"My mamy prawo a według prawa on powinien umrzeć"

Prześlij dalej:

Jeśli taka decyzja została podjęta wobec Alfiego? Nie wiem, niemniej pewna zbieżność faktów każe zadać to pytanie. Jeśli tak, to trzeba także dodać, że decyzja lekarzy o LPC jest nieodwołalna przez kogokolwiek innego, co potwierdzają brytyjskie sądy a Trybunał Praw Człowieka nie uważa za stosowne aby w ogóle tym problemem się zająć. Kolejne ważne pytanie to to, czy w wolnym kraju rodzice potrzebują jakiegokolwiek pozwolenia aby móc przenieść dziecko ze szpitala, który rozkłada ręce do szpitala, który zamierza się podjąć opieki nad pacjentem? Mam nadzieję, że odpowiedź jest tu również oczywista zatem wniosek jest jakkolwiek straszny - UK nie jest wolnym krajem skoro nie daje rodzicom takiej możliwości. Co gorsza, sami obywatele tegoż kraju a przynajmniej ich spora część w ogóle nie zauważyła problemu. Człowiek posiada pewien instynkt i mimo notorycznego prania mózgu pewne wydarzenia potrafią wybić go z letargu. I tutaj myślę przebiega dość istotna granica między ludźmi, którzy zareagowali na podeptanie wolności ich współobywateli oraz tych, którzy mieli to w głebokim poważaniu. Tym drugim nie wróżę niestety świetlanej przyszłości gdyż lewactwo próbujące z sukcesem ustawić im świat i wartości po swojemu zgłosi się także po nich a wówczas przypadnie im rola baranów prowadzonych bezwolnie do rzeźni. Wojciech Cejrowski powiedział kiedyś, iż z debialami nie należy rozmawiać, przed nimi należy się bronić. Jest to jedna z odsłon wojny cywilizacyjnej, od której wyniku zależeć będą losy świata. I nie ma w tym ani krzty przesady choć brzmi nieprawdopodobnie. Ideologia, która pozwala arbitralnie wartościować czyjeś życie, gdzie prawo do życia staje się pochodną tegoż wartościowania prowadzi do zagłady: najpierw tych najsłabszych i chorych, potem tych nieco słabszych czy mniej sprawnych a na końcu tych innych (gdzieś po drodze również nieprawomyślnych). Jej zwolennikom pozostaje więc spokojnie czekać na swoją kolejkę a w międzyczasie pasjonować się jakimś serialem w TV.

Przy okazji, warto zwrócić uwagę na kolejnego mind-fucka. Środowiska krzyczące o prawie do aborcji argumentują, iż decyzja o przeżyciu dziecka na wczesnym etapie jego rozwoju należy do rodziców, gdyż to właśnie oni będą musieli zmierzyć się z trudem wychowania a do heroizmu nie można przecież nikogo zmuszać. Jednym słowem: moje dziecko, moja decyzja. Sytuacja zmienia się diametralnie kiedy dziecko się urodzi, co widać na przykładzie Afliego Evansa. Wówczas mamy retorykę: twoje dziecko, decyzja sądu i to choćby w sytuacji, kiedy rodzice za wszelką cenę chcą się zmierzyć z trudami opieki nad chorym dzieckiem, mając ku temu środki i możliwości. "My mamy prawo a według prawa on powinien umrzeć" - oczywiście dla własnego dobra - dopisze sędzia w owczej wełnie na głowie. 

Jeszcze osobna kategoria to wspólnota wartości, do której wszyscy tak zażarcie dążą. Wczoraj zauważyłem wpis jednego polityka, na którego jeszcze kilka lat temu chciałem oddać swój głos. Wypowiedział się o umierającym dziecku, o którego życie desperacko walczą rodzice, cytuję " on nie odróżnia matki od lampy". Od razu dodam, że pan nie jest neurologiem ale nawet gdyby to była prawda, wypowiedzenie takich słów usprawiedliwiających wyrok śmierci na niewinnym, jedynym i ukochanym dziecku rodziców nie mieści się w moim jakimkolwiek polu do kompromisu, jeśli chodzi o wspólnotę wartości. Paszoł won, żadnej wspólnoty wartości nie będzie.

Strony

Źródło foto: 

www.google.pl, zdjęcia wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl Art. 29. Prawo cytatu Ustawa o prawie autorskim i pr

5615 liczba odsłon
Obrazek użytkownika marcin30006

Autor artykułu: marcin30006