Reklama

Protasiewicz przeżył przesłuchanie na gestapo, nie sypnął i nie oddał broni ukrytej w bokserkach. „Naziści” próbowali go upić dwoma butelkami wina, które szef działu propagandy PO cudownie zamienił na dwie buteleczki. W obronie Majdanu i zniewolonej Białorusi wymachiwał deputowany immunitetem, następnie zareagował na złowrogą niemczyznę patriotycznym wykładem sięgającym czasów, gdy Niemcy byli postrzegani jak w „Czterech pancernych i psie”, nie jak w „Naszym ojcach i matkach”. Nieszczęśnik Jan Maria Rokita ma dziś swój dzień, kolega Protasiewicz przebił go i to kilkukrotnie. Raz, że nawalony jak Messerschmitt, dwa, że podniósł rękę na stosunki polsko-niemieckie histeryczną „narracją”, więcej niż pisowską, trzy, że jego tłumaczenia lepiej wypadają tylko na tle posła Chlebowskiego i to zależy, z której strony spojrzeć. Przy wszystkich ewidentnych skeczach dałoby się jeszcze z przymrużeniem oka spojrzeć na idiotę Protasiewicza. Właściwie jest jakiś urok w pijackiej fantazji, która niemieckiego celnika, czy tam innego mundurowego przeczołgała historycznie po wyczynach „jego ojca, matki i dziadków”. Przypomnienie, że nie Oświęcim, ale Auschwitz, że nie „raus”, wnuku Wehrmachtu, ale „entschuldigen Sie bitte”, brzmi słodko. Ma to swój sentymentalny wymiar, choćby tak bez powodu i sensu było odegrane. Zawsze warto sprowadzić na ziemię potomków, którzy coraz bezczelniej zaczynają bandyckich przodków nazywać bohaterskimi mamusiami i tatusiami. Niestety z Protasiewiczem nie da się, po pierwsze byłby to komediowy patriotyzm w kontekście szarży pijanego idioty, a po drugie nie potrafię się zmusić do obrony deputowanego PO. W przeciwieństwie do pajacującego Protasiewicza powiem prosto w oczy, bez robienia głupich min i zasłaniania się wielką sprawą – nie dam rady wydobyć z siebie obiektywizmu w przypadku tak beznadziejnym, jakim jest buc Protasiewicz. Wielokrotnie katował mnie nadęty propagandysta swoimi mądrościami i przy całej miałkości intelektualnej miał jeszcze tę parszywą cechę, że w co drugim zdaniu wygłaszał sentencje moralne.

Koniec Protasiewicza jest dokładnie taki jaki być powinien i grzechem byłoby psuć cokolwiek z idealnego scenariusza napisanego przez życie. Z tej przyczyny nie muszę szukać niuansów i usprawiedliwienia dla uprzedzeń, ponieważ moja subiektywna niechęć do Protasiewicza w żadnym stopniu nie zakłóca jedynej możliwej oceny sytuacji zwierającej się w słowie: „tragifarsa”. Nie ma ostatnio lekkiego życia władza ludowa, łatwo sobie wyobrazić co muszą przeżywać Tusk z Komorowskim, gdy widzą jak ukraińskie WSI-SB na kolanach przeprasza suwerena, a kandydat na premiera z kandydatami na ministrów wychodzą na Majdan i grzecznie pytają, czy mogą się starać o zaszczytne stanowiska. Tylko od tego widoku peerelowskie marionetki wschodu i zachodu rozcierają gęsią skórkę i jeszcze na domiar złego nie Niemcy Protasiewicza, ale Protasiewicz Niemców pobił. Deputowany PO podpalił Niemcy, podpalił Unię Europejską, ośmieszył Polskę jako ciemnogród pełen resentymentów i kompleksów – lada chwila popłynie powyższa recenzja z ust posła Niesiołowskiego. Zabawnie się składa, o ile dobrze pamiętam parę dni temu Protasiewicz zamienił się w Niesiołowskiego i podobne idiotyzmy wygłaszał w stronę Hofmana przebywającego na Ukrainie. Z Hofmanem są jeszcze większe jaja zbudowane na analogiach. Protasiewicz z pijackiej burdy tłumaczył się bojem o wolność Ukrainy i Białorusi, no i na koniec po pijaku nie dał sobie wyjąc broni z bokserek. Takiej komedii nie napisałby Molier, idealne „nie śmiej się dziadku z cudzego przypadku”.

Napisałem parę akapitów i wydawać się może, że to taki zbiór dość luźno, żeby nie powiedzieć, chaotycznie powiązanych ze sobą zdań. Gdzie tu jest jakaś myśl przewodnia, gdzie chronologia i zachowanie autorstwa zdarzeń? Nie ma, ale taki miałem zamiar, który pozwoli uwypuklić pointę. Chaos, dookoła chaos, wali się jedno po drugim, detonują rzeczy poważne, jak bunt na Ukrainie, który ludowej władzy wytrzeszcza oczy ze strachu, sypie się propaganda wraz z szefem propagandy. W dodatku każde z tych wydarzeń z osobna i wszystkie razem pozostają poza kontrolą ludzkich możliwości, to życie płata figle. Pewnie mało poważnie zabrzmi obiecana pointa, ale przez całe moje ponad czterdziestoletnie życie zawsze prześladowała mnie jedna zasada: „coś za coś”, którą szczegółowo opisałem w powieści „Berek”. Cokolwiek robisz, przyjdzie ci za to odebrać zapłatę, im dłużej i bezczelniej jesteś bydlę, tym dłużej będziesz dla ludzi łachem i pośmiewiskiem. Nie tacy jak Protasiewicz przekonali się, że ta ponadczasowa zasada działa, przekonał się Hitler wywołany przez propagandystę PO, przekonał się Janukowycz i przekona się dziś udający rozbawionego Tusk, tak jak przekona się „arcybolesnie” polski Janukowycz z Budy Ruskiej. Nawet nie próbuję zgadnąć kto wygra, kto przegra w najbliższym czasie, ale na regułę „coś za coś” daję pełną gwarancję i jeszcze za mojego życia w przypadku Tuska i Komorowskiego zadziała na pewno.

