Marian Grochowski (1923-2019) Odszedł szlachetny Polak...

Prześlij dalej:

Po kilku latach małżeństwa pojechali do Polski gdzie w Słupsku adoptowali osieroconą Iwonkę, która obecnie mieszka ze swoją rodziną w Livermore, w Kalifornii i pozostaje w bliskich kontaktach z rodzicami. Walentyna uwielbiała taniec, Marian jednak nie tańczył, co doprowadzało często do stresowych sytuacji. Aby rozwiązać ten problem Marian zapisał się na kurs tańca w Oakland, koło San Francisco i odtąd razem sunęli po parkietach sal...

 

Marian pracował dla przemysłu samochodowego, zaś żona Walentyna dla Departamentu Obrony USA. Grochowscy udzielali się w życiu polonijnym w polskiej parafii w San Francisco (Marian był sekretarzem parafii za czasów dynamicznego ks. Wojciecha Baryskiego, który również zmarł w tych dniach). Później został wybrany na 3 lata na dyrektora szkoły języka polskiego (Polish-American Educational Committee). Uwielbiali teatr i operę, organizowali przedstawienia i bale dla polskiej śmietanki towarzyskiej. Prowadzili kolonie letnie dla polskich dzieci koło posiadłości pisarza Jacka Londona w Glen Ellen. Uwielbiali rejsy (cruise) pozwalające im zwiedzać świat. Ostatni, z kolei 28-ósmy (!) odbyli na Hawaje. Grochowscy w Rossmoor należeli do Klubu Republikanów, klubu międzynarodowego i do klubu chińskiego jako urodzeni w Chinach i władający również językiem chińskim (dialekt mandaryński), czego nie zawsze można powiedzieć o już urodzonych w USA etnicznie chińskich członkach klubu...

 

Po San Francisco, mieszkali 2 lata w La Habra, aby już na emeryturę  (1988 r.) przenieśli się do Santa Rosa, w rejon kalifornijskich win. W lipcu 2009 r. przeprowadzili się do Rossmoor, uroczego 10-tysięcznego miasteczka z udogodnieniami, otoczonego górami, w którym mieszkają ludzie na emeryturze, a wokół domów spacerują sarny i dzikie indyki.

 

Wielokrotnie odwiedzali Polskę, szczególnie ciesząc się ze spotkań ze swoimi starymi znajomymi, którzy również urodzili i wychowali się w polskiej kolonii w Harbinie. Odwiedzali też harbińczyków w Australii, Kanadzie, Anglii i Włoszech.

 

Marian został członkiem katolickiej organizacji Rycerze Kolumba (Knight of Columbus), członkiem Royal Canadian Legion, Kongresu Polonii Amerykańskiej, Stowarzyszenia Polskich Kombatantów i honorowym członkiem francuskich weteranów.  Posiada wiele odznaczeń polskich, brytyjskich i francuskich za północno-europejską kampanię w II wojnie światowej. Był udekorowany Krzyżem walecznych (za Falaise), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, jest też Kawalerem Francuskiej Legii Honorowej (Chevalier de la Legion d’Honneur, najwyższego francuskiego odznaczenia ustanowionego przez cesarza Napoleona w 1802 r.). Podczas ceremonii nadania odznaczenia zaprezentowano krótki film jaki wykonał w 2008 r. student A.J. Young (Gonzaga University w Spokane, Waszyngton) nagrywając wspomnienia majora Mariana Grochowskiego (vel Marion Grohoski), na DVD “Battle of Normandy. One soldier's story”. Dokument ten znajduje się we francuskiej sekcji Museum of Normandy we Francji.

 

Nasz kontakt był doraźny, z mojego przydomowego ogrodu zawoziłem mu świeże owoce, były to brzoskwinie, figi, awokado, pomarańcze. Kiedy nadchodził czas dojrzewania brzoskwini, przysyłał mi maila, żebym o nim nie zapomniał. później podziękował:

 

“Jacek, brzoskwinie były wspaniałe, tak nam smakowały, że z nikim się nie podzieliliśmy, zjedliśmy wszystkie sami!”

 

Strony

Źródło foto: 
4413 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.