Prześlij dalej:

Przyszedł taki czas, że sondaże rozkwitają w większej ilości niż krokusy i przebiśniegi. Powtarzalność tego zjawiska dotyczy również prymitywnej gry psychologicznej. Wszyscy wiedzą, że nie jest możliwe, aby w poniedziałek 43% Polaków chciało głosować na PiS i 26% na PO, a w środę 36% na PO i 33% na PiS, ale i tak to działa na psychikę polityków i przede wszystkim wyborców. Emocjami można ludziom tak namieszać w głowach, że zapomną ile to jest 5 + 3, dlatego warto wróci do podstaw matematyki, aby uporządkować sprawy i realne szacunki przed wyborami.

Od lat próbuję wyjaśniać, że wybory samorządowe, europejskie, parlamentarne i prezydenckie, to inne bajki, nie całkiem różne, ale na tyle różne, że nie wolno ich porównywać procentową kalką. Wolno natomiast i trzeba pamiętać o tym, jak wygląda liczebny podział na zwolenników poszczególnych partii. W tym celu wyjdziemy od wyników wyborów parlamentarnych z 2015 roku, co wydaje się zabiegiem najrozsądniejszym, z uwagi na najważniejszy czynnik w wyborach europejskich, którym jest łączna liczba głosów oddanych na dany komitet (partię). Dodatkowo wybory samorządowe potwierdziły, że preferencje elektoratu praktycznie stoją w miejscu z drobnym wskazaniem na wzrost notowań PiS. Pamiętajmy, że mówimy o skrótach matematycznych i szacunkach, nie o konkretnych wynikach i tak przygotowani zaczynamy kartkówkę z zadaniem tekstowym: „Kto wygra wybory, uzasadnij swoją odpowiedź”.

W roku 2015 wyniki wyborów do parlamentu wyglądały tak: PiS 5 711 687, PO 3 661 474, SLD 1 147 102, Nowoczesna 1 155 370, PSL 779 875, frekwencja 50,92%. Na początek metodą matematyczną sumujemy wyniki Koalicji Europejskiej, która na pewno nie sprawdzi się w wyborach, ale trzymamy się matematyki i otrzymujemy liczbę: 6 743 821 głosów dla KE. Gołym okiem widać, że jest to o milion głosów więcej niż ma PiS (6 743 821 – 5 711 687 = 1 032 134) i nawet nie trzeba tego liczyć, ale dla niedowiarków w nawiasie podałem dokładne wyliczenie. Taki jest potencjał matematyczny obu formacji, które stoczą najważniejszy bój i na starcie całkiem poważną przewagę ma KE.

Niestety to nie koniec złych informacji dla PiS. 50% frekwencji w wyborach europejskich to abstrakcja, dotąd nigdy nie było więcej niż 25%. Biorąc pod uwagę, że temperatura sporu politycznego jest krytyczna, należy się spodziewać wzrostu frekwencji, tak też się stało w obu turach wyborów samorządowych. Na moją intuicję będzie to około 35%, co gorsze dla PiS, procenty te ze względu na specyfikę wyborczą głównie skupią się w dużych miastach, gdzie jak wiadomo PiS dostaje góra 70% z wyników ogólnopolskich. Mamy zatem 2:0 dla Koalicji Europejskiej, która dysponuje większym o milion potencjałem głosów i w dodatku ma więcej zmobilizowanego elektoratu, przy mobilizacji dużych miast podnoszących frekwencję.

Teraz porównajmy te dane z wyborami europejskimi z 2014 roku, które miały 24% frekwencję, a wyniki wyglądały tak: PO 2 271 215, PiS 2 246 870, SLD 667 319, PSL 480 846. Jakie dysproporcje i proporcje od razu rzucają się w oczy? Frekwencja z wyborów europejskich to niemal idealna połowa z wyborów parlamentarnych 50% do 24%. Porównajmy wyniki poszczególnych partii pod tym kątem, dzieląc przez połowę frekwencji. PiS miał 5 711 687 w parlamentarnych, dzielimy przez dwa i dostajemy 2 855 843, a rzeczywisty wynik w wyborach europejskich to 2 246 870, czyli PiS wypada gorzej w zagranicznej elekcji, rzekłbym nawet, że sporo gorzej, bo traci 608 973 głosów.