Reklama

78 KOMENTARZE

  1. bydło na posadzie
    Wszyscy krajowi ludzie na podobnej rangi, psim swędem otrzymanych stanowiskach są mentalnie braćmi Janukowycza.
    Gdyby mieli więcej pieniędzy to by zainwestowali w platynowe kible. Ponieważ aż tyle nie mają, to muszą nadrabiać nadętą bucowatością.
    W dodatku strasznie chleją. Muszą mieć cieżkie życie.

    • Też byś chlał
      "patrząc z przerażeniem na krwawą jatkę na Majdanie". Ten peowski cham zasłania się Majdanem, to jest tak żenujące, że człowiekowi aż dech zapiera.
      Przypominam, że Protasiewicz zaczynał swoje kłamstwa już w 2007 roku. Pamiętam go, kiedy był szefem komitetu wyborczego Tuska na prezydenta, dającego słowo honoru, że dziadek Tuska nie był w Wehrmachcie. Od tamtego czasu przebył długą drogę.
      Polecam fragment z celnikiem, który z fryzury przypominał Protasiewiczowi kibola (5:40) hi hi no a jak kibol, to wiadomo, że to zbrojne ramię PiS-u hi hi hi więc zagaił: "heil Hitler", a celnik-kibol wiadomo na żartach się nie zna, no to jeszcze dorzucił coś o "wycieczce do Auschwitz" i się dopiero zrobiła chryja ha ha ha

  2. bydło na posadzie
    Wszyscy krajowi ludzie na podobnej rangi, psim swędem otrzymanych stanowiskach są mentalnie braćmi Janukowycza.
    Gdyby mieli więcej pieniędzy to by zainwestowali w platynowe kible. Ponieważ aż tyle nie mają, to muszą nadrabiać nadętą bucowatością.
    W dodatku strasznie chleją. Muszą mieć cieżkie życie.

    • Też byś chlał
      "patrząc z przerażeniem na krwawą jatkę na Majdanie". Ten peowski cham zasłania się Majdanem, to jest tak żenujące, że człowiekowi aż dech zapiera.
      Przypominam, że Protasiewicz zaczynał swoje kłamstwa już w 2007 roku. Pamiętam go, kiedy był szefem komitetu wyborczego Tuska na prezydenta, dającego słowo honoru, że dziadek Tuska nie był w Wehrmachcie. Od tamtego czasu przebył długą drogę.
      Polecam fragment z celnikiem, który z fryzury przypominał Protasiewiczowi kibola (5:40) hi hi no a jak kibol, to wiadomo, że to zbrojne ramię PiS-u hi hi hi więc zagaił: "heil Hitler", a celnik-kibol wiadomo na żartach się nie zna, no to jeszcze dorzucił coś o "wycieczce do Auschwitz" i się dopiero zrobiła chryja ha ha ha

  3. trochę godności panie Protasiewicz!
    kilkanaście lat przepracowałem na lotnisku we Frankfurcie i doznałem na własnej skórze, że mundurowi na granicy nie znają żartów. Dwóch moich kolegów z pracy musieli nawet zapłacić karę, za pokazanie przepustki lotniskowej mundurowemu w czasie podróży prywatnej, co było zrozumine jako forma nacisku. Pamiętam rozpacz w naszej firmoie jak się okazało, że Niemcy nic chcą uznać Wałęsy jako VIPa, bo się dogrzebali, że nie pełni żadnej funkcji państwowej….widziałem ludzi z pierwszych stron gazet III RP oburzonych, że nie czekał na nich samolot itd. Artykuł poważej bardzo dobrze opisuje tą sytuację, Protasiewicz zachował się żałośnie i teraz widać jaką miarą intelektu trzeba mierzyć tych ludzi. Ci ludzie nie mają żadnej godności w sobie!!!!

  4. trochę godności panie Protasiewicz!
    kilkanaście lat przepracowałem na lotnisku we Frankfurcie i doznałem na własnej skórze, że mundurowi na granicy nie znają żartów. Dwóch moich kolegów z pracy musieli nawet zapłacić karę, za pokazanie przepustki lotniskowej mundurowemu w czasie podróży prywatnej, co było zrozumine jako forma nacisku. Pamiętam rozpacz w naszej firmoie jak się okazało, że Niemcy nic chcą uznać Wałęsy jako VIPa, bo się dogrzebali, że nie pełni żadnej funkcji państwowej….widziałem ludzi z pierwszych stron gazet III RP oburzonych, że nie czekał na nich samolot itd. Artykuł poważej bardzo dobrze opisuje tą sytuację, Protasiewicz zachował się żałośnie i teraz widać jaką miarą intelektu trzeba mierzyć tych ludzi. Ci ludzie nie mają żadnej godności w sobie!!!!


  5. panowie i panie, to juz prawie tradycja

    tylko patrzec jak nastepna polska dyplomata podpadnie 'dobrym niemcom'
    mam nadzieje, ze bedzie to kolejny podpity, nieokrzesany i bezczelny bucefal PO-lski
    moze donald (w-macht) z bronkiem (buk-humor-i-dziczyzna) za jednym zamachem?


  6. panowie i panie, to juz prawie tradycja

    tylko patrzec jak nastepna polska dyplomata podpadnie 'dobrym niemcom'
    mam nadzieje, ze bedzie to kolejny podpity, nieokrzesany i bezczelny bucefal PO-lski
    moze donald (w-macht) z bronkiem (buk-humor-i-dziczyzna) za jednym zamachem?

    • Co by nie mówić o kagiebowskim zbóju,
      to fakt, że z żelazną konsekwencją stosuje podstawową w dyplomacji "zasadę wzajemności" na każdym poziomie. Zasadę o której polscy politycy zdaje się nie słyszeli. Nie mówię że mamy teraz potraktować z buta następnego niemieckiego polityka który postawi stopę na Okęciu, ale wciąż nie rozumiem dlaczego my musimy mieć wizy do USA (ich kraj ich prawo wpuszczać kogo chcą) a u nas nie było choćby próby wprowadzenia wiz dla Amerykanów, nawet gdy nie byliśmy w Schengen i mogliśmy to zrobić jednostronną decyzją.

