Lestek pyta

Prześlij dalej:

Obok powyzszego systemu, istnieje idrugi/nny rownolegly do niego, do ktorego uczeszcza okolo 10% mlodziezy. Sklada sie on ze szkol publicznych w ekskluzywnych (drogich) osadach, z prywatnych szkol albo laickich lecz czasem stowarzyszonych z jakas filozofia/religia. W szkolach tych, ktore sa duzo lepiej wyposazone, nauczyciele sa lepiej placeni i wykwalifikowani a dyscyplina jest o niebo lepsza. 
Mlodzi ludzie ktorzy “nie pasuja” do systemu, z niego “wylatuja” a rodzice wiedza ze placac za jakosc, moga spodziewac sie tez dobrych wynikow. Szkoly te ucza myslec, wnioskowac, ucza “przywodstwa” (leadership) i maja na celu trening kadry prowadzacej spoleczenstwo we wszystkich tego aspektach. Oczywiscie istnieja zroznicowanie pomiedzy tymi indywidualnymi szkolami i w poziomie wiedzy abiturientow. 
Nalezy tu tez wspomniec ze bycie prawdziwym indywidualista lub uzyskanie doskonalych wynikow w jakielkolwiek wybranej dziedzinie jest tam popierane i wspomagane w przeciwienstwie do norm przyjetych w poprzednim (90%) systemie gdzia (naogol) spotyka sie z obojetnoscia a czesto oporami ogolu.

System dalszej edukacji (”colleges” i uniwersytety) dziala na identycznych zasadach. Sa dobre, renomowane (i drogie) instytucje wyzszego nauczanie dla edukacji “elit” i masa innych niezbyt dobrych dla ogolu. Jednoski z “dolow spolecznych” jesli umotywowane i obdarzone inteligencja maja czesto szanse ominac ten system 90%, dostajac stypendia czy tez inna pomoc z prywatnych fundacji. W ten sposob system nie kostnieje i doplyw nowego materialy genetycznego do klasy admistrujacej jest zapewniony.

Przypomina to dawny system w armii pruskiej stworzonej przez Fryderyka Pierwszego/Wielkiego. Wedle tego systemu ludzie mieli tylko dwa rodzaje cech: poziom inteligencji i wlasnej energii/sily witalnej. Kombinacja tych dwoch dawala matryce czterech permutacji. W wyniku tego wedle zasad pruskiej armii:

Ludzie inteligentni i energiczni, bedac rzadkim “materialem” powinni byc przechwyceni w mlodym wieku, skierowani do najlepszych szkol a koncowym etapie powinni byc wyszkoleni na czlonkow sztabu generalnego.

Ludzie ( wmiare) inteligentni lecz leniwi (okolo 10%) ogolu, to doskonaly material na officerow. Jesli uznaja ze jakies (drugorzedne) sprawy musza byc dodkonane to zmusza innych do zrobienia ich.

Najwieksza grupa wedle tej matrycy to ludzie glupawi i leniwi. To normalny, typowy material na zolnierza. “Kilka kopow w zadek”, duzo wrzasku i rozkaz bedzie wykonany.

Jakkolwiek, tez jest czwarta grupa, tych co sa durni lecz energiczni. Wedlug Fritza der Grosse, takich miglancow nalezy sie pozbyc i wyrzucic poza system jak najszybciej. Naprawianie wynikow ich bezmyslnej lecz energicznej dzialanosci byloby wielokrotnie bardziej kosztowne niz wartosc tego co stworzyli lub do czego sie przyczynili.

Byc moze to ostatnie, ma jakies zastosowanie w obecnej polskiej rzeczywistosci?

Strony

Źródło foto: 
6020 liczba odsłon
Obrazek użytkownika cmss

Autor artykułu: cmss

18 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Ostatnio czytałam też staroświecką prozę skandynawską. Z czasów, kiedy Szwecja była Szwecją a Norwegia, Norwegią. Polecam

    Dlaczego geny?

    Zrozumiałam,m że zgromadzenie niesłychanej ilości danych i umożliwienie swobodnych kombinacji i wariacji w pewnym momencie powoduje, ze komputer przestaje być maszyną losującą, a staje się inteligencją. Bo jak się mu zaprogramuje ocenę, to ją wykona. W sumie co to jest inteligencja? Bo jeśli to jest coś, co można opisać testem Mensa, to komputer ma szanse.

     

    Widziałam kiedyś taką scenę : wiewiórka chciała przeskoczyć z gałęzi świerka na brzozę. Odległość między cienką i bujającą się gałęzią świerka a miotaną przez wietrzyk cieniutką gałęzią brzozy wynosiła prawie 3 metry, a rzecz działa się na wysokości ok. 5 metrów.

