żydokomuna



share

Przy okazji wczorajszego magla TVN24, prowadzonego przez pierwszą maglarkę RPIII, niejaką Monikę Wasowską, cześć portali przypomniała słynny film, który krążył po Internecie z Adamem Szechterem, Joskiem Urbahem i maglarką w roli głównej. Pod tekstem wklejam pełną wersję, w której znajdziemy znacznie więcej ciekawych i charakterystycznych dla okrągłostołowych przemian scen. W 1991 roku Semka i Kurski prowadzili swój autorski program „Reflex”. Jeden piętnastominutowy odcinek pokazuje cały prymitywny proces „przemian”, któremu Polacy dali się zwieść. Komuna, ze szczególnym uwzględnieniem żydokomuny, wcale się nie wysilała i zbudowała polskim gojom lepiankę pod szumnym szyldem Trzecia Rzeczpospolita Polska. Przyczyną porażki, za którą uznaję obecną rzeczywistość nie jest okrągły stół sam w sobie, ale beznadziejna głupota, bo to nawet ciężko nazwać naiwnością, jaka nastąpiła później.



share

Nie Komorowski się pomylił, przejęzyczył, czy chlapnął, ale mylą się Ci, którzy tak sadzącą. Nawet nie nazwałbym wystąpienie Komorowskiego freudowską pomyłką, on po prostu powiedział to, co myśli i skąd się wywodzi. Słowa i myśli o „uczczeniu pamięci ofiar Żołnierzy Wyklętych” musiał wypowiadać wielokrotnie, a miał z kim sobie w taki sposób pogadać. Jeszcze kilka lat temu byłem ślepy i przez to głupi, powtarzałem bzdury o marcu 1968 roku i początkach demokratycznej przemiany. Z chwilą, gdy człowiek, zamiast powielać brednie z telewizora, zagląda do podręczników i tekstów źródłowych, oczy z rozumem natychmiast się otwierają. W latach stalinowskich dzisiejsza żydokomuna (cięgle nie powstało lepsze określenie) była pierwszym lub drugim pokoleniem komunistycznego aparatu represji, w dodatku w sporej mierze ruskim desantem. Tuż przed końcem wojny i zaraz po, masowo polonizowano ruskich bandytów, nierzadko żydowskiego pochodzenia, by obsadzić nimi kluczowe stołki w PRL.



share

W tytule parafrazuję nowe wydanie czerwonej książeczki, ale problematyka ma znacznie szerszy zakres. Rozpaczliwe poszukiwanie tożsamości przez kolejne pokolenie idiotyzmu ma swoje tragiczne, zabawne i co najbardziej pocieszające – marginalne znaczenie. Nic poważnego i w żadnej wersji idiotyzmu już się nie udaje. Dawniej o ludzką twarz idiotyzmu walczyły dwie grupy, z których jedna została nazwana opozycją. Puławianie ścierali się z Natolinem o pryncypia: żydokomuna, czy internacjonalizm? Przytomny człowiek zauważy, że przecież to spór o synonimy, z czym się oczywiście zgodzę, ale to już nie do mnie podobne uwagi, adresatów wymieniłem. Współcześnie dawny układ sił został zachowany, naturalnie można dokonać korekty nazw i miejscowości pozamieniać ulicami, ale czy to będzie żydokomuna z Czerskiej, czy internacjonalizm do niedawna obżerający się kawiorem na Rozbrat, to „pryncypia” pozostaną te same.

Strony