    • Co by nie mówić o kagiebowskim zbóju,
      to fakt, że z żelazną konsekwencją stosuje podstawową w dyplomacji "zasadę wzajemności" na każdym poziomie. Zasadę o której polscy politycy zdaje się nie słyszeli. Nie mówię że mamy teraz potraktować z buta następnego niemieckiego polityka który postawi stopę na Okęciu, ale wciąż nie rozumiem dlaczego my musimy mieć wizy do USA (ich kraj ich prawo wpuszczać kogo chcą) a u nas nie było choćby próby wprowadzenia wiz dla Amerykanów, nawet gdy nie byliśmy w Schengen i mogliśmy to zrobić jednostronną decyzją.

  7. W jednym czasie i miejscu spotkało się kilka składników:
    sodówka, dwie buteleczki:), słoma w butach, lotnisko we Frankfurcie, ćwierć intelektu, stodoła buty i wyszło co wyszło. A Niemiec przez kolejne 50 lat będzie miał gadane: pijany jak Polak. Tuskowi też szyki zamieszał (z czego się cieszyć), bo na bank Aniela się zastanawia, czy Ryży jak chwali Niemców to mówi to poważnie, czy tylko na niby, bo myśli jak ten, którego nazwisko niedługo zapomnimy.

  8. W jednym czasie i miejscu spotkało się kilka składników:
    sodówka, dwie buteleczki:), słoma w butach, lotnisko we Frankfurcie, ćwierć intelektu, stodoła buty i wyszło co wyszło. A Niemiec przez kolejne 50 lat będzie miał gadane: pijany jak Polak. Tuskowi też szyki zamieszał (z czego się cieszyć), bo na bank Aniela się zastanawia, czy Ryży jak chwali Niemców to mówi to poważnie, czy tylko na niby, bo myśli jak ten, którego nazwisko niedługo zapomnimy.

  9. Niewiarygodnie jak bardzo daleko ma rządząca klika
    do Europy do której tak aspiruje. Panie Tusk i Panie Protasiewicz, żeby  być "Europejczykiem" nie wystarczy wiedzieć, że się nie sika do umywalki i nie beka przy stole. A jak się jeszcze jest reprezentantem kraju do PE, to zakres potrzebnych kompetencji interpersonalnych i kindersztuby rozdyma się do poziomów których Panowie nie mają szansy osiągnąć, bo w Waszej szajce panują na codzień maniery charakterystyczne dla jaskini zbójców, co wielokrotnie mogliśmy zaobserwować w TV.

  10. Niewiarygodnie jak bardzo daleko ma rządząca klika
    do Europy do której tak aspiruje. Panie Tusk i Panie Protasiewicz, żeby  być "Europejczykiem" nie wystarczy wiedzieć, że się nie sika do umywalki i nie beka przy stole. A jak się jeszcze jest reprezentantem kraju do PE, to zakres potrzebnych kompetencji interpersonalnych i kindersztuby rozdyma się do poziomów których Panowie nie mają szansy osiągnąć, bo w Waszej szajce panują na codzień maniery charakterystyczne dla jaskini zbójców, co wielokrotnie mogliśmy zaobserwować w TV.

  11. Popsute paski info
    Może to moja nieuwaga, ale mam wrażenie, że w TVNach, Polsacie, Superstacji oraz TVP popsuły się paski info, zero informacji o Protasiewiczu.
    Może to nie istotne, ale w przypadku osób niebędących w resorcie ale mających jakieś wpadki mamy o nich informację, co 5 s i to przez 2 tygodnie oraz mnóstwo "kropek nad i".
     
    Do wyczynu Protasiewicza przystawia się Rokitę uważam, że to nie ten sam kaliber. Rokita to histeria natomiast Protasiewicz to buta i chamstwo – powielił te zachowania w TVN (filmik dołączony do jednego z postów pod tematem).
    Funkcjonariusze PO nie mają hamulców w Polsce i w pijackim zwidzie przenosza to do innego kraju, ta niebezpieczna jazda trwa dzięki pracy mediów wymienionych wyżej.
    Jak się ta jazda dla Polski zakończy?

    • NIEUWAGA.
      Otóż nasz bohater, który pije w LOTcie wino z gwincika był dziś zaproszony jako kropka nad "i", Ale Prostaksiewicz stchórzył – jak to określiła Monika Olejnik. Zastąpił gogodnie wart Pac Pałaca Palikot.
      ApropoLis Moniki Olejnik  – bardzo, coraz bardziej jej się pyszczunio wykrzywia, klientka nabiera urody paradowsko-radiowej. Nieprzyjemny widok.
      To pewno efekt botoksu – wstrzykiwania sobie w twarz toksyny botulinowej. Prawdopodobnie część jadu ze strzykawki przedostała się pod czaszkę.

  12. Popsute paski info
    Może to moja nieuwaga, ale mam wrażenie, że w TVNach, Polsacie, Superstacji oraz TVP popsuły się paski info, zero informacji o Protasiewiczu.
    Może to nie istotne, ale w przypadku osób niebędących w resorcie ale mających jakieś wpadki mamy o nich informację, co 5 s i to przez 2 tygodnie oraz mnóstwo "kropek nad i".
     
    Do wyczynu Protasiewicza przystawia się Rokitę uważam, że to nie ten sam kaliber. Rokita to histeria natomiast Protasiewicz to buta i chamstwo – powielił te zachowania w TVN (filmik dołączony do jednego z postów pod tematem).
    Funkcjonariusze PO nie mają hamulców w Polsce i w pijackim zwidzie przenosza to do innego kraju, ta niebezpieczna jazda trwa dzięki pracy mediów wymienionych wyżej.
    Jak się ta jazda dla Polski zakończy?

