Reklama

“Być może część tego wściekłego ataku na mnie, to po prostu przejaw jakiegoś kompleksu tych, którzy albo czmychnęli za granicę w okresie stanu wojennego i stamtąd byli bohaterami zza płota, albo tymi,

“Być może część tego wściekłego ataku na mnie, to po prostu przejaw jakiegoś kompleksu tych, którzy albo czmychnęli za granicę w okresie stanu wojennego i stamtąd byli bohaterami zza płota, albo tymi, którzy nigdy nie zaryzykowali niczego, i stan wojenny przeczekali spokojnie mocząc nogi w miednicy z ciepłą wodą” – stwierdził prezydent.

Ponieważ wśród ,, tych, którzy czmychnęli za ganicę i stamtąd byli bohaterami zza płota” ma pan prezydent najwięcej zwolenników, wypada tylko,ich, zapytać jak się czują jako tchórze i zdeklarowani asekuranci?
Czy w ogóle mają prawo do zabierania głosu w dyskusji na temat Ojczyzny, skoro według wyroczni z Budy Ruskiej, niczego oprócz ,,bohaterstwa zza płota” nie potrafią?
Tymi krótkimi, żołnierskimi słowami, wrzuca pan prezydent cały dramat emigracji, w tym marzenia emigrantów o ,,wielkiej, niepodległej Polsce” do plecaka oficera polityczno – wychowawczego. Jako materiał do, ewentualnej, dalszej pracy wychowawczej z ,, wrogim elementem”.
Wiadomo więc, z grubsza, co sądzi pan prezydent o wszystkich bez wyjątku emigrantach i jakie zadania wyznacza im na przyszłośc. Co jednak z tymi, którzy ciemną i zimną noc stanu wojennego ,,przeczekali spokojnie mocząc nogi w miednicy z ciepłą wodą”?
Szczerze powiedziawszy, to ani w tej milicyjnej budzie którą wieźli mnie bladym świtem ,,owej” grudniowej niedzieli, ani też w żadnym milicyjnym ,,dołku”, nie pamiętam żadnej ,,miski z ciepłą wodą do moczenia nóg”. Ale wypowiadając te słowa, nie takich pechowców miał na myśli pan prezydent.
Ani, zapewne, tych – zamykanych do starych, zagrzybionych, zimnych i śmierdzących cel więziennych w pawilonach dla największych zbrodniarzy. Jak te, po hitlerowskim gauleiterze Kochu – specjalnie zwolnione dla specjalnych, bo polskich, więźniów politycznych. Których tam później głodzono, duszono(w hermetycznej celi) albo zakładano specjalne kaftany jak dla skazanych na śmierć.
Więc ich również nie dotyczą prezydenckie wypominki. Kogóż więc miał na myśli pan prezydent?
Może tego pana, którego w trakcie internowania odwiedził przewodniczący Międzynarodowej Organizacji Pracy i aż usiadł z wrażenia, w pałacowym fotelu ? Tego pana, który w czasie owego ,,internowania” przytył 16 kilogramów i opieprzył SB-ków za gruziński koniak, zamiast francuskiego. Tego samego, który spożył, z zakąskami rzecz jasna : 85 butelek wódki, 35 butelek wina, 29 butelek koniaku, 42 butelki szampana, 512 butelek piwa. A rachunku za te potworne warunki nie chciał zapłacić generał Kiszczak, musiał interweniować przyboczny Jaruzelskiego. Gwoli scisłości wypada dodać, że po swojej ,,drodze krzyżowej” biegnącej przez wielką willę w Chylinie, wielki pałac w Otwocku i ośrodek wypoczynkowy w Arłamowie – został niezłomnym rycerzem okrągłego stołu.
Mógł mieć też na myśli, wypowiadając szyderczy komentarz, prezydent Komorowski, pensjonariuszy takiego oto miejsca:
Ośrodek w Jaworzu był jednym z kilku zaledwie obozów internowania stanu wojennego, który umieszczono nie w więzieniu, lecz w wojskowym domu wczasowym podległym dowództwu wojsk lotniczych. Działał do 22 maja 1982 r.

