Lestek pyta

Prześlij dalej:

blog.rp.pl/ziemkiewicz/2009/08/30/edukacja-coraz-nowoczesniejsza/

RAZ: [...] Wszystkie te reformy łączy wspólny, niedościgniony wzór nowoczesnej, bezstresowej i postępowej szkoły z rozwiniętych krajów zachodnich. Szkoły, która w przeciwieństwie do tradycyjnej freblówy nie obciąża, nie wymaga, nie deformuje żywiołowo kształtującej się młodej psychiki, tylko, przeciwnie, daje jej możliwość nieskrępowanego rozwoju we wszystkich kierunkach. Innymi słowy, edukacji, którą amerykański polityk podsumował stwierdzeniem, iż produkuje uczniów, którzy w wieku 12 lat zostają rodzicami, w wieku 14 lat zaczynają rabować i zabijać w ulicznych gangach, a w wieku 16 lat dostają dyplomy, których nie potrafią przeczytać. Daleko nam jeszcze do tego ideału, ale idziemy we właściwą stronę.
######################################## 
Tomasz napisał:
30 sierpnia 2009 at 23:43
[...]postawić kontrowersyjną tezę: obniżanie poziomu szkolnictwa (wszelakiego) to świadoma i celowa polityka elit rządzących. Zaczęło to się chyba po marcu 1968, kiedy ówczesne sfery rzadzące zorientowały się, że dobra szkoła jest ich wrogiem, bo kształci świadomych, mądrych ludzi – czyli, w ówczesnych warunkach politycznych, po prostu opozycję systemową. I ruszyło !
################################################
Lestek napisał:
31 sierpnia 2009 at 13:01
@Edward Topek

Amerykanski system podstawowej/sredniej edukacyji sklada sie z grubsza z dwoch osobnych sekcji. Jednej, do ktorej “uczeszcza” (o ile uczeszcza) okolo 90% dzieci/mlodziezy, a ktory ma za zadanie uczyc “podstawowych umiejetnosci” takich jak czytania (glownie instrukcji), podstawowego liczenia (uzywajac kalkulatora lub komputera) i zasad pracy w zespolach ludzkich, z naciskiem na sportowe gry zespolowe. Propagandowy nacisk jest skierowany na przedstawawianie Amerykanow jako indywididualistow, gdy natomiast w rzeczywistosci tego typu szkolnictwo doprowadza do zaniku indywidualnosci, umiejetnosci samodzielnego myslenia i niecheci do przedsiebrania jakichkolwiek nowych rozwiazan z poza matrycy tych ktore juz istnieja. Nowe rozwiazania nie sa zabronione (jesli sa legalne) lecz ludzie wyedukowani w tej czesci systemu, najczesciej sa zbyt niezorientowani lub pasywni aby “isc w nieznane”. Ma to, ze spolecznego punktu widzenie rownoczesnie i “pozytywne” i negatywne aspekty. Po dodatniej stronie, zmniejsza to frustracje ogolno-spoleczne, indoktrynuje wiekszosc spoleczenstwa w “normach” spolecznych takich jak aspekty popularnej kultury, normatywow zycia, zakupow, wydatkow i czasu wolnego od stalych zajec i przekonania ze zyja w najlepszej cywilizacji/systemie/kraju pomimo malych niedociagniec (ktore sie zdarzyc zawsze i wszedzie moga, a na ktore amerykanski system konstytucyjny zawsze w koncu znajduje lekarstwo). 
System ten ma wiele negatywnych cech, glownie ze produkuje coraz wiecej funkcjonalnych analfabetow (prawie 20% ludzi powyzej wieku 18 lat) co powoduje ze nawet proste czynnosci (np. czytanie instrukcji, znakow drogowych czy wypelnienie prostego formularza stanowi dla tych ludzi ogromny problem, a takze dla pracodawcow ktorzy z jednej strony maja niedouczony personel, a zdrugiej zdaja sobie sprawe ze obowiazujace prawa nie zezwalaja im na swobodny wybor kandydatow w wyniku wszechobecnej mozliwosci bycia oskarzonym o “dyskryminacje”). 
Duzym klopotem tego systemu jest tez duzy odsetek mlodych ludzi ktorzy wypadaja z niego przed ukonczeniem wymaganego okresu bycia w szkole, presje spoleczne na lepsze wyniki statystyczne i lepsze oceny dawane uczniom (bez wzgledu czy ich poziom wiedzy poprawia sie) i typowo amerykanska metoda zwiekszania nakladow na szkoly z “problemami” najczesciej bez weryfikacji czy takie dodatkowe naklady przynosza korzysci. 
Ze wzgledu na system finansowania szkol przez rzady lokalne (na poziomie miast, miasteczek, wsi czy tez powiatow (”county”) program ich i poziom nauczania w nich sie rozni, w zaleznosci od poziomu zasobnosci danej spolecznosci i zainteresowania rodzajem i poziomem nauczania takowej. Niektore z tych szkol sa dobre, rzadko bardzo dobre, a wiekszosc przecietna albo gorzej.

