Nie ma tak genialnego kraju na świecie, jak Polska

Prześlij dalej:

Najczęściej podobne tytuły są wstępem do prowokacji lub wylewnego eseju o „naszych kompleksach”, ale nie będę ani prowokował, ani znęcał się nad Polakami. Rzeczywiście uważam, że Polska jest fenomenem na tle reszty krajów świata i z łatwością to udowodnię. Tuż przed Świętami odezwał się jeden z autorytetów medialnych, tym razem jejmość Ochojska, która w stylu popowej wokalistki „pokazała majtki”, aby dostać się na łamy i zarobić miliony dla swojej fundacji. Jejmość oświadczyła, że Arabowie przeraziliby się tego, jak w Polsce traktowane są kobiety. Czasami używa się takich horrendalnych przerysowań, aby podkreślić jakiś ważny problem społeczny, ale w przypadku „autorytetów”, problemy społeczne są wzniecane i rozpalane, nie podkreślane. Ta bzdurna opinia w najmniejszym stopniu nie koresponduje choćby z doświadczeniami Polek, które poślubiły islamskich „dżentelmenów”, a to zaledwie pierwszy z brzegu przykład na cynizm podszyty chęcią zysku. No, ale oczywiście nie na tym polega geniusz Polski, że jakaś pani, czy pan palnie ostatnią głupotę, z której będzie sobie dostanie żyć. Geniusz Polski odnosi się do naszego kulturowego fundamentu, którego próżno szukać po całym świecie. Mądra Polka komentując słowa Ochojskiej zwróciła uwagę na jeden charakterystyczny znak rozpoznawczy. Nasza Rodaczka przebywa w tej chwili w Wielkiej Brytanii i ma swój ulubiony sposób na rozpoznanie Polka. Nie, nie jest to dowcipna „ku…a”, ale coś zupełnie innego. Otóż, jeśli w Londynie ktoś przepuszcza kobietę w drzwiach albo ustępuje miejsca w autobusie, zawsze jest to Polak i nikt inny.

Polski znak rozpoznawczy da się zasypać serią głupawych historyjek, jak to szwagier, szwagierkę przy wypłacie tłucze po pijaku, ale to są argumenty „performerów”. Kodu kulturowego nie można mylić z indywidualnym problemem alkoholowym szwagra, kod kulturowy odnosi się do normy społecznej. Niechby ten sam szwagier spróbował bić żonę w galerii handlowej albo na rynku miasta. Ma jak w banku łomot od Polaka i wszyscy sąsiedzi palcami bydlaka wytykają. To jest kod kulturowy, który u islamskich troglodytów wygląda zupełnie inaczej. Tam skatowanie kobiety na ulicy, czy innym miejscu publicznym przyjmowane jest z owacją, taka „kultura”. Mamy w Polsce naturalne bariery, który chronią nas przed barbarzyństwem. Nad większością czuwa Kościół, bez względu jak się tę instytucję ocenia, a przy całym moim szacunku, znalazłoby się dziesiątki i to bardzo poważnych wad. Istotne są jednak fundamenty zawarte w dekalogu. Reszta to nasze polskie wychowanie, wpajany od cycka szacunek dla starszych i kobiet, archetyp Matki Polki, która oddaje dziecku serce i wątrobę, archetyp patrioty, któremu Niemiec nie będzie pluł w twarz. Tego wszystkiego na świecie nie ma od wieków, ostatnie podrygi czegoś, co się nazywa europejską kulturą skonały mniej więcej pod koniec XVIII wieku, a potem było jeszcze gorzej.

Strony

40105 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

33 (liczba komentarzy)

  1. R.I.P.

    Kozie S...syny to zrobily To nas czeka jesli nie wezmiemy sobie slow Gospodarza Bloga do serca.

    Polski kod kulturowy dotarl do mnie jak proustowska magdalenka kiedy ja, juz od kilkunastu lat emigrantka, zobaczylam w gazecie zdjecie z jakiegos niedzielnego obiadu, na ktory zaproszony zostal Premier Jaroslaw Kaczynski. Obraz skromnego, w bialej koszuli i czarnym garniturze, pana przy zloceniami zdobnym talerzu z rosolem spowodowal, ze sie rozryczalam.
    jak...baba;)
    jako emigrantka,co to i Paryz i Berlin latami obsewuje, stwierdzam,ze w powyzszym materiale MK nie przesaza ani troche.

  2. Kultura naszym atutem jest i nie są to puste słowa. Każdy, kto choć na chwilę Polskę opuścił ten wie z czym się może spotkać poza polskimi granicami. Ja mieszkam w UK i porównując tutejszy naród do kontynentalnego to widzimy przepaść, a porównując tutejszych "ludzi" do Polaków to tak jakby naszych rodaków do trzody chlewnej porównywać. Cała ich kultura osobista zawiera się tylko w słowach "thank you" i "sorry" reszta zasad kultury osobistej nie istnieje. Na słowa przywitania raczej mało kto reaguje nie wspominając już kultury podczas spożywania posiłków, zachowania w miejscach publicznych i wspomnianego szacunku dla starszych. To co widzimy w TV to pobożne życzenia bo realia są zupełnie inne. Kultura osobista tej bandy tępaków to oczekiwanie weekendu aby w pubie zalać się jak świnia. I porównanie do świni jest tu jak najbardziej zasadne bo puby pod względem czystości niewiele odbiegają od chlewików. Zazdrtościć im należy tylko jednego; ich dumy z posiadanej narodowości, która na świecie jest postrzegana bardzo pozytywnie. Ktoś kto mieszkał z nimi choć przez chwilę  "brytyjczyk" rozumuje zupelnie inaczej.

