share

Teksty z cyklu koniec jakiejś tam partii, czy inna śmierć polityczna, to stała publicystyczna półka, ale nie ma co wyważać otwartych drzwi. Wystarczy popatrzeć i to tak z boku, bez szczegółowej analizy obiektu politycznego, aby zobaczyć schyłek formacji. Czy potrzeba bardziej dosadnego obrazu niemożności, niż rozpaczliwe poszukiwanie kandydata na Prezydenta RP w partii, która się mieni liderem opozycji? I tutaj nie chodzi o to, że ci kandydaci się między sobą żrą, kto ma wystartować, ale jest dokładnie odwrotnie, nie ma chętnych, aby zaliczyć mniej lub bardziej spektakularną porażkę. Wystarczy ta jedna obserwacja, żeby wyciągnąć odpowiednie wnioski, ale to nie jedyny, tylko jeden z wielu problemów PO.



share

Złośliwi powiedzą, że po takiej kompromitacji jak przegłosowanie w mękach kompletnego bubla legislacyjnego, którym była ustawa „kopertowa”, prawie każde działanie można uznać za wybitne. Niby tak, ale nie o złośliwość chodzi, tylko o rzeczową ocenę, przynajmniej taki stawiam sobie cel. Od początku było jasne, że w warunkach „pandemicznych” i ostrego sporu politycznego na zewnątrz i wewnątrz obozu rządzącego, nie przejdzie żaden projekt, który ma poparcie wyliczone co do jednego posła. Gdyby nawet taki projekt przeszedł narobiłby większego bałaganu i krzywdy obecnemu prezydentowi, niż brak jakichkolwiek działań.



share

Dziś w sejmie odbędzie się głosowanie nad projektem ustawy, która zakłada wybory mieszane. Taką formułę głosowania popiera Gowin, PO i nawet Konfederacja, a wczoraj doszło do cudu i ze strony polityków opozycji padły pierwsze deklaracje, że będą się opowiadać za przyjęciem kompromisowego rozwiązania. Dokładnie to samo zaproponowałem we wczorajszym felietonie, gdy jeszcze nikt poza ścisłymi partyjnymi kierownictwami, nie widział, co nas czeka. Skąd przyszedł mi do głowy podobny pomysł, który okazał się „proroctwem”? Prosto z rozumu, było to jedyne sensowne rozwiązanie po bałaganie i kompromitacji wyborczej, do czego PiS doprowadziło niedorzeczną ustawą „kopertową”, tak niedorzeczną, że zaledwie po kilku dniach od uchwalenia trzeba ją mocą nowej ustawy unieważnić.

Strony