Lestek pyta

Prześlij dalej:

Amerykanski system podstawowej/sredniej edukacyji sklada sie z grubsza z dwoch osobnych sekcji. Jednej, do ktorej “uczeszcza” (o ile uczeszcza) okolo 90% dzieci/mlodziezy, a ktory ma za zadanie uczyc “podstawowych umiejetnosci” takich jak czytania (glownie instrukcji), podstawowego liczenia (uzywajac kalkulatora lub komputera) i zasad pracy w zespolach ludzkich, z naciskiem na sportowe gry zespolowe. Propagandowy nacisk jest skierowany na przedstawawianie Amerykanow jako indywididualistow, gdy natomiast w rzeczywistosci tego typu szkolnictwo doprowadza do zaniku indywidualnosci, umiejetnosci samodzielnego myslenia i niecheci do przedsiebrania jakichkolwiek nowych rozwiazan z poza matrycy tych ktore juz istnieja. Nowe rozwiazania nie sa zabronione (jesli sa legalne) lecz ludzie wyedukowani w tej czesci systemu, najczesciej sa zbyt niezorientowani lub pasywni aby “isc w nieznane”. Ma to, ze spolecznego punktu widzenie rownoczesnie i “pozytywne” i negatywne aspekty. Po dodatniej stronie, zmniejsza to frustracje ogolno-spoleczne, indoktrynuje wiekszosc spoleczenstwa w “normach” spolecznych takich jak aspekty popularnej kultury, normatywow zycia, zakupow, wydatkow i czasu wolnego od stalych zajec i przekonania ze zyja w najlepszej cywilizacji/systemie/kraju pomimo malych niedociagniec (ktore sie zdarzyc zawsze i wszedzie moga, a na ktore amerykanski system konstytucyjny zawsze w koncu znajduje lekarstwo). 
System ten ma wiele negatywnych cech, glownie ze produkuje coraz wiecej funkcjonalnych analfabetow (prawie 20% ludzi powyzej wieku 18 lat) co powoduje ze nawet proste czynnosci (np. czytanie instrukcji, znakow drogowych czy wypelnienie prostego formularza stanowi dla tych ludzi ogromny problem, a takze dla pracodawcow ktorzy z jednej strony maja niedouczony personel, a zdrugiej zdaja sobie sprawe ze obowiazujace prawa nie zezwalaja im na swobodny wybor kandydatow w wyniku wszechobecnej mozliwosci bycia oskarzonym o “dyskryminacje”). 
Duzym klopotem tego systemu jest tez duzy odsetek mlodych ludzi ktorzy wypadaja z niego przed ukonczeniem wymaganego okresu bycia w szkole, presje spoleczne na lepsze wyniki statystyczne i lepsze oceny dawane uczniom (bez wzgledu czy ich poziom wiedzy poprawia sie) i typowo amerykanska metoda zwiekszania nakladow na szkoly z “problemami” najczesciej bez weryfikacji czy takie dodatkowe naklady przynosza korzysci. 
Ze wzgledu na system finansowania szkol przez rzady lokalne (na poziomie miast, miasteczek, wsi czy tez powiatow (”county”) program ich i poziom nauczania w nich sie rozni, w zaleznosci od poziomu zasobnosci danej spolecznosci i zainteresowania rodzajem i poziomem nauczania takowej. Niektore z tych szkol sa dobre, rzadko bardzo dobre, a wiekszosc przecietna albo gorzej.

Strony

Źródło foto: 
6023 liczba odsłon
Obrazek użytkownika cmss

Autor artykułu: cmss

18 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Ostatnio czytałam też staroświecką prozę skandynawską. Z czasów, kiedy Szwecja była Szwecją a Norwegia, Norwegią. Polecam

    Dlaczego geny?

    Zrozumiałam,m że zgromadzenie niesłychanej ilości danych i umożliwienie swobodnych kombinacji i wariacji w pewnym momencie powoduje, ze komputer przestaje być maszyną losującą, a staje się inteligencją. Bo jak się mu zaprogramuje ocenę, to ją wykona. W sumie co to jest inteligencja? Bo jeśli to jest coś, co można opisać testem Mensa, to komputer ma szanse.

     

    Widziałam kiedyś taką scenę : wiewiórka chciała przeskoczyć z gałęzi świerka na brzozę. Odległość między cienką i bujającą się gałęzią świerka a miotaną przez wietrzyk cieniutką gałęzią brzozy wynosiła prawie 3 metry, a rzecz działa się na wysokości ok. 5 metrów.

    Wiewiórka miała do wyboru dwie gałęzie świerka, jedną wyżej, drugą niżej (tylko te były wystarczająco długie) I biegała z jednej na drugą, stawała słupka bujała się, obliczała odległość i trajektorię lotu. Wreszcie skoczyła i udało się.