    Wiewiórka miała do wyboru dwie gałęzie świerka, jedną wyżej, drugą niżej (tylko te były wystarczająco długie) I biegała z jednej na drugą, stawała słupka bujała się, obliczała odległość i trajektorię lotu. Wreszcie skoczyła i udało się.

    Czy te błyskawiczne obliczenia balistyczne to jest inteligencja, czy coś innego. Wiewiórki raczej nie słyną z mądrości.

    Pikanterii tej scenie dodaje fakt, że na ziemi pod tymi drzewami siedziała moja kotka i z zainteresowaniem śledziła te poczynania.

  2. avatar

    Co do braci mniejszych to nie wiem, trudne nieco. Kojarzą mi się Frans de Waal: "Malpa w kazdym z nas" i  "Bystre zwierzę. Czy jesteśmy dość mądrzy, aby zrozumieć bystrość zwierząt?." oraz Peter Godfrey-Smith "Inne umysły. Ośmiornice i prapoczątki świadomości"  Co do homo to różnie z tym bywa. Oczywiście, posłów ignorujemy z rozważań.

    Pierwsza na docer.pl  pozostałe w papierze, jak dotąd.  Dwie pierwsze znam, trzecia smakowite 3 strony na lubimyczytac.pl

    Co do komputera to imo 'samolubny gen' i 'algorytmy genetyczne' są ścieżką  do Tufekci. 

     

  3. avatar

    To znaczy, ta wiewiórka umiała obliczyć, ale napisać i wyprowadzić wzór z tego już by nie umiała.
    Może jestem w błędzie, ale jak programista powiada, że stworzony przez niego program robi coś, czego nikt nie rozumie. to mnie się przypomina maszyna Trurla

    https://solaris...

  4. avatar

    Zauważ proszę, też chwytałaś klamoty i w dinozaura  rzucałaś mimo że do Newtona ho ho było. A Dawid co Goliata z procy był ustrzelił to sądzisz pisaty był?  Imo jesteśmy zwierzętami społecznymi,  gromadnymi znaczy się, i w tym nasza 'siła'. Jak i mrówek, termitów itp. To my jemy wiewiórki, nie odwrotnie.

    Program musi być 'uczony', w tym miejscu jest możliwość machlojki, mozliwość zostanie wykorzystana. Biurokrata unika odpowiedzialności stąd program ma 'solidny rynek zbytu' a stąd wpływ na geny ludności. 

     

  5. avatar

    • Badania pokazują, że dinozaury były współczesne ludziom. Ze wszystkich kultur docierają informacje, że je pamiętamy. Szkoci – potwora z Loch Ness, my – smoka wawelskiego, a Marco Polo pisał, że smok był zaprzężony do karety cesarskiej w Chinach.
    • Całe to datowanie jest nieprawdziwe. To, że mówimy o milionach lat, wynika z błędu naukowców z XIX wieku. I to kładzie całą tę ewolucję. Nie było na nią czasu. Jest za to dewolucja, gatunki wymierają, a materiał genetyczny ubożeje.

    (Maciej Giertych) 

    Co kto zjada, pisał Mikołaj Biernacki. Nas zjadają robaki

  6. avatar

    M.G. faktycznie coś takiego twierdził?

    Gatunki istotnie wymierają bo nas jest za dużo. Właściciele usiłują zmniejszyć liczbę nas stąd cywilizacja/kultura staje dęba, a przynajmniej tak to odbieramy.

    Gdy IT dopracuje AI to wtedy dopiero zobaczymy jak materiał genetyczny zubożeje, np. Kodeks 46 (2003)

  7. avatar

    Coś takiego twierdzi. Kupiłam książkę „Ewolucja dewolucja” i czytam, ale ciężko mi idzie.

    Na marginesie Ewa Kopacz, jak widać też czytała M. Giertycha. Pełen Podziw. O koegzystencji ludzi i dinozaurów pamiętam też z dzieciństwa u Edith Nesbit.

    Dlaczego, skoro należy zmniejszyć liczę nas, zaczęli od NAS w rozumieniu białych europejczyków, przecież my się słabo rozmnażamy i w zasadzie sami się redukujemy wraz naszym genotypem?

    No, ale gdybym rozumiała ten zamysł, byłabym wśród likwidatorów, a nie wśród likwidowanych

  8. avatar

    Recenzje straszne, wśród nich cymesik: "Dla człowieka, który dysponuje tylko młotkiem, wszystko, co spotyka, zaczyna wyglądać jak gwóźdź".

    "zaczęli od NAS w rozumieniu białych europejczyków" 

    3r3 podrzucił: "wanpo sedae z Hell Joseon". Po odkodowaniu  okazuje się, południowi koreańczycy też mają problem. I mamy punkt rozgałężienia, oczywiście jeżeli chcemy sobie włączyć stopniowalną paranoję, najniższy imo stopień to Calhoun  :)^:)

  9. Strony