zmiany



share

Trendy lecą na twarz, kolejne notowania oglądalności, poczytności i sprzedaży toczą się po równi pochyłej. Jest to jedna z najważniejszych informacji i wskazówek na przyszłość. Cała RPIII opierała się na złodziejstwie, ideologia była zaledwie hobbystycznym dodatkiem. Gdy kończy się szmalec, a kończy się w bardzo ostrym tempie, pierwsi niecierpliwi zaczynają się nerwowo rozglądać na boki. Pewien typ mentalny nie potrafi żyć godnie i na wolności, dlatego wcześniej niż później złoży swoją ofertę ludziom, którzy teraz decydują o podziale kasy. W najbliższym czasie należy się spodziewać zakręconego ogonka ustawionego przed domem Jarosława Kaczyńskiego, chociaż oczywiście mam tu na myśli pewną symbolikę nie rzeczywiste obrazki. Skąd te optymistyczne wnioski? Pani Krysia Janda, której PO utrzymywała dwa teatry, jeden należy do niej, drugi do córki, zaczęła wylewać lamenty na łamach upadającej prasy. Fakt ten w jakimś stopniu przeczy moim prognozom, ale to tylko pozory.



share

Uprasza się o nie opuszczanie felietonu, po przeczytaniu tytułu, ponieważ w treści będzie znacznie ciekawej i nie na temat. Liczenia uczestników marszu ORMO wszyscy mają dość, muszę jednak zbudować tło dla głównego przekazu. Liczył ratusz, pod dowództwem Hanny Gronkiewicz - Waltz i jej koleżanek z kolegami. Liczyła Policja, pod okiem ministra Błaszczaka. Liczyły Wiadomości TVP pod kierownictwem Jacka Kurskiego. I teraz, wyobraźcie sobie, policzyła GW pod nadzorem Michnika. Ponownie uprasza się o pozostanie na miejscach, bo mylą się wszyscy, którzy zakładają, że wyniki przy takiej komisji liczącej są oczywiste. Nic z tych rzeczy, owszem ratusz policzył bzdurne 240 tysięcy i to zanim ORMO-wcy wyszli na ulicę. Zgadza się, że Policja podała swoje 45 -50 tysięcy i wiemy, że TVP, głowa po głowie, doliczyła się 46 200 głów. Nikt by jednak nie zgadł, łącznie z piszącym te słowa, że redaktorzy GW osiągną wynik… No jaki? 100, 200, a może 300 tysięcy?



share

Gdy zaczynałem swoje starcie z Jerzym O. ludzie pukali się w czoło, grzebali mnie żywcem i przewidywali, że w sądzie najdroższe kancelarie wraz z osobowością „Jurka” wbiją mnie w glebę. Od początku odpowiadałem, że będzie zupełnie inaczej i tak się stało. Mam zatem pełne podstawy do kolejnego stwierdzenia. Proszę przestać marudzić, kulić się w sobie, czy też sztucznie sobie dodawać odwagi. Jesteśmy świadkami doskonałej zabawy, Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda z uśmiechem na ustach dobijają i grzebią komunę i jest rzeczą naturalną, że komuna biega po stole szukając słoika. To wszystko są tanie gierki psychologiczne, łatwe do rozszyfrowania. Oni nie straszą, oni się przeraźliwie boją, identycznie zaczynał i kończy „Jurek”. Jeszcze trzy, cztery miesiące będziemy świadkami żenady, ale po pierwsze, tutaj nie ma żadnego porównania do lat 2005-2007, gdy histeria była 1000 razy większa i możliwości żywego trupa również.

Strony