Prześlij dalej:

Przez „Marsz Wolności” zmarnowałem sobie sobotę i koncepcję. Sobotę miałem poświęcić na pergolę własnego pomysłu, bo mi ucho spuchło od petycji Lepszej Połowy, natomiast nowa koncepcja jest taka, aby starać się pisać głębiej, niż pogoń za codziennością. Wiadomo, człowiek sobie obiecuje, życie deklaracje na wiatr rzuca. Nic nie wyszło, robota nie zrobiona, koncepcja się posypała, co gorsze brnę w tę zgniliznę i nie umiem wyjść, ale… Niepostrzeżenie właśnie napisałem wszystko, co można napisać o „Marszu Wolności”, który wyglądał dokładnie tak, jak moje sobotnie postanowienia i nowa formuła działania. Taki prezent, taki balsam na kontuzjowane kolano przygotowała opozycja Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Wszystko po staremu, ale to dosłownie wszystko, ta sama mantra, liczenie demonstrujących, których oczywiście jest coraz mniej i tym bardziej trzeba ich liczyć. Taki sam skład osobowy, bo przecież absencji Petru i dwóch „Joanek” nikt nie zauważył. Zero nowych pomysłów na przekaz i komunikację z wyborcą i tutaj irytujące hasełko: „PO równa się PiS”, rzeczywiście ma zastosowanie. Emocja na poziomie zakończenia roku szkolnego i tak a propos, mała, autentyczna scenka rodzajowa. Latorośl krzyczy z poddasza: „Tato weź to ścisz (przemawia Schetyna)”. Chciałem być dowcipny i odpowiadam: „Nie chcesz posłuchać, jak Grzesiek porywa tłumy?”. Riposta: „On tak porywa tłumy, jak ten facet, który krzyczy na plaży kuuukuuurydza, kuuukurydzaaaa”. Nic mądrzejszego nie wymyślę, nie dlatego, że jestem pobłażliwym ojcem, ale dlatego, że się nie da i nie ma potrzeby. Nie będę jednak ukrywał, że mnie ta nuda nie cieszy, dobrze się dzieje, gdy nic się w najgorszym sorcie nie dzieje. Ostatnie tygodnie w wykonaniu PiS to dramat, który kiepsko zorientowanej opozycji pozwoliłoby, co najmniej podeptać pięty. Nic podobnego się nie wydarzyło i to usypia, a jak wiadomo sen regeneruje, co jest dobrą stroną procesu, ale też czyni okazję złodziejowi.

Po trzech latach mamy mniej więcej taki stan, że opozycji nadal nie da się słuchać, bo tam po prostu nie ma czego i kogo słuchać. Natomiast partia rządząca, pomimo fatalnych błędów komunikacyjnych, nie ponosi większych strat i to jest zasługa dwóch głównych czynników. Pierwsza to opisana powyżej jakość opozycji, drugi to elektorat. PiS jest jedyną partią w Polsce, która ma mądrzejszy elektorat niż sama partia, ten fenomen pozwolił PiS przetrwać najtrudniejsze czasy i pozwala trwać w czasach obecnych. Przez wiele lat można było mówić o czymś w rodzaju partnerstwa, z elementami narzeczeństwa, w tej chwili to bardziej przypomina separację, gdzie byli małżonkowie nie czują do siebie mięty, ale co do przyszłości dziecka są zgodni i o dziecko się nie szarpią. Krótko mówiąc PiS nadal ma za sobą lud, wkurzony, zdegustowany, czasami poniżany, niemniej ten lud z pewnością nie przejdzie na drugą stronę, którą gardzi ze wzajemnością.

Strony

Źródło foto: 
14792 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

31 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    I bardzo rozsądnie, sianie defetyzmu przez wiekszość tzw "dyskutantów" jest tak wkurzająca, że chyba przestanę czytać tutejsze komentarze. Na palcach jednej ręki można policzyć Osoby, którym chodzi o Polskę a nie zaistnienie medialne z ich obrazem świata. Matka Kurka jest bardziej katolicki ze swoimi zastrzeżeniami od dominującego grona, którego mottem jest napis nad wrotami piekła w Boskiej Komedii Dantego "Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy wchodzicie". 

  2. Osaczenie nie jest dobrą pozycją dla tych, "którym chodzi o Polskę", a kamienowanie przez "swoich-zwolenników" tej pozycji nie polepsza.

    Warto przypomnieć defetystom, że Viktor Orban nie raz już "klękał" przed Brukselą, po czym wykonywał salto z przyklęku.

  3. avatar

    Viktor Orban również rozmawiał z Włodzimierzem Putinem, za co przez nasze siły niesłychanie patriotyczne został okrzyknięty zdrajcą. I nic. Tylko, że my nie mamy Victora Orbana.

  4. Jest kilka przypadków różniących nas z Węgrami. Co powoduje, że nie możemy podejmować podobnych działań. I odwrotnie.

  5. avatar

    Nie obcinajmy głów posłańcom przynoszącym złe wieści.

  6. avatar

    Takim jak Nathan Rothschild, który Anglikom przyniósł newsa, że przegrali pod Waterloo też?

  7. avatar

    W tym przypadku nikt nikomu głowy nie obciął.

  8. avatar

    Czy muszę aż tak kawę na ławę? Chodzi o publikowanie fałszywych bądź zmanipulowanych informacji/opinii dla osiągnięcia różnego rodzaju korzyści. 

    P.S. Kiciuś Pański? Bardzo sympatyczny. 

  9. avatar

    Tamte fałszywe informacje posłużyły do przejęcia kontroli nad bankami korony brytyjskiej. Nie rozumiem, jaki ma to związek z rzeczywistością w której żyjemy i z niepokojem piszących o losy ojczyzny. A kot nie jest mój. To ja!

  10. żydofile są zainteresowani usypianiem czujności narodu, przytaczanie bezspornych faktów nazywaja defetyzmem, niewygodnych dyskutantów przytaczajacych konkretne fakty próbują zdyskredytować

    to stara bolszewicka metoda

    jednym zaleźy na wolnej Polsce, a innym na budowaniu i utrwalaniu izraelskiego kibucu

    mam nadzieję, że komentatorzy kontrowersji to widzą

     

  11. Strony