share

Wymiana kandydata z „prawdziwej prezydent” na ostatnią nadzieję PO, spadła największej, ale dogorywającej partii opozycyjnej z nieba. Dwóch największych kompromitacji udało się Trzaskowskiemu uniknąć na starcie wyborów. Poparcie na poziomie 2% dawno przestało straszyć PO, a druga tura z udziałem podmienionego kandydata jest niemal pewna. Następna dobra informacja dla PO jest taka, że wynik Trzaskowskiego prawdopodobnie będzie zbliżał się do 30%, z kolei w drugiej turze przegrana nie powinna być większa niż 47% do 53%.
Biorąc pod uwagę z jakiego dna PO startowała takie wyniki jeszcze miesiąc temu przyjęłaby w ciemno, tym bardziej, że mówimy o polityce i tu jedno nieprzewidywalne zdarzenia potrafi dokonać gwałtownych zmian.



share

Po ludziach prostych, a nawet prostackich, jak wymienieni, pożal się Boże doktorzy prawa, nie należy się spodziewać finezji. Ich zadanie polityczne i ideologiczne jest dokładnie takie, jak oni sami – prostackie. Artykuł 183 pkt 3 konstytucyjny i ustawa o Sądzie Najwyższym w części odwołującej się do wyboru Pierwszego Prezesa Sąd Najwyższego to banalne zapisy. Nawiasem mówiąc dokładnie dziś, nie kto inny tylko forsowany na prezesa Włodzimierz Wróbel dokładnie to potwierdził. Przywołał wyżej wymienione zapisy prawa i następnie stwierdził, że wszystko jest tu oczywiste. Zatem spośród pięciu kandydatów Prezydent RP, korzystając ze swojej prerogatywy, wybiera jednego i może się przy wyborze kierować wszystkim, co mu się podoba lub nie podoba.



share

W bieżących okolicznościach wszystko stoi na głowie i jak bardzo stoi widać po wyborach w Sądzie Najwyższym. W „starej normalności” byłaby to nie schodząca z anteny informacja, w „nowej normalności” sprawy mają się zupełnie inaczej. Nie można powiedzieć, że nikt się tym nie zajmuje, ale z pewnością to zupełnie inny poziom zaangażowania i emocji, jaki nam towarzyszył przez pięć lat zmian w „wymiarze sprawiedliwości”. Paradoksalnie te okoliczności pomogły w wyborze kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i to na dwóch poziomach. Przede wszystkim Gersdorf odpuściła, wtedy Andrzej Duda oddał stery p.o. prezesa Zaradkiewiczowi, co mnie szczerze zdziwiło i zaniepokoiło.

Strony