    • NIEUWAGA.
      Otóż nasz bohater, który pije w LOTcie wino z gwincika był dziś zaproszony jako kropka nad "i", Ale Prostaksiewicz stchórzył – jak to określiła Monika Olejnik. Zastąpił gogodnie wart Pac Pałaca Palikot.
      ApropoLis Moniki Olejnik  – bardzo, coraz bardziej jej się pyszczunio wykrzywia, klientka nabiera urody paradowsko-radiowej. Nieprzyjemny widok.
      To pewno efekt botoksu – wstrzykiwania sobie w twarz toksyny botulinowej. Prawdopodobnie część jadu ze strzykawki przedostała się pod czaszkę.

  13. swiat sie z nas smieje
    W wiekszosci powaznych niemieckich gazet ukazaly sie dzisiaj artykuly o wyczynach naszego europarlamentarnego "asa". Wszyscy cytuja "Bilda", wiec dla Niemcow sprawa jest raczej jasna – pijany Polak obrazil ich urzednikow.
    Przepracowalem na frankfurckim lotnisku kilka lat, glownie dla Bundespolizei, mialem tez do czynienia z celnikami i znam mentalnosc tych ludzi. Rzeczywiscie maja specyficzne podejscie do obcokrajowcow, ale nie mozna im odmowic profesjonalizmu.
    Podejrzewam, iz celnik wypowiedzial standardowa formulke "da geht's raus", czyli "tamtedy do wyjscia", z czego nasz europosel zrozumial jedynie "raus". Parafrazujac klasyka "celnik mowil po niemiecku i pewnie to sprawilo trudnosci panu euroPOslowi".
    Wiocha i nic wiecej!

  14. swiat sie z nas smieje
    W wiekszosci powaznych niemieckich gazet ukazaly sie dzisiaj artykuly o wyczynach naszego europarlamentarnego "asa". Wszyscy cytuja "Bilda", wiec dla Niemcow sprawa jest raczej jasna – pijany Polak obrazil ich urzednikow.
    Przepracowalem na frankfurckim lotnisku kilka lat, glownie dla Bundespolizei, mialem tez do czynienia z celnikami i znam mentalnosc tych ludzi. Rzeczywiscie maja specyficzne podejscie do obcokrajowcow, ale nie mozna im odmowic profesjonalizmu.
    Podejrzewam, iz celnik wypowiedzial standardowa formulke "da geht's raus", czyli "tamtedy do wyjscia", z czego nasz europosel zrozumial jedynie "raus". Parafrazujac klasyka "celnik mowil po niemiecku i pewnie to sprawilo trudnosci panu euroPOslowi".
    Wiocha i nic wiecej!

  15. Niezła komedyja 🙂
    Najśmieszniejsze  dla  mnie  w  tej  historii  jest  zderzenie  tego, czym  PO  mamiło  od  lat  malutkich: europejskością, "ą"  i  "ę", byciem  obywatelem  świata, kulturą  z  tym, co  wylazło  po  paru  kielonkach: chamskością, buractwem  i  kretyństwem. Protasiewicz  wyszedł  na  najbardzej  zatwardziałego  germanofoba i  kołtuna  😀
      Aż  mi  się  słabo  robi  na  myśl, gdyby  taki  numer  odstawił  ktoś z  PiS-u. Nie  mówiac  o  samym  Kaczyńskim.

  16. Niezła komedyja 🙂
    Najśmieszniejsze  dla  mnie  w  tej  historii  jest  zderzenie  tego, czym  PO  mamiło  od  lat  malutkich: europejskością, "ą"  i  "ę", byciem  obywatelem  świata, kulturą  z  tym, co  wylazło  po  paru  kielonkach: chamskością, buractwem  i  kretyństwem. Protasiewicz  wyszedł  na  najbardzej  zatwardziałego  germanofoba i  kołtuna  😀
      Aż  mi  się  słabo  robi  na  myśl, gdyby  taki  numer  odstawił  ktoś z  PiS-u. Nie  mówiac  o  samym  Kaczyńskim.

  17. Zdziwienie
    Poczytałem komentarze powyżej i bardzo się zdziwiłem, a zdziwiłem się tym, że tak wiele komentarzy wyraża zdziwienie, że "jak to taki cham może być kimś takim ważnym". A ja nie wiem czemu tu się dziwić, nie mam żadnych złudzeń, że to całe rządzące towarzystwo jest właśnie takie i jest to dla mnie oczywiste od dłuższego czasu. Jest to okropne i niezmiernie deprymujące, ale nie ma co mydlić sobie oczu, że tak nie jest. Jako mały test proponuję takie zadanie: Czy jestem w stanie podać przykład zachowania osoby z kręgów rządowych/partyjnych, które można nazwać zachowaniem gentelmena/damy?

  18. Zdziwienie
    Poczytałem komentarze powyżej i bardzo się zdziwiłem, a zdziwiłem się tym, że tak wiele komentarzy wyraża zdziwienie, że "jak to taki cham może być kimś takim ważnym". A ja nie wiem czemu tu się dziwić, nie mam żadnych złudzeń, że to całe rządzące towarzystwo jest właśnie takie i jest to dla mnie oczywiste od dłuższego czasu. Jest to okropne i niezmiernie deprymujące, ale nie ma co mydlić sobie oczu, że tak nie jest. Jako mały test proponuję takie zadanie: Czy jestem w stanie podać przykład zachowania osoby z kręgów rządowych/partyjnych, które można nazwać zachowaniem gentelmena/damy?

    • Nic to nie zmieni
      Wariant nr 1 – Wice-szef parlamentu EU z dyplomatycznym paszporem daje sobą pomiatać, wdaje się w idiotyczną awanturę ze "stójkowym". Zamiast zażądać rozmowy ze zwierzchnikiem celnika, wyjeżdża z Hitlerem. W dodatku nie umie się wysłowić w przyzwoitej angielszczyźnie. Co z niego za lider, jaka elita polityczna? Kompromitacja.
      Warian nr. 2 – Był pijany, chamski etc. – chyba nie muszę tłumaczyć, że to kompromitacja.
      Dreszcze przechodzą mnie bo to jaskrawy dowód tzw. negatywnego doboru. Miernoty, ofermy i zwykłe głupki wypchnęły niemal całkowicie z naszej polityki ludzi samodzielnie myślących, wykształconych. Mechanizm jest bardzo prosty (taki sam był w PZPR) – sprowadzenie wszystkiego do potakiwania zwierznikom. W tym zawsze są lepsi ci … gorsi. Człowiek coś reprezentujący ma oprócz lizania tyłka czy wykonywania brudnej roboty inne możliwości. Nieuk, miernota nie.

