Mądrości z toi - toia ojca Adama Szustaka OP

Prześlij dalej:

nauczyciel Słowa Bożego, biblista, zaangażowany w odrodzenie i dojrzewanie autentycznej pięciorakiej służby w Ciele Chrystusa. Obecnie mieszka wraz z żoną pod Krakowem, ale w ramach swojej służby podróżuje do wielu miejsc w Polsce i za granicami kraju. Jak sam mówi został zbawiony w 1991 roku za sprawą głoszenia chrześcijan charyzmatycznych, podczas spotkania grupy domowej, jednak później trafił do kościoła katolickiego i wstąpił do zakonu jezuitów, w którym spędził prawie 20 lat swojego życia.

   Dziś, Fabian Błaszkiewicz założył własny kościół, który nosi nazwę „Tajemny Plan”. Ma nadal swoich wiernych wyznawców, zarabia duże pieniądze, prowadzi konferencje, współpracuje z ewangelickimi kościołami domowymi. O Kościele katolickim, powiedzmy delikatnie, nie wyraża się pochlebnie. Przyjął ewangelicki chrzest i nazywa siebie „chrześcijańskim fundamentalistą biblijnym”. Ksiądz Błaszkiewicz również kilka lat temu był mocno lansowany, przez tak zwany portal poświęcony, deon.pl i wiele innych, które teraz dzielnie wspierają, przerzuciwszy swój zachwyt na osobę kolejnego podróżnika, kaznodzieję wędrownego, ojca Szustaka.

     Wiele osób zapewne pamięta, jak ksiądz „Wiosna” Stryczek, pewnej zimy, kilka lat temu, postanowił ustawić konfesjonał pod supermarketem, a tuż obok niego, na dmuchanym pontonie, rozłożyła się znajoma mu dziewczyna „robiąc plażę”. Zabieg ten przyniósł zamierzony sukces. Udało się. I choć wówczas nie pojawiła się ani jedna osoba chętna, aby się wyspowiadać u księdza „Wiosny”Stryczka (co w sumie wydaje się zrozumiałe), zdjęcia z happeningu, uśmiechniętego kapłana, które niejeden powie „dzięki Bogu”, trafiły do mainstream-owych mediów. Kolejne happeningi w wykonaniu księdza „Wiosny” i jego studentów, budzą zachwyt u niemalże wszystkich polityków oraz mediów od lewa do prawa.

    Nie mniej charyzmatyczny od księdza Stryczka „Wiosny”, ojciec Szustak, przez dziewięćdziesiąt procent czasu, psychologizując, opowiadał zaczepiście na swoim vlogu, robiąc zajefajne miny, modelując - jak ma w zwyczaju - odpowiednio barwę głosu, że sam stary Stuhr, słuchając kiwałby głową z uznaniem - na vlogu poświęconemu zapewne tematyce religijnej (bo czymże innym jak nie głoszeniem ewangelii powinni zajmować się kaznodzieje internetowi), opowiadał, że ludzie do załatwienia swoich potrzeb, wybierają najczęściej środkowe toi toie, omijając te, stojące na skraju, bo środkowe zapewniają im poczucie bezpieczeństwa.

    Nie zdziwię się, jak przy tych środkowych toi toiach, ojciec Szustak, wędrowny kaznodzieja, lada dzień, pożyczy od księdza Stryczka ten sam, przenośny konfesjonał, by ze wszystkich sił, koniecznie dotrzeć ze swoim słowem Bożym, do jak największej liczby wiernych, obejmując wreszcie tych imigrantów, którzy zostaną w końcu wpuszczeni do Polski na życzenie mega, mega papieża Franciszka oraz wszystkich niewierzących, poszukujących drogi życia.

Strony

Źródło foto: 
29926 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Hoyt

Autor artykułu: Hoyt

1 (liczba komentarzy)

  1. Postanowiłam dodać komentarz, chociaż tekst jest z ubiegłego roku. Refleksja autora jest słuszna, jak pokazują historie takich charyzmatycznych księży. Słucham, podglądam o. Szustaka "od czasu do czasu". Przyznam, że od początku coś mi tu "haczy". Ten "hak" się powiększył, gdy o.Szustak pokazywał miejsce (mieszkanie, loft,"metę"), nie wiem czy miał tam mieszkać będąc poza klasztorem, czy mogą z niego korzystać inne osoby, potrzebujące pomocy (chwilowego schronienia czy spotkania się, żeby pogadać). Ale urządzenie "made in IKEA"? Może tanio (choć nie w każdym wypadku), ale w Polsce ciągle jest to pożądany design, utożsamiany z pewną zasobnością. Jak pokazuje życie, prostota by IKEA, to nie to samo co ubóstwo, o które chodzi Jezusowi. Poza tym, jak słusznie zauważa Autor, tam gdzie człowiek, w tym wypadku ksiądz stawia się na pierwszym miejscu (chociażby mówił, rzeczy najświętsze), nie będzie to na dłuższą metę boże (Szatan dobrze o tym wie i dlatego takim księżom nie brakuje wielbicieli). "Po owocach ich poznacie". Nic tylko czekać na owoce vlogowej ewangelizacji. Sprawdzianem powołania i autentycznej miłości do Jezusa i Kościoła dla takich księży jest poddanie się woli przełożonych, jeżeli zakażą oni takiego życia. Przykład wielkich świętych to potwierdza, o. Pio, ks. Dolindo. Poddawanie się woli przełożonych, nawet, a zwłaszcza gdy jest sprzeczna z oczekiwaniami księdza/zakonnika, nawet krzywdząca to egzamin, który nie wielu zdaje. Nic nowego. Można rzec prawda stara jak świat! Modlimy się!

  2. Strony