    Czy te błyskawiczne obliczenia balistyczne to jest inteligencja, czy coś innego. Wiewiórki raczej nie słyną z mądrości.

    Pikanterii tej scenie dodaje fakt, że na ziemi pod tymi drzewami siedziała moja kotka i z zainteresowaniem śledziła te poczynania.

  2. avatar

    Co do braci mniejszych to nie wiem, trudne nieco. Kojarzą mi się Frans de Waal: "Malpa w kazdym z nas" i  "Bystre zwierzę. Czy jesteśmy dość mądrzy, aby zrozumieć bystrość zwierząt?." oraz Peter Godfrey-Smith "Inne umysły. Ośmiornice i prapoczątki świadomości"  Co do homo to różnie z tym bywa. Oczywiście, posłów ignorujemy z rozważań.

    Pierwsza na docer.pl  pozostałe w papierze, jak dotąd.  Dwie pierwsze znam, trzecia smakowite 3 strony na lubimyczytac.pl

    Co do komputera to imo 'samolubny gen' i 'algorytmy genetyczne' są ścieżką  do Tufekci. 

     

  3. avatar

    To znaczy, ta wiewiórka umiała obliczyć, ale napisać i wyprowadzić wzór z tego już by nie umiała.
    Może jestem w błędzie, ale jak programista powiada, że stworzony przez niego program robi coś, czego nikt nie rozumie. to mnie się przypomina maszyna Trurla

    https://solaris...

  4. avatar

    Zauważ proszę, też chwytałaś klamoty i w dinozaura  rzucałaś mimo że do Newtona ho ho było. A Dawid co Goliata z procy był ustrzelił to sądzisz pisaty był?  Imo jesteśmy zwierzętami społecznymi,  gromadnymi znaczy się, i w tym nasza 'siła'. Jak i mrówek, termitów itp. To my jemy wiewiórki, nie odwrotnie.

    Program musi być 'uczony', w tym miejscu jest możliwość machlojki, mozliwość zostanie wykorzystana. Biurokrata unika odpowiedzialności stąd program ma 'solidny rynek zbytu' a stąd wpływ na geny ludności. 

     

  5. avatar

    • Badania pokazują, że dinozaury były współczesne ludziom. Ze wszystkich kultur docierają informacje, że je pamiętamy. Szkoci – potwora z Loch Ness, my – smoka wawelskiego, a Marco Polo pisał, że smok był zaprzężony do karety cesarskiej w Chinach.
    • Całe to datowanie jest nieprawdziwe. To, że mówimy o milionach lat, wynika z błędu naukowców z XIX wieku. I to kładzie całą tę ewolucję. Nie było na nią czasu. Jest za to dewolucja, gatunki wymierają, a materiał genetyczny ubożeje.

    (Maciej Giertych) 

    Co kto zjada, pisał Mikołaj Biernacki. Nas zjadają robaki

  6. avatar

    M.G. faktycznie coś takiego twierdził?

    Gatunki istotnie wymierają bo nas jest za dużo. Właściciele usiłują zmniejszyć liczbę nas stąd cywilizacja/kultura staje dęba, a przynajmniej tak to odbieramy.

    Gdy IT dopracuje AI to wtedy dopiero zobaczymy jak materiał genetyczny zubożeje, np. Kodeks 46 (2003)

  7. avatar

    Coś takiego twierdzi. Kupiłam książkę „Ewolucja dewolucja” i czytam, ale ciężko mi idzie.

    Na marginesie Ewa Kopacz, jak widać też czytała M. Giertycha. Pełen Podziw. O koegzystencji ludzi i dinozaurów pamiętam też z dzieciństwa u Edith Nesbit.

    Dlaczego, skoro należy zmniejszyć liczę nas, zaczęli od NAS w rozumieniu białych europejczyków, przecież my się słabo rozmnażamy i w zasadzie sami się redukujemy wraz naszym genotypem?

    No, ale gdybym rozumiała ten zamysł, byłabym wśród likwidatorów, a nie wśród likwidowanych

  8. avatar

    Recenzje straszne, wśród nich cymesik: "Dla człowieka, który dysponuje tylko młotkiem, wszystko, co spotyka, zaczyna wyglądać jak gwóźdź".

    "zaczęli od NAS w rozumieniu białych europejczyków" 

    3r3 podrzucił: "wanpo sedae z Hell Joseon". Po odkodowaniu  okazuje się, południowi koreańczycy też mają problem. I mamy punkt rozgałężienia, oczywiście jeżeli chcemy sobie włączyć stopniowalną paranoję, najniższy imo stopień to Calhoun  :)^:)

  9. Strony