Obok powyzszego systemu, istnieje idrugi/nny rownolegly do niego, do ktorego uczeszcza okolo 10% mlodziezy. Sklada sie on ze szkol publicznych w ekskluzywnych (drogich) osadach, z prywatnych szkol albo laickich lecz czasem stowarzyszonych z jakas filozofia/religia. W szkolach tych, ktore sa duzo lepiej wyposazone, nauczyciele sa lepiej placeni i wykwalifikowani a dyscyplina jest o niebo lepsza. 
Mlodzi ludzie ktorzy “nie pasuja” do systemu, z niego “wylatuja” a rodzice wiedza ze placac za jakosc, moga spodziewac sie tez dobrych wynikow. Szkoly te ucza myslec, wnioskowac, ucza “przywodstwa” (leadership) i maja na celu trening kadry prowadzacej spoleczenstwo we wszystkich tego aspektach. Oczywiscie istnieja zroznicowanie pomiedzy tymi indywidualnymi szkolami i w poziomie wiedzy abiturientow. 
Nalezy tu tez wspomniec ze bycie prawdziwym indywidualista lub uzyskanie doskonalych wynikow w jakielkolwiek wybranej dziedzinie jest tam popierane i wspomagane w przeciwienstwie do norm przyjetych w poprzednim (90%) systemie gdzia (naogol) spotyka sie z obojetnoscia a czesto oporami ogolu.

System dalszej edukacji (”colleges” i uniwersytety) dziala na identycznych zasadach. Sa dobre, renomowane (i drogie) instytucje wyzszego nauczanie dla edukacji “elit” i masa innych niezbyt dobrych dla ogolu. Jednoski z “dolow spolecznych” jesli umotywowane i obdarzone inteligencja maja czesto szanse ominac ten system 90%, dostajac stypendia czy tez inna pomoc z prywatnych fundacji. W ten sposob system nie kostnieje i doplyw nowego materialy genetycznego do klasy admistrujacej jest zapewniony.

Przypomina to dawny system w armii pruskiej stworzonej przez Fryderyka Pierwszego/Wielkiego. Wedle tego systemu ludzie mieli tylko dwa rodzaje cech: poziom inteligencji i wlasnej energii/sily witalnej. Kombinacja tych dwoch dawala matryce czterech permutacji. W wyniku tego wedle zasad pruskiej armii:

Ludzie inteligentni i energiczni, bedac rzadkim “materialem” powinni byc przechwyceni w mlodym wieku, skierowani do najlepszych szkol a koncowym etapie powinni byc wyszkoleni na czlonkow sztabu generalnego.

Ludzie ( wmiare) inteligentni lecz leniwi (okolo 10%) ogolu, to doskonaly material na officerow. Jesli uznaja ze jakies (drugorzedne) sprawy musza byc dodkonane to zmusza innych do zrobienia ich.

Najwieksza grupa wedle tej matrycy to ludzie glupawi i leniwi. To normalny, typowy material na zolnierza. “Kilka kopow w zadek”, duzo wrzasku i rozkaz bedzie wykonany.

Jakkolwiek, tez jest czwarta grupa, tych co sa durni lecz energiczni. Wedlug Fritza der Grosse, takich miglancow nalezy sie pozbyc i wyrzucic poza system jak najszybciej. Naprawianie wynikow ich bezmyslnej lecz energicznej dzialanosci byloby wielokrotnie bardziej kosztowne niz wartosc tego co stworzyli lub do czego sie przyczynili.

Byc moze to ostatnie, ma jakies zastosowanie w obecnej polskiej rzeczywistosci?

Lestek
#####################################################
szambonurek napisał:
31 sierpnia 2009 at 14:49
[...] żaden system szkolny się nie sprawdzi, jeżeli opierał sie będzie na założeniu, ze wszyscy uczniowie mają być “równi”. Otóż zapewniam was, ze z rożnych względów, genetycznych,środowiskowych i zupełnie przypadkowych równi nie są, a działania prowadzące do ich zrównania to łoże prokrustowe: temu trzeba przyciąć wystającą mózgownice innemu za długie nogi. Uczniowie nie są równi i nie mają być – mają mieć tylko równe możliwości do rozwoju ogólnego i swoich indywidualnych uzdolnień. Idiotyczne pomysły w rodzaju uczenia dzieci o upośledzonej sprawności umysłowej systemem “integracyjnym” w szkołach normalnych to takie same dobrodziejstwo jak nakarmienie cukrzyka w szkolnej stołówce “zintegrowanym ” obiadkiem ze słodkim budyniem i tłustym kotlecikiem. Równe szanse dla tych dzieci to zapewnienie im warunków i metod nauczania w których będą w stanie przyjąć jak najwięcej wiedzy i umiejętności przy swoich ograniczeniach. Podobnie i szkoły tzw. normalne powinny na pewnym etapie rozwoju być zróżnicowane, aby uczniowie mieli szanse iść do przodu w możliwym dla nich tempie.[...]
#######################################################
Wojciech Chajec napisał:
31 sierpnia 2009 at 17:46
“Wychowanie bezstresowe”, to brak wychowania. Czlowiek nie rodzi się “z natury dobry”, lecz wymaga wychowania. Jego brak, to poważna wina rodziców i tych, którzy powinni być wychowawcami. Dlatego trzeba dbać o szkolnictwo i wspierać autorytet rodziców, bo w przeciwnym razie trzeba będzie budować więzienia.
########################################################
Bruno napisał:
31 sierpnia 2009 at 20:07
To koniec szkolnictwa!
Przepisy oświatowe to gąszcz idiotycznych przepisów ograniczających nauczyciela. Dyrektorzy szkół boją się skarg do kuratoriów i wpływają na pracę nauczycieli, którzy nie uczą tylko dbają o to żeby jakiś oszołomiony tatuś czy mamusia nie poszło na skargę.
################################################

Źródło foto: 
0
1090 liczba odsłon
Obrazek użytkownika cmss

Autor artykułu: cmss