Ziemkiewicz



share

W zasadzie siedziałem sobie cichutko, gdy w „Wiadomościach” leciał serial o fundacjach. Popełniłem wprawdzie jeden tekst, ale taki bardzo ogólny, w którym na przekór wszystkim wujkom dobra rada, proponowałem wylewanie dziecka z kąpielą, czyli radykalną zmianę ustawy o fundacjach. Minęło trochę czasu i nie ukrywam, że z boku przyglądałem się zachowaniom rozmaitych „niepokornych”, niezależnych i obiektywnych. Co wynika z tych obserwacji? Niestety to, co zawsze. Przyroda lubi robić detaliczne niespodzianki, ale w hurcie od tysięcy lat mamy jasność w temacie Marioli. Stadna przynależność wywołuje baranie zachowania, które niekoniecznie oznaczają głupotę, często odnoszą się do cwaniactwa.



share

Przez gąszcz informacji ledwie się przebił wyrok Sądu Najwyższego, w głośnej sprawie Michnik przeciw Ziemkiewiczowi. Jeden redaktor pozwał drugiego, za słowa „Michnik terroryzuje przeciwników pozwami”. Ziemkiewicz jako pozwany obronił się przed zarzutami, ale powód Michnik złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Dziś ta skarga została oddalona, tym samym po sieci poniosła się radosna nowina, że kto chce, ten może powtarzać „Michnik terroryzuje przeciwników pozwami”. Nic z tych rzeczy, wyrok SN wcale tak nie brzmi i uprzedzam przed nierozumnym powielaniem sądowej frazy, bo za to można nawet pójść siedzieć. Sąd orzekł, że redaktor X może nawrzucać redaktorowi Y, zwłaszcza w ramach luźnej polemiki, jaką jest felieton. Naiwni i niedoświadczeni powiedzą, że przecież wyraźne jest napisane na co wolno sobie pozwolić w ramach publicznej oceny działań Michnika. Wyraźnie to jest napisane KOMU wolno w taki sposób do Michnika mówić i nic ponad to.



share

W podstawówce, gdy doznawaliśmy pierwszych podniet, razem z chłopakami zajmowaliśmy się produkcją świńskich gadżetów. Tak obrazowo mówiąc prowadziliśmy taki mały warsztat i jednocześnie coś na wzór fotoplastykonu porno. Moi koledzy utalentowani plastycznie rysowali na złożonych paskach papieru dwa kadry ze stosunku płciowego, zwykle było to celowanie i pchnięcie, czasami oklapnięcie i wzwód. Nie będę wchodził w szczegóły, pewnie gdzieś to w Internecie można odszukać instrukcję, w każdym razie zasada działania dwu kadrowej kreskówki porno była taka, że na pierwszą warstwę złożonego paska papieru nawijało się ołówek, potem pasek kładło się na ławce i przesuwając ołówek w tył i przód uruchamiało animację. Prócz papierowego fotoplastykonu produkowaliśmy też plakaty, komiksy, rysunki satyryczne, praktycznie cała oferta z wyjątkiem afrodyzjaków, prezerwatyw i zabawek erotycznych.

Strony