Strony

Źródło foto: 
15828 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. błąd

    " .. niż ma PiS (6 743 821 – 5 711 687 = 5 711 687) i nawet nie trzeba tego liczyć, ... "

  2. Według matkakurkowej matematyki PiS może zdobyć 20 miejsc w europarlamencie. Resztę, jak na to wygląda, zdobędzie teczowo-sorosowo-niemiecki patchwork. Chyba trzeba będzie ruszyć tyłki do głosowania, ponieważ zdominowany przez lewactwo europarlament może nas grillować przez kilka kolejnych lat.

  3. Im szybciej będzie postępował demontaż UE, tym większą karykaturą polityki będzie PE. Rząd Niemiec zdecydował, że Polska nie będzie już dostawać z UE więcej, niż wpłaciła. Rozumiem, że będziemy wpłacać więcej niż dostaniemy?

  4. Wiele wskazuje na to, że Koalicia Obywatelska przegra wybory do PE z kretesem. Wygra PiS. Wyborcy PO chętniej zagłosują na kandydatów Wiosny. Uważam, że wyniki tych wyborów zaskoczą wszystkich.

  5. avatar

    Tak było w 2015, wszyscy moi znajomi zaczadzeni duchem unii "wolności" a zniesmaczeni premierowaniem Kopacz popędzili głosować na .Nowośmieszną. Z "wiosną" może być trochę inaczej, jednak ich odchyła rowerowa może część powstrzymać.

  6. Czyli tym, czego zabrakło w wyborach samorządowych. Żeby wygrać w trudnych wyborach, trzeba pokazać narrację która poprowadzi tłumy. Jaka narracja na wybory europejskie?

  7. To chyba błąd w podejściu. Biorąc pod uwagę ostatni wynik wyborów parlamentarnych  M.K nie uwzględnił potencjału złożonej wtedy obietnicy 500+ na 2 dziecko, z czego PIS się wywiązał , i składając teraz obietnicę 500+ na 1 dziecko podbije sobie poparcie.Nawiasem mówiąc mało kto zauważa, że opozycja nie podważa prawdomówności obietnic, bo wie że PIS je spełnia.Nie ma narracji że PISowi się nie uda, że zabraknie pieniędzy, itp.Raz się na tym przejechali.A z drugiej strony jak można wierzyć w ich obietnice skoro z VATEM , wiekiem emerytalnym itp się obnażyli.

  8. Odpowiedzą Ci bezczelnie, bo inaczej nie umiom, że w "kryzysie rządzili". Powtarzają to, co ich protoplaści; bolszewicy i zwykli zdrajcy Polski i Polaków zawsze głosili od 1944 roku. Tak naprawdę POPSL szabrowała Polaków po całości, nieprzytomnie i do granic. Szaber ten umożliwiali i mieli tłuste łupy z tego szabru, bo tu nikt głupi nie jest. Mało im było, szarańczy zawszałej, to jeszcze ograbili Polaków z OFE. Oni są trzecim pokoleniem stalinowskich najeźdców. Spolszczonych w latach 50-tych; Żydów, Ukraińców, Białorusinów, a także samych Niemców, bo i tacy, po "spolszczeniu", pozostali na ziemiach odzyskanych. Zwykłych zdrajców, Polaków-kolaborantów z bolszewickim terrorem też nie brakowało. To jest kolejne pokolenie czerwonych dynastii. Z Polską łączy ich jedynie obywatelstwo. Antypolonizm to ich natura. Zatarcie polskiej historii, tradycji i wiary to ich oręż. Są opłacani przez Niemcy oraz Sorosa & co, to pewne. To płatni zdrajcy i targowica, bo inaczej tego nazwać nie sposób.

    Obawiam się, obym się mylił, ale z nimi bez rozwiązania siłowego się nie obejdzie. Ja w ich "rzeczywistości" żyć nie chcę, a wiem, że mnie podobnych jest więcej niż parę milionów + rodziny, a to wystarczy.

     

  9. avatar

    Moje prywatne kreślenie: "element polsko - języczny".

  10. avatar

    Nikt wam nie da tyle, ile ja wam obiecam – Schetyna chyba wszystkich przebił obietnicami. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo licytacja na obietnice była zawsze. Z tego wyłamał się PiS. Jak rzekła była Pitera Julia, „problem polega na tym, że te koszmarne (swoje) obietnice PiS realizuje”.

    No, doprawdy, jak tak można.

  11. Strony