  3. Tak. My to mamy. Na szczęście. Nasi mężczyźni mają cojones. W Szwecji na jakąś prowokację w metrze wobec kobiety zareagował tylko Polak. A w UK zrobiła ostatnio furorę polska tradycja święconki wielkanocnej po jakimś programie BBC. Wiem, bo zaprzyjaźniona Angielka (lat 83) napisała mi o tym na kartce świątecznej. Do której załączyła 45 euro (!) na babkę wielkanocną, która też zrobiła furorę.

    Na kartce po raz pierwszy od wielu lat nie figurowało "Season's Greetings" lecz "Happy Easter".

    Babkę oczywiście upiekłam i dzisiaj sfotografowałam w towarzystwie święconki. Wyślę jej zdjęcie.

  4. Czy to nie dziwne, że w czasach, kiedy Polska nie istniała na mapie, a Francja była potęgą, Szopen - mając ojca Francuza i francuskie nazwisko, mieszkając w Paryżu... uważał się za Polaka?

    Czy to nie dziwne, że wyjeżdżając na emigrację Polacy potrafią zachować pamięć o własnych korzeniach, swoje tradycje i język, przekazując je przez kilka pokoleń?

    W tym coś jest. Tak mi się wydaje.

    I wiecie co...  Popatrzcie tylko na te dzieci:

  5. avatar

    Do ''listy'' kodu kulturowego  można jeszcze dopisać kochane  Polskie  Babcie,  które  jadą  na ''koniec  świata '' opiekować się  swoimi wnukami  . Mam  przykłady  obok  jak  babcia  Francuska  i Babcia  Niemka  nie interesują się  pomocą  i zajęciem się  swoimi wnukami ....

    I jeszcze jedno to co mnie  strasznie  wk****ia kiedy  ludzie  robią  chlew  kładąc  nogi na siedzeniach  w komunikacji miejskiej - byłam świadkiem  jak  Polak  zwrócił  uwagę dwóm gówniarom aby  zdjęły nogi z siedzenia
     ...ach  i czasem brakuje  mi tego  ''oddechu''  starszej  asertywnej  osoby :)))))))  aby  ustąpić   miejsca - tu w Irlandii starsi  ludzie  nie robią  nic  stoją  i cierpią  po cichu.....

    apropos  imigrantow
    W styczniu w Dublinie  była manifa  ''refjudżis łelkom '' tak jak  wiele  w Europie wówczas   a obok  odbywała sie  anty- ''refjudżis łelkom '' co zabawne  w grupie  tej anty  byli  prawie sami Polacy .... :))) -  wiem  to  od  znajomego  Irysa a ta info  hulała tylko po fejsiku.... :)))))

  6. W Polsce zwyczaj ustępowania miejsca wynika w części z utrwalonego zwyczaju. Decydujący był fakt traktowania ludzi jak bydło przewożone przy maksymalnym upakowaniu. Na Zachodzie autobusy albo jechały częściowo puste, albo np tak jak w Anglii, konduktor wpuszczał tylko tylu ile było miejsc siedzących. Teraz może juz jadą w tłoku, nie wiem. W każdym razie przez parę pokoleń nie było żadnej potrzeby ustępowania, więc obyczaj nie mógł powstać.
    Zmiana obyczaju jest zawsze powolna. Trwa ok 50 lat.
    Wystarczy że dwa kolejne pokolenia (dziadkowie, rodzice) nie będą od małego uczone że np że nosi się koszyk do kościoła, aby ten zwyczaj całkiem zanikł u wnuka.
    Całkowite wytępienie katolicyzmu zajeło Szwedom 40 lat, a ówcześni (rządy Karola Gustawa) Szwedzi to byli twardzi, uparci, i bardzo konserwatywni katolicy. Czyli jak się władza uprze, to może przerobić ludność jak sobie chce. Musi tylko nad tym pracować od małego przez parę pokoleń.

  7. egzekwowano od młodzieży odpowiednie postawy. Nie byliśmy nierozpoznawalną szarą masą, mieliśmy tarcze szkolne, "nieodpowiednie" zachowanie było nieopłacalne. Obniżony stopień z zachowania i już dostęp do lepszego ogólniaka był zamknięty. Ludzi trzeba wychowywać, ruscy mieli swojego Makarenkę.

  8. Zupełnie nietypowy przypadek, to Polska pod zaborami. 123 lata całkiem powinny wystarczyć do europeizacji lokalnej ludności. przerobienia jej na luteran czy prawosławnych, znających tylko niemiecki i rosyjski.
    Nie dało się bo trwał ciągły opór silnej, skoligaconej, i bogatej organizacji ziemian, przedsiębiorców, handlowców. Tak w "Rosji" jak i w "Niemczech".
    Czyli można przerobić ludność na dowolnego koloru bydło pod warunkiem że nie istnieje wpływowa, zamożna opozycja która ma swoich ludzi tam gdzie trzeba.
    Teraz takiej opoki już nie mamy, elity są przekupione ze szczętem, a Kościół słabnie.

  9. jest tradycja. I dopóki ona żyje nie jest źle. Instynktownie wyczuwamy co jest dla nas dobre, moim zdaniem tym dobrem jest właśnie tradycja.

  10. Strony