    • Nic to nie zmieni
      Wariant nr 1 – Wice-szef parlamentu EU z dyplomatycznym paszporem daje sobą pomiatać, wdaje się w idiotyczną awanturę ze "stójkowym". Zamiast zażądać rozmowy ze zwierzchnikiem celnika, wyjeżdża z Hitlerem. W dodatku nie umie się wysłowić w przyzwoitej angielszczyźnie. Co z niego za lider, jaka elita polityczna? Kompromitacja.
      Warian nr. 2 – Był pijany, chamski etc. – chyba nie muszę tłumaczyć, że to kompromitacja.
      Dreszcze przechodzą mnie bo to jaskrawy dowód tzw. negatywnego doboru. Miernoty, ofermy i zwykłe głupki wypchnęły niemal całkowicie z naszej polityki ludzi samodzielnie myślących, wykształconych. Mechanizm jest bardzo prosty (taki sam był w PZPR) – sprowadzenie wszystkiego do potakiwania zwierznikom. W tym zawsze są lepsi ci … gorsi. Człowiek coś reprezentujący ma oprócz lizania tyłka czy wykonywania brudnej roboty inne możliwości. Nieuk, miernota nie.

  19. Czy wy tego na prawdy nie widzicie?
    Wydaje sie ze nie zauwazacie tego co na prawde sie stalo. A stalo sie to ze niemcy wystawili za jakies winy zestaw Tuska & comarades za drzwi – tyle ze w dyplomatyczny sposob. Ciekawe jest czy to tylko forma wychowawczego klapsa czy tez na serio. Poniewaz nie widze ogloszonego nastepcy wiec zakladam ze to klaps.
    Teraz do meritum. O tym ze z samolotu ludzie potrafia wyjsc natrabieni to wiadomo. I wiadomo ze potrafi byc roznie na lotnisku. Zwykle jednak nie naglosnia sie takich spraw jesli jest to osoba cos znaczaca – no chyba ze 'podpadla' albo sluzy za gonca dla zlych wiesci.
    Co do lotniska – latam przez rozne porty 'przesiadkowe' i rzeczywiscie zachowanie celnikow / straz graniczna w niemczech potrafi byc hm… rozne. Czasami dosc dyskusyjne w stosunku do polakow. Czasami to malpia zlosliwosc (typu 'niechcace upuszczenie' aparatu lub komputera) a czasami chec odreagowania na kims kto nie ma za soba wsparcia swojego panstwa. Zwykle szefostwo upomina takiego nawiedzonego ale jesli to wieczor to bywa ze nie ma kto obserwowac pracy takiego klienta i nie ma jak upomniec.
    Inna sprawa to zachowanie klienta – nie widzialem filmu z lotniska (poprosze o linka) ale mozliwe ze facio zapomnial ze jest w niemczech. Stres i / lub procenty dopomogly. Tyle ze dyplomata (bo jak rozumiem lecial na kolorowym paszporcie) powinien umiec sie powstrzymac i zadzialac w taki sposob aby chronic godnosc Rzeczypospolitej. Jesli zostal zle potraktowany to kulturalnie wyjasnic to z przelozonym celnika.
    Tu nie sadze aby to byla tylko kwestia niedyspozycji celnika. Raczej to bylo skuteczne dzialanie w oparciu o profil klienta. To jest wiec raczej wiadomosc z Berlina. Niestety niekompletna (dla mnie) – nie wiadomo kto w zamian.

  20. Czy wy tego na prawdy nie widzicie?
    Wydaje sie ze nie zauwazacie tego co na prawde sie stalo. A stalo sie to ze niemcy wystawili za jakies winy zestaw Tuska & comarades za drzwi – tyle ze w dyplomatyczny sposob. Ciekawe jest czy to tylko forma wychowawczego klapsa czy tez na serio. Poniewaz nie widze ogloszonego nastepcy wiec zakladam ze to klaps.
    Teraz do meritum. O tym ze z samolotu ludzie potrafia wyjsc natrabieni to wiadomo. I wiadomo ze potrafi byc roznie na lotnisku. Zwykle jednak nie naglosnia sie takich spraw jesli jest to osoba cos znaczaca – no chyba ze 'podpadla' albo sluzy za gonca dla zlych wiesci.
    Co do lotniska – latam przez rozne porty 'przesiadkowe' i rzeczywiscie zachowanie celnikow / straz graniczna w niemczech potrafi byc hm… rozne. Czasami dosc dyskusyjne w stosunku do polakow. Czasami to malpia zlosliwosc (typu 'niechcace upuszczenie' aparatu lub komputera) a czasami chec odreagowania na kims kto nie ma za soba wsparcia swojego panstwa. Zwykle szefostwo upomina takiego nawiedzonego ale jesli to wieczor to bywa ze nie ma kto obserwowac pracy takiego klienta i nie ma jak upomniec.
    Inna sprawa to zachowanie klienta – nie widzialem filmu z lotniska (poprosze o linka) ale mozliwe ze facio zapomnial ze jest w niemczech. Stres i / lub procenty dopomogly. Tyle ze dyplomata (bo jak rozumiem lecial na kolorowym paszporcie) powinien umiec sie powstrzymac i zadzialac w taki sposob aby chronic godnosc Rzeczypospolitej. Jesli zostal zle potraktowany to kulturalnie wyjasnic to z przelozonym celnika.
    Tu nie sadze aby to byla tylko kwestia niedyspozycji celnika. Raczej to bylo skuteczne dzialanie w oparciu o profil klienta. To jest wiec raczej wiadomosc z Berlina. Niestety niekompletna (dla mnie) – nie wiadomo kto w zamian.

