"My mamy prawo a według prawa on powinien umrzeć"

Prześlij dalej:

Zrozumiałbym sytuację kiedy szpital oświadcza, iż według jego najlepszej wiedzy wyczerpał wszelkie znane możliwości terapii i wobec braku poprawy nie widzi sensu ani możliwości dalszego utrzymywania Alfiego na swoim oddziale gdyż obciąża to budżet podatnika, z którego czerpią inni, pilnie potrzebujący. Szpital poszedł jednak dalej - zapewnił sobie sądownie pozycję rzecznika tzw. najlepszego interesu dziecka i wbrew woli rodziców zadecydował, iż jego pacjent ma pozostać na oddziale, gdzie jedyną przewidzianą alternatywą była śmierć. Rodzice podjęli batalię sądową o przeniesienie syna do innych ośrodków, które z własnej inicjatywy podjęły się prowadzenia małego pacjenta, w pogotowiu czekał samolot, helikopter medyczny, piloci oraz mnóstwo kasy zebranej przez wspomagających rodzinę Evansów. Wszystko na nic, sądy kolejnej instancji uznały, iż szpital (słynący z nielegalnego pobierania organów) jest najlepszym a w każdym razie lepszym od rodziców, reprezentantem pacjenta i pozostawił tegoż w gestii lekarzy. W międzyczasie, wg. relacji rodziców, szpital odmówił podłączenia Alfiego do własnego respiratora i oponował przy próbie rodziców zrobienia tegoż przy pomocy wniesionego sprzętu. Kolejna ważna okoliczność: sąd, owszem, zgodził się na rozważenie możliwości wypisania Alfiego do domu ale to również pozostawił w gestii szpitala. Szpital zaś był uprzejmy stwierdzić, iż byłoby to możliwe po diametralnej zmianie stosunku rodziców do szpitala (sic!)

Zatrzymajmy się na chwilę w tym miejscu. Czy ktoś z czytelników mógłby mi podać wskazanie medyczne dla takiej decyzji, uzależniającej wypuszczenie pacjenta od stosunku jego rodziców do dyrekcji? Jeśli nie to oznaczałoby dokładnie tyle, że nie o leczenie czy pomoc medyczną chodziło ale o kwestie zgoła innej natury. Szpital, za zgodą sądu stał się nie tylko panem życia i śmierci ale także właścicielem swojego pacjenta. Można powiedzieć, że rodzice stracili swoje dziecko przy pierwszej próbie kwestionowania decyzji lekarzy. Nastąpiło to wówczas, kiedy lekarze orzekli iż pacjent jest bliski śmierci więc szpital zamierza pozbawić go dotychczasowej opieki, wszystko w trosce o jego "najlepszy interes". Motywacji rodziców nikomu mam nadzieję tłumaczyć nie trzeba. Rozważać można i wręcz trzeba motywację szpitala. Gdyby motywacją było po prostu zejście szpitala z kosztów (jakkolwiek bezdusznie to brzmi), to racjonalnie byłoby pozwolić rodzicom zabrać swojego syna do ośrodka opieki paliatywnej, do innego szpitala czy po prostu do domu. Dlaczego podjęto zatem decyzję o wytoczeniu batalii prawnej rodzicom? Nie da się tego wytłumaczyć inaczej niż ideologią, jeśli po drodze odrzuci się skrajne teorie typu eksperyment medyczny czy organy chłopca.

Strony

Źródło foto: 

www.google.pl, zdjęcia wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl Art. 29. Prawo cytatu Ustawa o prawie autorskim i pr

5422 liczba odsłon
Obrazek użytkownika marcin30006

Autor artykułu: marcin30006