zdjęcia



share

Wczoraj na portalu Twitter Joachim Brudziński, nawiasem mówiąc kiepski i pogubiony minister, opublikował zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego na tle Beskidu Sądeckiego. Zdjęcie, jak zdjęcie chciałoby się rzec, ale po pierwsze nie ma takiego zdjęcia Kaczyńskiego, które nie byłoby szeroko komentowane, po drugie tak idiotycznych i kompromitujących komentarzy w wykonaniu „opozycji” i jej wyznawców jeszcze świat nie widział. Sceptycy mają prawo powątpiewać w moje kategoryczne stwierdzenia, wszak wiadomo, że ze strony tego towarzystwa można się spodziewać wszystkiego i wszystko już widzieliśmy. Nie tym razem.



share

Powiadają propagandyści, że mamy do czynienia z gumkowaniem historii. Pretekstem do tego wzmożenia miała być wystawa zorganizowana w trakcie szczytu NATO. Według sanhedrynu RP III zabrakło na niej wielu bóstw i cudotwórców, którzy sprawili, że Polska znalazła się po przeciwnej stronie żelaznej kurtyny. Jednym cięgiem wymieniano zasłużonych: Kwaśniewskiego, Geremka, Nowaka-Jeziorańskiego i Wałęsę, by za chwile drwić z; Kaczyńskiego, Macierewicza, Olszewskiego. Mam ten komfort, że nie muszę sięgać do żadnych źródeł, ponieważ jestem naocznym świadkiem historii i doskonale pamiętam, jak to z NATO i z wieloma sprawami było. Nikogo nie wygumkowano, ale po raz pierwszy nie doklejono zbędnych twarzy i te fakty w końcu powinny trafić do podręczników. Na początku lat 90-tych zwolenników wejścia do NATO nazywano oszołomami i to był tylko jeden z licznych przykładów na „brak odpowiedzialności”. Pierwszy słynny dylemat z tamtego okresu to podział władzy.



share

Zwala mi się na łeb mnóstwo upierdliwych bezradności i śmieszności stron procesowych, które toczą lub będą toczyć ze mną sądowe boje. I tak między odpisywaniem GIODO, że jest już prawomocny wyrok sądu, który pokazuje, jak pewna babka ze wsi łańcuchowej kłamała, co do swojego wieku, wykształcenia i przede wszystkim chronologii publikacji zawierających jej własne dane osobowe, a pisaniem pozwu przeciw pewnemu błaznowi, który chce zapiskami na mankiecie polemizować z protokołem sądowym, znajduję trochę wytchnienia połączonego z dobrą rozrywką. Niezawodny Donald Tusk daje mi tyle odskoczni, że praca po prostu wre, do GIODO poszło pismo, pozew wymaga jeszcze paru szlifów i po robocie. Donald! „W pierwszych słowach mego listu bardzo ci dziękuję”, gdyby nie twoje skecze utknąłbym w jakiejś sadowej terminologii i jak zwykle kląłbym nieludzko na tę biurokratyczną powinność osłabiającą każdy zdrowy organizm.

Strony