  21. Po przeczytaniu innych opinii…
    Mam nieodparte wrazenie ze znowu zajmujemy sie dupperellami a nie tym co jest wazne.
    Halo! Wybory ida! Czy ktos zauwaza ze wybory skladaja sie z wrzucenia plachty papieru ale tez z podliczenia tej makulatury? Gdzie przygotowania'mezow'? Gdzie sa mechanizmy weryfikacji? Gdzie mechanizmy do szybkiego komunikowania o naduzyciach czy incydentach? A moze wszyscy uwazaja ze lepiej jak wybory zostawi sie 'ruskim serwerom' oraz 'starszym i madrzejszm' a samemu mozna piwko obalic i pogadac przy grilu? Bo to ze takie protasiewicze wystartuja po czyszczeniu przez propagande to jedno a to czy wejda to juz drugie…
    Dlaczego nie mozna zmajstrowac 'pozapartyjnego' mechanizmu weryfikacji (np. mezowie zaufania, podliczanie wynikow czastkowych, publikacja info o problemach typu nieprawidlowe wyniki podliczen albo naciaganie? A moze chcemy aby zrobili to "inni"?

    • Zgadzam się z Tobą Wolverine.
      Nigdzie nie mogłem znaleźć żadnej informacji jak można zostać mężem zaufania w zbliżających się wyborach.
      Wiem, że strona Matki Kurki ma inne cele, ale gdyby ktoś z Was wiedział, gdzie się zgłosić (najlepiej elektronicznie), aby zostać mężem zaufania to będę bardzo wdzięczny.

      A odnośnie gauleiter'a Protasiewicza to powinien sobie puścić kawałek Elektrycznych Gitar "Koniec":

      "A po co? A po co? – Tak dłubie i dłubie?
      A za co? A za co? – Tak myśli i skubie?
      I tak się przykłada i mówi z ekranu
      I bredzi latami, wieczorem i rano

      To już jest koniec, nie ma już nic"

      z albumu "Wielka radość".

      Moja radość jest też wielka, że dzięki Raus-gate kilka procent ubyło POwiakom.
      No bo jak oni to lemingom wytłumaczą?
      Facet się totalnie zbłaźnił (szczegółów zajścia nie znam, ale same jego tłumaczenia starczyły).
      A nie ma nic gorszego dla polityka niż śmieszność.

    • Nie zgadzam się z Tobą
      Z takich dupereli buduje się wizerunek medialny. Dość przypomnieć "aferę dorszową" czy "utopiony laptop Ziobry". Większość z tych europosłów, nie wyłączając z tego PiS-u, potrafi tylko pieprzyć ładnie zbudowanymi, okrągłymi z daniami, nie niosącymi w sobie żadnych treści. Tzw. pustosłowie czy też lanie wody to specjalność takich ludzi.
      W przypadku Protasiewicza mamy do czynienia ze zwykłym pijackim wybrykiem. Z tego co dziś słyszałem, od eksperta lotnictwa, alkohol wypity w samolocie na dużej wysokości szybciej uderza do głowy, co w przypadku osób na codzień tłumiącym agresję może przynieść niespodziewane skutki. Dochodzi do tego poczucie bezkarności, co widoczne było po aferze z kupowaniem głosów na Dolnym Śląsku.
      Obejrzyj sobie dokładnie film, który tu wkleiłem, przypatrz się jak Protasiewicz traktuje dziennikarzy, jak myli tropy i zaciera ślady, to już nie jest śmieszne, to jest porażające, bo tacy ludzie decydują o naszych losach.

      • A ja sie z toba tez elegancko nie zgodze 🙂
        Zaczne od konca. Co do dzialania alkoholu to fakt – tyle ze osoba czesto latajaca wie jak jej organizm reaguje na zmiane cisnienia i nie pije wiecej niz wie ze moze. A ta ktora nie wie pije po prostu ostroznie. Powiem wiecej osoba nie pijaca ale po dlugim locie tez moze wykazywac objawy agresji itd (np. osoby z cukrzyca, z problemami z metabolizmem a nawet ci ktorzy musza regularnie brac leki itd.).  Wazniejsze jest to poczycie bezkarnosci. A jeszcze wazniejsze jest ze 'wanna-be' polityk powinien siedziec kiedy ktos probuje go sklonic do czegos – chocby prze zmanipulowanie.

        Teraz co do wizerunku – media przykryja to i chocbysmy 'krzyczeli o tym na dachach domow' to oni i tak za chwile nad snieg bielsi sie stana. Skoro dalo sie przykryc inne afery to jak im sie mialo by nie dac przykryc zwyklej obyczajowki. No chyba zeby ktos przestawil wajche i po p.Protasiewiczu i po jego guru Tusku przejechal by rozpedzony pociag 'opinii publicznej'.

        I jedno i drugie IMHO nie neguje mojego pokrzykiwania aby cos zrobic w sprawie wyborow. No chyba ze wszystko juz ustalone i wiadomo kto ile zdobedzie glosow a szopke wystawia tylko dla rozrywki gawiedzi…

    • To nie taka pierdoła
      Owszem poziom wydarzenia jest kabaretowy, łącznie z tłumaczeniami p. P. Ale konsekwencje dośc istotne. Narracja już była ustawiona – głosujcie na PO w eurowyborach to ktoś z naszych zostanie szychą w UE, no a wtedy wicie rozumicie ho, ho. A to Tusk będzie Barroso, a to Tusk będzie mopem, a to Radek będzie baronessą (znaczy się zastąpią rzeczonych). Tylko, że głównym podbijającym bębenek był p. P., który okazał się skończonym idiotą. I jak tu teraz poważnie traktować jego gadanie o stanowiskach dla naszych "tuzów"? Narrację szlag trafił, zanim na dobre się zaczęła. RAZ obstawia, że Tusek wystawi teraz Rózię Thun do wykonania zadania. Jeśli tak, to mądrzej nie będzie (za to bez pijackich ekscesów) ale śmieszniej na pewno. Ta pani jest bowem święcie przekonana, ze Unia potrafi wszystko. Nawet transmutację g… na złoto i jak średniowieczny alchemik przy każdej okazji wypowiada zaklęcia : "dzięki Unii będziemy mogli…"
      Natomiast przyznaję, że upilnowanie wyborów przed machinacjami na ruskich serwerach powinno być priorytetem. I jak zwykle PiS ględzi o ruskich serwerach, ale nic nie robi.

