żydzi



share

Temat ustawy 447 powoli staje się tematem z półki: aborcja, rozdział państwa od kościoła, czy szczepionki. Innymi słowy mamy do czynienia z tematem dyżurnym, odpalanym tylko po to, aby robić dym, bo ognia ze wszystkich wymienionych hitów medialnych nikt od lat nie rozpalił i żadnej pieczeni nie upiekł. Nie wiesz jak zaistnieć, to napisz coś o ustawie 447 i będzie o czym gadać przez kilka dni. Moja reakcja na takie wywołanie sensacji jest niezmienna. Nie wierzę w odwracanie się na pięcie i udawanie, że ludzie mówią o czymś innym niż mówią. Skoro po raz setny pojawia się zapotrzebowanie, to pokornie się odnoszę i jeszcze uprzejmiej donoszę.



share

Pewne schematy polityczne i zachowania społeczne powtarzają się do znudzenia, najpierw pojawia się gorący temat i jeszcze gorętsze komentarze, a góra po tygodniu zapada kompletna cisza. Przykłady można mnożyć, jak króliki i dla porządku przypomnę te najbardziej głośne. Kto dziś mówi o CETA? Ba! Kto w ogóle pamięta co to jest i z czym się je CETA? Następne w kolejce RODO, było, minęło i wszyscy żyjemy, choć RODO miało zamknąć Internet. Z tej samej półki ACTA2, temat wybitnie gorący i najświeższy, ale ze świeczką nie znajdziesz aktualnych publikacji wieszczących hekatombę, jak to miało miejsce jeszcze trzy tygodnie temu.



share

Odczekałem strategicznie parę dni, aby z bezpiecznego i rozsądnego dystansu odnieść się do mało zabawnej historii, która się wydarzyła nie w Pruchniku, ale w państwie polskim. Spróbuję uporządkować wątki, bo to jest wielowątkowa tragifarsa, i zacznę od tego co się stało w niewielkim polskim miasteczku. Polacy nic się nie stało, absolutnie nic się nie stało! Obojętnie jaką przyjąć wersję, czy będzie to reaktywacja wielowiekowej tradycji, czy prowokacja przygotowana przez ciemne siły polityczne, z perspektywy państwa nie stało się nic. Przyjęcie innego stanowiska oznacza, że państwo nie istnieje albo jest zbudowane z dykty.

Strony