Reklama

W tym dniu przeniesieni zostali do ośrodka odosobnienia w Darłówku m.in. przyszły premier Tadeusz Mazowiecki, przyszły minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek, późniejszy ambasador Krzysztof śliwiński. Powodem przeniesienia była konieczność przygotowania ośrodka w Jaworzu do sezonu wczasowego. Był to obóz niewielki, liczba internowanych rzadko przekraczała 60 osób. Większość internowanych przywieziono z Warszawy – mężczyzn z więzienia w Białołęce, a kobiety z Olszynki Grochowskiej. Była także grupa uwięzionych ze śląska i po kilka osób z Kielc, Lublina, Torunia i Łodzi. Cechą najbardziej charakterystyczną, odbiegającą od przeciętnej innych obozów był skład osobowy Jaworza: przebywali w nim intelektualiści – pisarze, artyści, naukowcy i – jak się po kilku latach okazało – przyszli politycy z pierwszych miejsc w kraju. Ośrodek odosobnienia w Jaworzu, jako jeden z bardzo niewielu w kraju, odpowiadał warunkom internowania zapowiadanym przez władze stanu wojennego: dwa pawilony spełniały standard wczasowy, w pokojach ok. 10 m2, z przedpokojem mieszczącym szafę i umywalkę, mieszkały 3 osoby. Dwa prysznice i cztery kabiny WC na piętrze przypadały na 20-30 osób. Czystość w pokojach, na korytarzu i w pomieszczeniach sanitarnych utrzymywali sami internowani. W oknach nie było krat, pokoje były otwarte, panowała swoboda poruszania się po korytarzach i wewnątrz pawilonu – ale już nie swoboda wychodzenia na zewnątrz, na teren bez muru i wieżyczek strażniczych. Spacery odbywały się pod nadzorem, w kółko po wyznaczonym terenie. Posiłki, przyrządzane smacznie, podawano do stolików w stołówce.
Na powitanie pierwszej grupy internowanych w tym ośrodku wypoczynkowym, położonym nad pięknym jeziorem dostarczono 106 paczek . Było w nich pełne wyposażenie, a więc:
ubrania, kosmetyki, żywność, kiążki i notatki. Przywieziono również owoce południowe: pomarańcze, banany, cytryny, ananasy.(…)
Młodym Czytelnikom wypada przypomnieć, że banany były do obejrzenia w wyjątkowych miejscach PRL-u tzn. ekskluzywnych bazarach i w amerykańskich filmach, natomiast ananasy tylko na filmach. Pomarańcze, dokładniej – kubańskie substytuty, płynęły do Polski przed każdą Wigilią a dziennik telewizyjny nadawał codzienną relację z tej podróży.
Tak więc, w bajecznie położonym ośrodku wypoczynkowym wojskowych pilotów obżerali się bananami, pomarańczami i ananasami opozycyjni intelektualiści, których doglądał, osobiście, adiutant generała Kiszczaka – pułkownik Romanowski. Intelektualistów ,,zamkniętych” w Jaworzu doszły słuchy, że, jednak, nie wszędzie podają smaczne jedzenie, nie wszędzie są pogadanki PEN-clubu, nie wszędzie są łazienki i południowe owoce. I w związku z dręczącymi ich wyrzutami sumienia napisali petycję do władz. Że chcą być traktowani ,,jak inni”. Że nie chcą tych luksusów, albo żądają takich samych luksusów dla wszystkich aresztowanych, pozamykanych, internowanych.Pod petycją podpisało się 38 internowanych, spośród 60 aktualnie przebywających w tym ,,odosobnieniu”.
Czy pan – panie Bronisławie Komorowski – TEŻ podpisał się pod tą petycją?
Czy może, akurat, moczył pan nogi w misce z ciepłą wodą?

Reklama

21 KOMENTARZE

  1. Dobry wieczór Henry. Wiem, że w każdym domu
    szwenda się jakiś ,,solidaruch”, co już nawet swoim dzieciom nie przyznaje się do tego, że to właśnie on komunę obalał a nie ta obleśna kreatura z wąsami i Matką Boską w klapie. Niewielu ludzi wie, że Bolek wiedząc od Hodysza(przez Halla) że 12-ego rusza operacja ,,Jodła” zwołał szefów regionów do Gdańska. Chyba tylko po to, żeby nie musieli ganiać za każdym z osobna. W noc 12/13 grudnia Mnietek przez ,,wojenny” Gdańsk zawiózł swojego Bolka bez przeszkód do domu, gdzie Bolek poszedł SPAĆ. Później poleciał rządowym samolotem do stolicy.Popił, pożarł dali mu scenariusz i zawieźli do Otwocka. Z Otwocka do Arłamowa.
    Weź teraz legendę ludową o Lechu. Którą sam sprzedawałem wiele lat.
    Bezczelność tych ludzi przekroczyła wszelkie granice. Bo pan Bronek nie tylko nogi moczył w ciepłej wodzie, kiedy inni mieli śmierdzące wiadro w śmierdzącej celi – za całą ,,łazienkę. ALe również banany żarł – z ręki Kiszczaka.

