życzenia



share

Przymierzałem się do tekstu od paru dni, aż w wreszcie przyszedł termin ostateczny i koniec przymiarek. Tak sobie miarkuje słowa, żeby nie dotknąć wierzących i niewiernych nie urazić, może zacznę od tego, że raz do roku nie ma sensu przekonywać, dla odmiany trzeba się pogodzić. Godzę się ze wszystkimi, chociaż nadal nie ze wszystkim, a nawet z większością zgodzić się nie mogą. Komu zalazło za skórę moje złe słowo, niniejszym rozmasowuje ciarki, wybaczenia proszę, jak się uda będę uważał. Komu balsamem po ciele się rozlewa, temu Bóg zapłać, łasy jestem na podobne motywacje. Krzyż mi nie przeszkadza i wszystkim polecam, ze swojej niewiernej duszy, by pustką prawa nie zastępować.



share

Nadszedł czas Świąt. Jak co roku magiczny, przez tak wielu oczekiwany, w wielu aspektach, tak podobny do zeszłorocznego Bożego Narodzenia, ale przecież niepowtarzalny, inny.

W wielu domach, pojawi się kolejne, wypełnione radością i miłością miejsce, przy wspólnym, wigilijnym stole. Będą też domy, w których to miejsce, przez smutne, tragiczne wydarzenia, pozostanie puste... Choć wypełniać je będą, dobre wspomnienia, najlepsze emocje i uczucia - pamięć.



share

Pan Ignacy Lajkonik szedł skrawkiem odgarniętego chodnika pomiędzy dwiema równoległymi zaspami, jedną od strony domów, drugą od ulicy i narzekał w myślach na ocieplenie klimatu – kiedy usłyszał wołanie o pomoc. Stanął na palcach i rozejrzał się ponad czubkami śnieżnych kop. Od strony ulicy stała niewysoka pani, szczelnie okutana szalem i wołała w jego kierunku – Halo! Proszę pana! Czy mógłby mi pan pomóc przejść? Wysiadłam z samochodu i zorientowałam się, jakie tu zaspy! Bardzo proszę… Pan Ignacy westchnął, wyciągnął z kieszeni płaszcza składaną saperkę, jednym ruchem rozłożył ją i zaczął kopać.

Strony