share

No dobrze, tytuł jest kontrowersyjny, ale też tradycyjnie oddzieli mężczyzn od smarkaczy, bo mówimy o sprawach najwyższej rangi i powagi państwa. Po wczorajszej komedii z nieważnością wyborów, które się nie odbyły, mamy taki bałagan, jakiego nie było nigdy. Pominięcie Sądu Najwyższego w procedurze stwierdzającej ważność wyboru Prezydenta RP, to dodatkowe kuriozum i wystarczy jeden protest wyborczy złożony przez dowolnego wyborcę, aby Izba Nadzwyczajna musiała się tym zająć. Jednak najgorsza informacja jest taka, że z tej serii fatalnych błędów nie da się wyjść bez szkody, takiej opcji już nie ma. Jeszcze na parę minut przed otwarciem lokali można było wprowadzić stan nadzwyczajny lub gorszą wersję z dymisją Prezydenta RP, ale po tym terminie wszystko nie ma sensu.



share

W wojnie plemiennej jeńców się nie bierze, a prawda jest tyle warta ile niegdysiejsze śniegi. Dodatkowo w politycznej nawalance chodzi o to, aby przekazywać szereg mylących informacji i grać niby w wielu kierunkach. Wypuszczaniem tak zwanych „szczurów” da się sprawdzić reakcję przeciwnika, można też przeciwnika wyprowadzić w pole. Wczoraj nie doszło do żadnej manipulacji TVN, czy „totalnej opozycji”, ale za całe żenujące przedstawienie odpowiadają wyłącznie frakcje wewnątrz „Zjednoczonej Prawicy” i dziennikarze „niepokorni”, do których frakcje wysyłały swoje przekazy dnia.



share

Zanim przejdę do parafrazy rytualnego zawałowania, co i przed czym kroczy, warto sobie przypomnieć jeszcze jedną prawidłowość. Bez konkurencji wszystko staje się tandetne, gdy się przyjrzymy historii dowolnego postępu, to zawsze skok cywilizacyjny odbywał się w warunkach ostrej konkurencji. W czasie renesansu mieliśmy wysyp geniuszów, w trakcie rewolucji przemysłowej zatrzęsienie wynalazców. O sporcie nie ma co wspominać, tutaj wszystko opiera się na nieustannej konkurencji, a rekordy oraz fenomenalne bramki strzelone nożycami, są wynikiem ostrej rywalizacji. Polityka rządzi się takimi samymi prawami, ale w przez ostatnie pięć lat mamy sytuacją nadzwyczajną i niezdrową. PiS nie ma żadnej, ale to żadnej konkurencji politycznej, całe polityczne otoczenie można uznać w najlepszym przypadku za sparingpartnerów.

Strony