.

Ci spiskowcy uchodzą zwykle za mecenasów uciśnionych mniejszości i do perfekcji opanowali sztukę zawłaszczania zasobów większości, oraz konfliktowania jednych grup przeciwko drugim, bez znaczenia czy są to grupy gender, mniejszości narodowe, religijne, rasowe, a nawet wiekowe. Oni w sposób widoczny może nie niszczą fizycznie pomników historii jak ISIS, oni są znacznie groźniejsi. Niszczą stopniowo wyznawane przez nas wartości, na których opiera się przez wieki wypracowana nasza kultura, nasza tożsamość i nasza cywilizacja.

Jednocześnie dominując w głównym nurcie mediów i systemie edukacji wmawiają nam, że czynią nas doskonalszym,  bardziej nowoczesnym człowiekiem wyzwalając nas z ograniczeń tradycji, zabobonu i religii. Usilnie i wielotorowo pracują nad rozluźnieniem wypracowanych przez tysiąclecia  więzi, które łączą nas w rodzinę, religię, naród i państwo. Tak więc nie rozbijając przepięknych pomników i zabytków kultury (np. Palmira), zatruwają i zabijają ją samą, próbując ośmieszyć i zniszczyć wartości, będące fundamentami całej naszej cywilizacji.  

Wrogiem tych sił jest tradycyjna rodzina, wrogiem jest patriotyzm i państwo narodowe, a ich śmiertelnym wrogiem jest religia.  Dopiero mozolna praca począwszy od szkoły, poprzez media i masową kulturę  (zgodnie z drogą nakreśloną przez Antonio Gramsci) ma ośmieszyć stary porządek, tak aby ludzi atomizować i pozbawić rodzinnej, środowiskowej i narodowej więzi. Produkt takiej operacji (my już znamy wersję homo sovieticus) staje się ludzkim pustakiem i wydmuszką, którą mogą kierować ze swojej świątyni kontrolującej pieniądz i stworzone nowe ludzkie potrzeby i społeczne interakcje.

Strony

3731 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.