Marek Marian Piekarski, 8-a rocznica śmierci. Wspomnienie…

Prześlij dalej:

Marek opowiadał mi zabawną historię z okresu kiedy po przylocie do Kalifornii zamieszkali z Jolą i dwiema córkami Celiną i Agnieszką w miasteczku Pittsburg leżącym przy delcie wpadających do oceanu  rzek Sacramento i San Joaquin.  W tym czasie USA przechodziły poważny kryzys ekonomiczny i przy braku ofert zatrudnienia, nie raz trzeba było podejmować trudne męskie decyzje. Otóż Marek spróbował sił w tzw. ogródkach, czyli koszeniu klientom trawy i ogólnym pielęgnowaniu i upiększaniu traw, roślin, drzew. W związku z tym zakupił pewien konieczny sprzęt w tym spalinową kosiarkę wydając na ten cel wszystkie posiadane zasoby. W Wigilię Bożego Narodzenia późnym wieczorem w rodzinnej atmosferze dzieci rozpakowywały swoje prezenty, a i Markowi dobry Święty Mikołaj przyniósł upragnioną strzelbę, tak aby twardziej i bezpieczniej poczuł się na ongiś kalifornijskim dzikim  zachodzie.

 W pewnym momencie świąteczną rodzinną sielankę przerwało jednak gwałtowne szczekanie psa sąsiadów, którego  nie dało się dłużej ignorować. Ku swojemu przerażeniu, po zapaleniu zewnętrznego światła,  Marek zdumiał się tym co zobaczył. Otóż dwóch mężczyzn właśnie usiłowało troskliwie wynieść jego kosiarkę przez plot ogrodzenia.  Instynktownie chwycił za właśnie rozpakowaną strzelbę, krzycząc bojowo do żony aby wydobyła i podała mu amunicję i instrukcję obsługi strzelby. Kontem oka w biegu zdążył spojrzeć na załączone schematy i rysunki.  Po pierwszych kilku strzałach w przeszyte grozą powietrze złodzieje porzucili zawieszoną już na ogrodzeniu maszynę i klnąc na czym świat stoi w ten święty wieczór w popłochu uciekli. I tak rozdygotany, po lepszym zabezpieczeniu sprzętu, Marek dumny jak paw wrócił do domu…

Pamiętam, kiedy szef wojskowej junty zamachowców gen. Jaruzelski przybył do Nowego Jorku na sesję ONZ, Marek zorganizował grupę wśród naszych kolegów, aby polecieć do NJ i protestować przeciwko wizycie Jaruzelskiego. Chciałbym tylko przypomnieć, że wtedy byliśmy bardzo biedni i większość uczestników wyprawy z San Francisco do NJ, kupiła bilety na kredyt w polskiej unii kredytowej POLAM…

Razem udzielaliśmy się w Kongresie (Polish American Congress) w Północnej Kalifornii w okresie prezesowania prof. Dr Jerzego „Jura” Lerskiego (lwowiak, historyk, cichociemny, w rządzie londyńskim sekretarz premiera „odmowy jałtańskiej” Tomasza Arciszewskiego), gdzie Marek przez kilka lat był członkiem zarządu PAC.

Środowisko dwutygodnika społeczno-politycznego „Wiadomości” w trudnych dla Polski latach nie tylko działało „na papierze”, Marek, obok Andrzeja Kaszuby, Janka Karandzieja , niżej podpisanego i wielu innych podjął wysiłki zbierania funduszy dla walczącego z komuną podziemia. W styczniu 1987 z inspiracji odwiedzającego nas Andrzeja Gwiazdy założyliśmy organizację „FREEDOM”, która zbierała i wysyłała środki finansowe dla podziemnego ruchu oporu w Polsce oraz propagowała informacje na temat ruchu oporu w Kraju. Na „FREEDOM” wpłynęło $5,465.02 i 10DM, główni odbiorcy to „Solidarność”, „Solidarność Walcząca”, „Kluby Służby Niepodległości”, wydawnictwa podziemne. Są potwierdzenia np. z Piotrkowa Trybunalskiego (prasa podziemna- kontakt „Pietrek”- z-ca przew. Zarządu Regionu „S”, Józef Kowalczyk), czy ulotka podziemna z (!) Ukrainy z podziękowaniami dla „FREEDOM” za donacje. Część kontaktów pochodziła od Andrzeja Gwiazdy, Kornela Morawieckiego, Jana Karandzieja, czy Doroty Lipińskiej (Warszawa).

Strony

1784 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.