  22. Po przeczytaniu innych opinii…
    Mam nieodparte wrazenie ze znowu zajmujemy sie dupperellami a nie tym co jest wazne.
    Halo! Wybory ida! Czy ktos zauwaza ze wybory skladaja sie z wrzucenia plachty papieru ale tez z podliczenia tej makulatury? Gdzie przygotowania'mezow'? Gdzie sa mechanizmy weryfikacji? Gdzie mechanizmy do szybkiego komunikowania o naduzyciach czy incydentach? A moze wszyscy uwazaja ze lepiej jak wybory zostawi sie 'ruskim serwerom' oraz 'starszym i madrzejszm' a samemu mozna piwko obalic i pogadac przy grilu? Bo to ze takie protasiewicze wystartuja po czyszczeniu przez propagande to jedno a to czy wejda to juz drugie…
    Dlaczego nie mozna zmajstrowac 'pozapartyjnego' mechanizmu weryfikacji (np. mezowie zaufania, podliczanie wynikow czastkowych, publikacja info o problemach typu nieprawidlowe wyniki podliczen albo naciaganie? A moze chcemy aby zrobili to "inni"?

    • Zgadzam się z Tobą Wolverine.
      Nigdzie nie mogłem znaleźć żadnej informacji jak można zostać mężem zaufania w zbliżających się wyborach.
      Wiem, że strona Matki Kurki ma inne cele, ale gdyby ktoś z Was wiedział, gdzie się zgłosić (najlepiej elektronicznie), aby zostać mężem zaufania to będę bardzo wdzięczny.

      A odnośnie gauleiter'a Protasiewicza to powinien sobie puścić kawałek Elektrycznych Gitar "Koniec":

      "A po co? A po co? – Tak dłubie i dłubie?
      A za co? A za co? – Tak myśli i skubie?
      I tak się przykłada i mówi z ekranu
      I bredzi latami, wieczorem i rano

      To już jest koniec, nie ma już nic"

      z albumu "Wielka radość".

      Moja radość jest też wielka, że dzięki Raus-gate kilka procent ubyło POwiakom.
      No bo jak oni to lemingom wytłumaczą?
      Facet się totalnie zbłaźnił (szczegółów zajścia nie znam, ale same jego tłumaczenia starczyły).
      A nie ma nic gorszego dla polityka niż śmieszność.

    • Nie zgadzam się z Tobą
      Z takich dupereli buduje się wizerunek medialny. Dość przypomnieć "aferę dorszową" czy "utopiony laptop Ziobry". Większość z tych europosłów, nie wyłączając z tego PiS-u, potrafi tylko pieprzyć ładnie zbudowanymi, okrągłymi z daniami, nie niosącymi w sobie żadnych treści. Tzw. pustosłowie czy też lanie wody to specjalność takich ludzi.
      W przypadku Protasiewicza mamy do czynienia ze zwykłym pijackim wybrykiem. Z tego co dziś słyszałem, od eksperta lotnictwa, alkohol wypity w samolocie na dużej wysokości szybciej uderza do głowy, co w przypadku osób na codzień tłumiącym agresję może przynieść niespodziewane skutki. Dochodzi do tego poczucie bezkarności, co widoczne było po aferze z kupowaniem głosów na Dolnym Śląsku.
      Obejrzyj sobie dokładnie film, który tu wkleiłem, przypatrz się jak Protasiewicz traktuje dziennikarzy, jak myli tropy i zaciera ślady, to już nie jest śmieszne, to jest porażające, bo tacy ludzie decydują o naszych losach.

      • A ja sie z toba tez elegancko nie zgodze 🙂
        Zaczne od konca. Co do dzialania alkoholu to fakt – tyle ze osoba czesto latajaca wie jak jej organizm reaguje na zmiane cisnienia i nie pije wiecej niz wie ze moze. A ta ktora nie wie pije po prostu ostroznie. Powiem wiecej osoba nie pijaca ale po dlugim locie tez moze wykazywac objawy agresji itd (np. osoby z cukrzyca, z problemami z metabolizmem a nawet ci ktorzy musza regularnie brac leki itd.).  Wazniejsze jest to poczycie bezkarnosci. A jeszcze wazniejsze jest ze 'wanna-be' polityk powinien siedziec kiedy ktos probuje go sklonic do czegos – chocby prze zmanipulowanie.

        Teraz co do wizerunku – media przykryja to i chocbysmy 'krzyczeli o tym na dachach domow' to oni i tak za chwile nad snieg bielsi sie stana. Skoro dalo sie przykryc inne afery to jak im sie mialo by nie dac przykryc zwyklej obyczajowki. No chyba zeby ktos przestawil wajche i po p.Protasiewiczu i po jego guru Tusku przejechal by rozpedzony pociag 'opinii publicznej'.

        I jedno i drugie IMHO nie neguje mojego pokrzykiwania aby cos zrobic w sprawie wyborow. No chyba ze wszystko juz ustalone i wiadomo kto ile zdobedzie glosow a szopke wystawia tylko dla rozrywki gawiedzi…

    • To nie taka pierdoła
      Owszem poziom wydarzenia jest kabaretowy, łącznie z tłumaczeniami p. P. Ale konsekwencje dośc istotne. Narracja już była ustawiona – głosujcie na PO w eurowyborach to ktoś z naszych zostanie szychą w UE, no a wtedy wicie rozumicie ho, ho. A to Tusk będzie Barroso, a to Tusk będzie mopem, a to Radek będzie baronessą (znaczy się zastąpią rzeczonych). Tylko, że głównym podbijającym bębenek był p. P., który okazał się skończonym idiotą. I jak tu teraz poważnie traktować jego gadanie o stanowiskach dla naszych "tuzów"? Narrację szlag trafił, zanim na dobre się zaczęła. RAZ obstawia, że Tusek wystawi teraz Rózię Thun do wykonania zadania. Jeśli tak, to mądrzej nie będzie (za to bez pijackich ekscesów) ale śmieszniej na pewno. Ta pani jest bowem święcie przekonana, ze Unia potrafi wszystko. Nawet transmutację g… na złoto i jak średniowieczny alchemik przy każdej okazji wypowiada zaklęcia : "dzięki Unii będziemy mogli…"
      Natomiast przyznaję, że upilnowanie wyborów przed machinacjami na ruskich serwerach powinno być priorytetem. I jak zwykle PiS ględzi o ruskich serwerach, ale nic nie robi.

