share

Pierwsza plotka głosiła, że Jacek Kurski wraca na stołek prezesa TVP, ostatecznie głosami Lichockiej, Czabańskiego i Kruk dołączył do zarządu. W przywołanym zestawie nazwisk już zawiera się podstawowy problem. Kurski, Lichocka, Czabański to bodaj najmniej popularne postaci, nie akceptowane również przez znaczną część elektoratu PiS. Co je łączy? Sympatia Jarosława Kaczyńskiego, wszyscy i litościwie pominięta „umiem coś tam coś tam” Elżbieta Kruk, to są ludzie nietykalni na Nowogrodzkiej. Z czego wynika tak ślepa miłość Kaczyńskiego do polityków niestrawnych dla wyborców? Nie będę się rozwodził, o tym można napisać 100 felietonów z jedną kluczową frazą: „ręka Kaczyńskiego do kadr”. W każdym razie ci propagandyści z tak topornym podejściem do przekazu medialnego jak to tylko możliwe, zarządzają mediami publicznymi i będą zarządzać nadal.



share

W zamkniętych klanach, zwłaszcza politycznych, o jakiejkolwiek refleksji można zapomnieć. Hermetyczne środowiska mają to do siebie, że nie dopuszczają niczego i nikogo z zewnątrz, nawet tych, którzy dobrze życzą i radzą. Co nie dociera do klanu średnio rozgarnięty obserwator dostrzeże natychmiast. PiS jest w głębokim kryzysie, jeśli nie rozsypce. Dla mnie nie ma bardziej dobitnego sygnału, że dzieje się bardzo źle, niż ostatni wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla PAP. Jeśli ostatnia instancja traci polityczną intuicję i nie rozumie, co się zmieniło w nastrojach społecznych, to czas porzucić nadzieję. Kryzys wewnątrz obozu prawicy doprowadził do syndromu oblężonej twierdzy, towarzystwo jest zajęte sobą i sygnały zewnętrzne odbijają się od ściany.



share

Krótka podnieta dla gawiedzi taką wróżę karierę odgrzewanym rewelacjom Latkowskiego. W parę sekund można w Internecie sprawdzić, że o tej „nowej sprawie” i jeszcze paru innych nazwiskach, których nie wymienił Latkowski pisano wielokrotnie, robił to sam Latkowski, ale i „Gazeta Wyborcza” też rozbrajała miny. Artykuły w „Wyborczej” mówiły o biednych i nieświadomych celebrytach, którzy gościli w sopockim burdelu „Zatoka sztuki”, nie mając pojęcia, że za tym stoi przestępca „Krystek”. Beznadziejnie nudny, zrobiony na zmówienie film Latkowskiego niemal identycznie prześliznął się po temacie i nie przedstawił niczego poza migawkami gości ze znanymi nazwiskami.

Strony