życzenia



share

Życzenia zawsze opierają się na entuzjazmie i kredycie, życzymy sobie wszystkiego najlepszego, chociaż wiadomo, że w ciągu roku musi się wydarzyć coś nieprzyjemnego i nawet złego. Pragniemy szczęścia, pomyślności i samych sukcesów, ale już pierwszego dnia wielu z nas przegrywa z kacem. Życzenia dodają otuchy, to forma kibicowania samemu sobie i tego ducha nie chciałbym zatracić, ale jednocześnie dorzucę trochę realizmu.



share

Na szczęście istnieją takie rzeczy i takie zjawiska, przy których nie tylko nie trzeba, ale i nie wolno nic kombinować i taką stałą wartością są Święta Bożego Narodzenia. Rocznik czterdziestolatków i jeszcze starsi narzekają, że to już nie to samo, że "kiedyś to były Święta!". Coś w tym pewnie jest, ale i tak ciągle ubieramy choinkę, szykujemy te same potrawy, hołdujemy tej samej tradycji. Wigilia z dzieciństwa i właściwie wszystko nie jest takie same jak dawniej, dlatego po ciągłych zmianach wielu ludzi i rzeczy nie sposób rozpoznać, a Świata Bożego Narodzenia mimo wszystko są na swoim miejscu.



share

Kiedy byłem smarkaczem wiele tygodni prowadzących do świąt Bożego Narodzenia spędzałem na rozważaniach o tym jak będą wyglądały rodzinne wizyty. A dokładniej rozmyślałem intensywnie o czym będziemy rozmawiać przy świątecznym stole, jakie tematy poruszymy, no i oczywiście o tym w jaki sposób przekonam wszystkich do moich racji. Już mając 10, 11 lat żyłem polityką, oglądałem serwisy informacyjne, czy debaty prezydenckie. Trochę później też programy publicystyczne. Większość kolegów kopała piłkę lub łaziła po drzewach w pobliskim lasku, a ja prowadziłem zażarte dyskusje z Kiślem – pozdrawiam Jarek – na temat kto będzie lepszym prezydentem: Wałęsa czy Mazowiecki. Ludzie, jak my żeśmy się wtedy kłócili. I żeby wszystko było jasne – nie to że byłem jakimś kujonem (w sumie wręcz przeciwnie): też godzinami kopałem piłkę (za co zapłaciłem choćby złamanym obojczykiem), też łaziłem po drzewach, piwnicach i budowałem szałasy z ukradzionych znaków drogowych.

Strony