  23. może funkcjonariusze nazistowscy pomylili mu się z PiSem
    to co mogłoby spokojnie pójść na 1 stronie organu prasowego PZPO, w krajach cywilizowanych gdzie nie rządzi PO jest nazistowskim skandalem, celnicy i policjanci nie będą przed sądem zmieniać kilka razy zeznań  "czy pan wie kim ja jestem".

    Wysiadł podpity z samolotu, poszedł urządzić z państwem niemieckim naukowy panel dyskusyjny na temat odpowiedzialności za holokaust, a państwo niemieckie zachowało się jak esesmani na rampie. dobrze że psów nie mieli. Doprowadził do najgorszego zgrzytu w stosunkach Polska – Niemcy od 1945 roku. Ale to jest jeden ciąg, przegrał wygrane wybory w 2005 roku, teraz wrócił żeby zastąpić Schetynę. I od razu kampania do europarlamentu nabrała rumieńców. Tusk zadeklarował że nie idzie do Brukseli bo Polska go potrzebuje, na potrzeby kampanii wyborczej powstało hasło żeby głosować na PO bo wtedy Tusk na największe szanse na szefa KE i po cichu tak mówił na posiedzeniach rządu żeby Polacy nie słyszeli, co zostało zdementowane, ale znów wróciło, więc zostało zdementowane "bo Tusk nie zna języków", i znów wróciło że Tusk tylko tak gada ale myśli cały o ciepłym stołku. I teraz ten wyskok. Obawiam się że to już koniec jakże udanej kampanii wyborczej nr 2 w wykonaniu magika. A propos, co to znaczy że Rostowski nie jest lubiany z powodu 7 lat cięzkiem pracy na stanowisku ministra chroniącego budżet, skoro w tym czasie podwoił zadłużenie Polski?  

    Oczywiście monitoring nie pokaże czy śpiewał kocham merkel czy heil hitler. http://www.rp.pl/artykul/738665,1090404.html

  24. może funkcjonariusze nazistowscy pomylili mu się z PiSem
    to co mogłoby spokojnie pójść na 1 stronie organu prasowego PZPO, w krajach cywilizowanych gdzie nie rządzi PO jest nazistowskim skandalem, celnicy i policjanci nie będą przed sądem zmieniać kilka razy zeznań  "czy pan wie kim ja jestem".

    Wysiadł podpity z samolotu, poszedł urządzić z państwem niemieckim naukowy panel dyskusyjny na temat odpowiedzialności za holokaust, a państwo niemieckie zachowało się jak esesmani na rampie. dobrze że psów nie mieli. Doprowadził do najgorszego zgrzytu w stosunkach Polska – Niemcy od 1945 roku. Ale to jest jeden ciąg, przegrał wygrane wybory w 2005 roku, teraz wrócił żeby zastąpić Schetynę. I od razu kampania do europarlamentu nabrała rumieńców. Tusk zadeklarował że nie idzie do Brukseli bo Polska go potrzebuje, na potrzeby kampanii wyborczej powstało hasło żeby głosować na PO bo wtedy Tusk na największe szanse na szefa KE i po cichu tak mówił na posiedzeniach rządu żeby Polacy nie słyszeli, co zostało zdementowane, ale znów wróciło, więc zostało zdementowane "bo Tusk nie zna języków", i znów wróciło że Tusk tylko tak gada ale myśli cały o ciepłym stołku. I teraz ten wyskok. Obawiam się że to już koniec jakże udanej kampanii wyborczej nr 2 w wykonaniu magika. A propos, co to znaczy że Rostowski nie jest lubiany z powodu 7 lat cięzkiem pracy na stanowisku ministra chroniącego budżet, skoro w tym czasie podwoił zadłużenie Polski?  

    Oczywiście monitoring nie pokaże czy śpiewał kocham merkel czy heil hitler. http://www.rp.pl/artykul/738665,1090404.html

  25. Bitte, gehen Sie raus!
    Co oznacza ni mniej, ni więcej, jak "proszę, niech pan wyjdzie" i nie ma absolutnie konotacji negatywnej! Skąd jednak peowski cymbał maści Protasiewicza ma wiedzieć, że w języku niemieckim istnieje coś takiego, jak czasowniki złożone typu: rausgehen (wychodzić), rausfahren (wyjeżdżać) rauswerfen (wyrzucać), gdzie partykułę "raus" stawia się na końcu zdania? Przecież ten gamoń, jego szef, jak i większość Platformy Olsena nie potrafią poprawnie sklecić zdania po polsku! Usłyszał, że ma wyjść, albo wyciągnąć (znów rausziehen;) dokumenty, zrozumiał tylko końcowe "raus" i wszczął awanturę, bo idiota nie wiedział, co do niego powiedziano :/

  26. Bitte, gehen Sie raus!
    Co oznacza ni mniej, ni więcej, jak "proszę, niech pan wyjdzie" i nie ma absolutnie konotacji negatywnej! Skąd jednak peowski cymbał maści Protasiewicza ma wiedzieć, że w języku niemieckim istnieje coś takiego, jak czasowniki złożone typu: rausgehen (wychodzić), rausfahren (wyjeżdżać) rauswerfen (wyrzucać), gdzie partykułę "raus" stawia się na końcu zdania? Przecież ten gamoń, jego szef, jak i większość Platformy Olsena nie potrafią poprawnie sklecić zdania po polsku! Usłyszał, że ma wyjść, albo wyciągnąć (znów rausziehen;) dokumenty, zrozumiał tylko końcowe "raus" i wszczął awanturę, bo idiota nie wiedział, co do niego powiedziano :/