ZOMO



share

Chyba nikt nie ma wątpliwości o jakich „onych” chodzi, ale dla pewności potwierdzę, że o wszystkich beneficjentów III RP, czyli komunę właściwą, postkomunę, esbecję i ich współpracowników, a także obrońców. Słynne słowa Jarosława Kaczyńskiego wywołały wielkie oburzenie, przyznam, że do wczoraj też miałem niewielkie rozterki, czy to aby nie przesada z tym ZOMO, w końcu faktem jest, że mimo wszystko wielu po stronie „onych” dostało pałą bojową po grzbiecie. Jak wspomniałem niewielkie to były rozterki, ale dziś już nie mam żadnych. Z tezami Kaczyńskiego jest tak, że najpierw pojawia się oburzenie lub zdziwienie, niekiedy apele o dyplomację, a na końcu rozsądni ludzie mają tylko jedno do powiedzenia: „Znów miał rację”.



share

Życie pisze najbardziej atrakcyjne scenariusze? Z jednej strony prawda, z drugiej banał, zależy na jakie scenariusze spojrzeć. Parę tygodni temu, w czasie któregoś tam z rzędu protestu w „obronie” konstytucji doszło do bardzo charakterystycznej i ze wszech miar patologicznej sytuacji. Jeden z nabuzowanych „obrońców” demokracji wydzierał się prosto do ucha policjanta słowem powszechnie uważanym za obelżywe – ZOMO. Prócz zniewag doszło do naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza, ale to wbrew pozorom jeszcze nie jest patologiczne.



share

Ja osobiście, jakby powiedział poseł PO, Nowoczesnej lub PSL, mam czyste sumienie. Wbrew powszechnej opinii od zawsze uważam za wyjątkową tandetę moralną i intelektualną, tak zwane jechanie po policji bez żadnych hamulców. Owszem jest wiele rzeczy, na których nie zostawiłbym suchej nitki, na przykład niesławne czajenie się krzakach, aby zarobić na wypłatę, bo to z bezpieczeństwem ruchu drogowego nie ma nic wspólnego. Dwa razy byłem okradziony i dwa razy policjanci praktycznie mnie wyśmiali, że im zawracam du..ę. Widziałem też na własne oczy, jak napaleni szeregowcy pałowali zapitego punka, a przed skinami spie… uciekali, aż się dymiło. Wszystko prawda, ale…

Strony