zbrodnia



share

Człowiek w emocjach, szczególnie w toksycznych i wywołanych frustracją, potrafi napisać, powiedzieć i co gorsze zrobić wiele głupot. Do większości publicznych występów rozmaitej maści pajaców, ze wskazaniem na pajaców politycznych, należy podchodzić z bardzo dużym dystansem. Zasada jest prosta, chodzi o wywołanie szumu wokół siebie, a to najłatwiej osiągnąć prowokującą, czytaj idiotyczną wypowiedzią lub happeningiem. I między bajki wkładam wszystkie złote rady, aby takie zachowania ignorować, bo „im tylko o to chodzi”. Nie da się ignorować, po prostu się nie da, dlatego ta zabawa trwa nieustannie i trwać będzie.



share

Cały dzień się zastanawiałem, czy pisać o… no właśnie, o czym, jak to w ogóle nazwać. Bulwersująca sprawa? Skandaliczne odkrycie? Barbarzyństwo w czystej postaci? