Prześlij dalej:

Jesteśmy po wyborach samorządowych i pozwalam sobie na takie stwierdzenie przed II turą, która nic wielkiego do układu politycznych sił nie wniesie. Nie będę katował siebie i Czytelników wykresami, tabelami i mapami, ani też przekonywał, że dwa plus dwa jest cztery. Kto przyjmuje do wiadomości, że powiększenie elektoratu o dwa miliony, przy rekordowej frekwencji, co miało PiS zabić, jest politycznym sukcesem, ten wie o czym piszę. Kto się bawi w zaklinanie rzeczywistości, ten pozostanie w swoim świecie.

PiS wybory wygrało spektakularnie, powiększyło bazę wyborców i przejęło władzę w 160 na 300 parę powiatów. Do tego PiS wygrało w 9 sejmikach, w 6 rządzi samodzielnie i w co najmniej trzech próbuje zbudować koalicję. Takie są matematyczne fakty i podstawowe dane. Po drugiej stronie mamy kompletną porażkę PSL, co jest wypadkową oszustwa wyborczego z 2014 roku, ale też dogorywania partii ludowców, która bez dostępu do władzy nie ma racji bytu. Wybory pokazały też, że nie istnieje coś takiego, jak Koalicja Obywatelska, ale nastąpiło pożarcie Nowoczesnej przez PO, co Nowoczesną uśmierciło, a PO przyniosło promilowe zyski. Jedyny i niepodważalny sukces KO, to zwycięstwa w wielkich miastach, było to zresztą zaplanowane, ale skala jest premią uzyskaną straszeniem „polexitem” i zbyt radykalnym kursem PiS w ostatnich dniach kampanii.

Po stronie nieco rozsądniejszej opozycji też bez zmian, SLD wbrew zapowiedziom nie wraca do gry, ale grę kończy. Kukiz’15 chyba sam się komentuje, jakiś tam wynik był, ale mandatu żadnego. Pozostają „Bezpartyjni” jako czwarta siła samorządowa i komitety lokalne, które na wybory parlamentarne nie mają przełożenia. Z tych danych widać wyraźnie, że budowanie koalicji w układzie wszystkie partie do jednego wora, to polityczny kanibalizm. PO nie pomogła przystawka Nowoczesna, a deser w postaci Nowackiej w ogóle nie miał znaczenia, to po prostu pusty polityczny gest. Jakie wnioski wyciągnęły poszczególne siły? PiS zdiagnozowało słabe punkty niemal natychmiast i tutaj nikt nie ma wątpliwości, że poparcie Polaków dla UE i strach przed wyjściem z UE, podziałały negatywnie. Mało ważne, że opozycja wsparta przez TSUE sztucznie wywołały panikę, tak się to w polityce robi. Liczy się odzew społeczny i ten został odnotowany poprzez frekwencję oraz wynik wyborów w dużych miastach.

PSL nie wyciągnęło wniosków, bo i nie ma do tego poważnego materiału. Było jasne, że kantu z 2014 roku nie powtórzą, a ich wynik 12% na poziomie sejmików to jest niemal stały poziom poparcia w samorządach, jednak utrata oszustwem pozyskanej władzy i tak boli. PSL nie ma wielkiego pola manewru, przy działaniach socjalnych PiS i przejmowaniu elektoratu na wsi jedyne, co mogą zrobić to utrzymywać się przy życiu i pilnować, aby nie doszło do rozłamu i to się właśnie dzieje. SLD ma podobny stan posiadania i możliwości, również środki zaradcze podjęła takie same, jak PSL. Czażasty straszy i nawet wyklucza działaczy, żeby nie szli do koalicji z PiS i nic więcej nie zrobi. Kukiz’15 w ramach wniosków się sypie, sam lider zniknął. W tym czasie Jakubiak zakłada partię, bo wie, że idiotyczna formuła „ruchu obywatelskiego” jest skazana na porażkę, jednak wielkich sukcesów temu przedsięwzięciu nie wróżę.

Strony

Źródło foto: 
17493 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

23 (liczba komentarzy)

  1. Co do Kukiza, to sądzę że powstał po to by zniesmaczeni wyborcy narodowo-liberalni nie przeszli do PiSu. Jak Pan się dobrze przyjrzy, to Kukiz prawie zawsze mówił jak PiS, a głosował jak PO.

    Co do reszty to się zgadzam z Panem.

  2. Oczywiście, że "zjednoczenie opozycji" przyniesie sukces tylko Schetynie, który wytnie konkurencję wewnątrzpartyjną i z przystawkami. Elektorat Nowoczesnej SLD i PSL nie będzie głosować na PO przez Nowoczesną SLD i PSL, po prostu część zagłosuje na PO, część na Razem a część na PiS. Czyli za rok PSL Nowoczesna i SLD formalnie przestaną istnieć, bez przeniesienia struktur partyjnych do PO, tylko kilka nazwisk Laubnauer, Kosiniak-Małysz i Czarzasty jako politycy PO.

    Schetyna nie będzie walczył z innymi partiami o pierwszeństwo w opozycji, a jeśli ktoś będzie chciał mu podskoczyć w PO to wyrzuci w nicość...

    Jeśli część SLD i PSL zrobi teraz w sejmikach koalicję z PiS, to wyborcy za rok będą na nich głosować, bez szału ale pociągną trochę jeszcze. Bo jest szansa, że za rok będą realizować fragment swojego programu, z PiS LUB PO.

  3. avatar

    Pozwolę sobie przypomnieć: spuścić klasę tfu polityczną z wodą w kiblu i posypać 

    Dlaczego tak? To oczywiste z wywiadu: 

  4. I kiedy myślisz że już nic cię nie zdziwi, wtedy otwierasz nowoczesna wyborczą i czytasz, że Skrzynecka z wyborczą rzucają klątwę. Nie wiedzieć czemu na ludzi, którzy ukradli za parę złotych, kiedy inni kradli za kilkadziesiąt miliardów , wyborcza ani skrzynecka nie rzucali mięsem ani fatwą. Czemu?

  5. avatar

    Chodzi o: "Katarzyna_Skrzynecka  SKURWIELOWI ZŁODZIEJOWI, który zbezcześcił i okradł grób mojej Mamy, Babci i Dziadka na warszawskim Cmentarzu Powązki, wyrywając z kamiennego grobowca wszystkie mosiężne litery, życzę, by to złodziejskie "trofeum" Imion i Nazwisk moich Zmarłych Najbliższych przyniosło mu zasłużone pasmo nieszczęść JAK KLĄTWA. Na skurwielstwo i wandalizm nie mam przebaczenia i wyrozumiałości." ?

    Imo problem z powiązaniami przyczyna - skutek, znaczy ze świadomością ze coś takiego istnieje faktycznie tzn. realnie a nie tylko literacko/dydaktycznie. To było o pani S. Możliwe, uważała będąc IN, że jest OFF. Zaskakująco częste mniemanie.

  6. Gowin pokazal niezla mape gmin gdzie po wyboach 2018 wladze ma PiS 

  7. Czarzasty z fiutem w garści itd.

    https://www.you...

  8. Jestem PISowcem ale miło widzieć jakichś rozgarniętych po drugiej stronie a niewątpliwie w KUKIZIE są tacy posłowie.Ja życzę im aby przetrwali .Nie rozumiem za bardzo tej nagonki na P .Kukiza. Dla mnie to było pełne humoru a nie skandaliczne.W końcu startowali z jego list i jak im się nie podobało to powinni zrezygnować z poselstwa..Dotyczy to wszystkich politycznych k.....w po każdej stronie.

     

  9. ŻÓŁTA KARTKA DLA PiS-u

    Wrażenie niedosytu, bo zostały być może przeszacowane nadzieje, jest dla zwolenników definitywnej, szybkiej naprawy Polski, wskutek umiarkowanego wyniku wyborczego PiS-u, chyba dość bolesne (różnica procentowa pomiędzy, w potocznym rozumieniu, draństwem a uczciwością nawet się zmniejszyła). Przyznam, że od wyborczego wieczoru kłębią mi się różne myśli w głowie. Burza refleksji, złości na...(?), pretensji do...(?) – jednym słowem mętlik i jakiś absmak z pseudo-efektu obecnej demokracji.
    Zatem hurraoptymizm zwolenników PiS-u dostał jednak żółtą kartkę – co by nie powiedzieć... Nawet jeśli te apetyty na lepszy wynik wyborczy do sejmików były za bardzo podgrzane i rozbuchane. Niemniej zawsze warto pamiętać o przepływach elektoratów: co zyskujemy, gdy kusimy "obcych" nam ideowo, a ile tracimy z grona swoich, którzy są wahliwi albo spostrzegawczy.
    W istocie ta żółta kartka to zawalenie się doktryny Kaczyńskiego, że prawica nie ma wyboru – i tak musi głosować na niego. Moim zdaniem PiS stracił wielu spośród entuzjastów z tzw. pierwszego naboru, czyli najwartościowszych wolontariuszy z czasów "burzy i naporu". Zawsze był partią kadrową, hermetyczną, ale, gdy się włada krajem, potrzeba wsparcia sił większych, hufców oddolnych. A tu klapa – wiem jak przez partyjnych bonzów traktowane są osoby ambitne z klubów "Gazety Polskiej", nie mówiąc o tysiącach pomniejszych potencjalnych popleczników prawicy w terenie.
    Kaczyński nie podtrzymał w wielu ważnych aspektach, partyjnych cech tożsamościowych z czasów początkowych, np. zawiódł frankowiczów, kresowiaków, mały biznes (CIT 9% to pic na wodę fotomontaż), nie obniżył VAT-u, skłamał z imigrantami, wobec tych, co mają oczy i widzą jak ich przybywa; wprowadził namacalne, upokarzające kapitulanctwo wobec Unii (lasy-kornik, sądownictwo, bezkarny jurgielt), omal poddaństwo, nie mówiąc już o obnoszeniu się z tym POLIN, czyli podstępnym filosemityzmie, co zwykłych Polaków irytuje do czerwoności (ten Kneset na Wiejskiej!); dalej: nie tknął antypolskich gadzinówek, boi się kasty sądowniczej, mafii, możnych aferzystów – czyli ogromnym masom ludzkim zostały rozwiane złudzenia.
    PiS ugrał na najmłodszych (24%), których winno mu co roku przybywać (istnieje nadzieja), co moim zdaniem jest zasługą Macierewicza, czyli efekt budowania tożsamości patriotycznej, która jest pociągająca dla młodego Polaka, bo wyzwala dumę z Ojczyzny. Ale pomijanie narodowców (Kaczyński zaprasza do wspólnego marszu z Tuskiem – za przeproszeniem gacie na estradzie opadają!), izolowanie ich lub zawłaszczanie czyichś zasług, także ignorowanie zwolenników JOW-ów, ruchów antypartyjniackich, spychanie ich na margines; niewdzięczność Brudzińskiego dla kibiców (ten nagły powrót języka antykibolskiego, kule gumowe na nich i certolenie się w rękawiczkach z LGBT!), którzy sektorówkami walczyli łeb w łeb wraz z PiS-em o przejęcie władzy, a sam obecny szef MSWiA na wszelkich manifestacjach był ochraniany przez młodzież stadionową z Legii Warszawa; wreszcie ta upierdliwa, omal kołchoźnikowa, bardzo nachalna propaganda w TVP Info; niezrozumiałe dla ludzi obcesowe zmiany rządowe (Szyszko!, Szydło!, Macierewicz!); w końcu przeciek z taśmy z premierem-banksterem (spadochroniarzem w partii), jego przekleństwa i ten sarkazm o misce ryżu, za którą mogą pracować rodacy – to wszystko się sumowało i w efekcie wyszło jak wyszło. Jest otrzeźwienie. I dobrze.
    Bo jak tak dalej będzie/pójdzie, to odpowiednio wyspecyfikowane i podzielone grupy elektoratów, przejmowane przez wrogich prawicy cwanych przywódców, mogą tak pokawałkować tort wyborczy, że nadchodzące zmagania parlamentarne przerżniemy. Ponieważ w przyszłym roku koalicję rządzącą będą mogli utworzyć antypolscy dranie.
    Co robić? A, to już jest inny temat do dywagacji i mądrych działań. Ja tam wiem jedno – lepiej stawiać na sprawdzonych swoich, niż liczyć na "poszerzanie zwolenników" z grona obcych ideowo, nie mówiąc o jawnych wrogach, bo przecież i takie karkołomne ruchy PiS czynił. Pod płaszczykiem mobilizowania milczącej większości/mniejszości. Bo traci się wtedy swoją tożsamość, zawodzi własny, twardy elektorat. Który jest wpływowy, ale traci argumenty, gdy w gruncie rzeczy sami swoi wybijają mu zęby. A tu/Bo leniwy i tak nie przyjdzie do urny, jak tkwi w swoim świecie olewacko-obywatelskiej "mądrości" albo wyznaje zasadę, wywiedzioną z dotychczasowej optyki zawiedzionego: "– Co!? Ja jeszcze będę własnym palcem ciemiężcę sobie wskazywał?!".
    Prosta zwyczajna rada dla rządzących, jeśli ta partia nie jest kolejną "układową fałszywką" mającą za zadanie wywieść Polaków w pole, na parobkowe manowce, bo i takie, dość dobrze uargumentowane głosy się czyta i słyszy (np. hasło "PiS i PO samo zło!"): Odwaga i konsekwencja zawsze zwyciężają, bo to porywa niezdecydowanych.
    Post scriptum
    I jeszcze jedno: to życzeniowe, tromtadrackie myślenie "władzuni" przejawiło się strasznym błędem – przedłużeniem kadencji, aż do 5 lat, pozostawionego zła, sitw w kilku centralach i w terenie. Teraz my, tacy jak Pani czy Pan, co liczyliśmy na jakiś w miarę normalny zasięg czasowy walki z ekonomiczną i duchową patologią, będziemy mieli rok dłużej do czynienia ze swołoczą i krętaczami sprytniej dbającymi, by się lepiej okopać w złodziejskich dziuplach, prawniczych kancelariach i jeszcze bardziej wymyślnych szatańskich bastionach. /Zygmunt Korus/

  10. Strony