  2. Dobry wieczór Henry. Wiem, że w każdym domu
    szwenda się jakiś ,,solidaruch”, co już nawet swoim dzieciom nie przyznaje się do tego, że to właśnie on komunę obalał a nie ta obleśna kreatura z wąsami i Matką Boską w klapie. Niewielu ludzi wie, że Bolek wiedząc od Hodysza(przez Halla) że 12-ego rusza operacja ,,Jodła” zwołał szefów regionów do Gdańska. Chyba tylko po to, żeby nie musieli ganiać za każdym z osobna. W noc 12/13 grudnia Mnietek przez ,,wojenny” Gdańsk zawiózł swojego Bolka bez przeszkód do domu, gdzie Bolek poszedł SPAĆ. Później poleciał rządowym samolotem do stolicy.Popił, pożarł dali mu scenariusz i zawieźli do Otwocka. Z Otwocka do Arłamowa.
    Weź teraz legendę ludową o Lechu. Którą sam sprzedawałem wiele lat.
    Bezczelność tych ludzi przekroczyła wszelkie granice. Bo pan Bronek nie tylko nogi moczył w ciepłej wodzie, kiedy inni mieli śmierdzące wiadro w śmierdzącej celi – za całą ,,łazienkę. ALe również banany żarł – z ręki Kiszczaka.

  3. Dobry wieczór Henry. Wiem, że w każdym domu
    szwenda się jakiś ,,solidaruch”, co już nawet swoim dzieciom nie przyznaje się do tego, że to właśnie on komunę obalał a nie ta obleśna kreatura z wąsami i Matką Boską w klapie. Niewielu ludzi wie, że Bolek wiedząc od Hodysza(przez Halla) że 12-ego rusza operacja ,,Jodła” zwołał szefów regionów do Gdańska. Chyba tylko po to, żeby nie musieli ganiać za każdym z osobna. W noc 12/13 grudnia Mnietek przez ,,wojenny” Gdańsk zawiózł swojego Bolka bez przeszkód do domu, gdzie Bolek poszedł SPAĆ. Później poleciał rządowym samolotem do stolicy.Popił, pożarł dali mu scenariusz i zawieźli do Otwocka. Z Otwocka do Arłamowa.
    Weź teraz legendę ludową o Lechu. Którą sam sprzedawałem wiele lat.
    Bezczelność tych ludzi przekroczyła wszelkie granice. Bo pan Bronek nie tylko nogi moczył w ciepłej wodzie, kiedy inni mieli śmierdzące wiadro w śmierdzącej celi – za całą ,,łazienkę. ALe również banany żarł – z ręki Kiszczaka.

  4. Ja tym bardziej nie żyję historią, akurat tamtego czasu.
    Bo czym tu żyć? Fantasmagorią ,,Solidarności”? Zmarnowanym zapałem milionów ludzi?
    Z drugiej jednak strony, jak tu siedzieć cicho, kiedy ktoś, kto powinien siedzieć cicho i cieszyć się, że nikt nie pyta i nie drąży, brzuch zapasiony wypina – po order. Albo prawdziwych i zapomnianych bohaterów obraża.

  5. Ja tym bardziej nie żyję historią, akurat tamtego czasu.
    Bo czym tu żyć? Fantasmagorią ,,Solidarności”? Zmarnowanym zapałem milionów ludzi?
    Z drugiej jednak strony, jak tu siedzieć cicho, kiedy ktoś, kto powinien siedzieć cicho i cieszyć się, że nikt nie pyta i nie drąży, brzuch zapasiony wypina – po order. Albo prawdziwych i zapomnianych bohaterów obraża.

  6. Ja tym bardziej nie żyję historią, akurat tamtego czasu.
    Bo czym tu żyć? Fantasmagorią ,,Solidarności”? Zmarnowanym zapałem milionów ludzi?
    Z drugiej jednak strony, jak tu siedzieć cicho, kiedy ktoś, kto powinien siedzieć cicho i cieszyć się, że nikt nie pyta i nie drąży, brzuch zapasiony wypina – po order. Albo prawdziwych i zapomnianych bohaterów obraża.

  7. Miska z ciepłą wodą też mi się z JK skojarzyla
    Choć powinna z matczyną spódnicą i sumą w kościele…

    Dobrze, że podjąłeś wątek emigracji w jedną stronę. Jestem wtórnym tego wytworem, ale pierwotności są mi bliskie i zupełnie nielekkie: to na wypadek, jakby ktoś sobie chciał patriotycznie poszydzić.

  8. Miska z ciepłą wodą też mi się z JK skojarzyla
    Choć powinna z matczyną spódnicą i sumą w kościele…

    Dobrze, że podjąłeś wątek emigracji w jedną stronę. Jestem wtórnym tego wytworem, ale pierwotności są mi bliskie i zupełnie nielekkie: to na wypadek, jakby ktoś sobie chciał patriotycznie poszydzić.

  9. Miska z ciepłą wodą też mi się z JK skojarzyla
    Choć powinna z matczyną spódnicą i sumą w kościele…

    Dobrze, że podjąłeś wątek emigracji w jedną stronę. Jestem wtórnym tego wytworem, ale pierwotności są mi bliskie i zupełnie nielekkie: to na wypadek, jakby ktoś sobie chciał patriotycznie poszydzić.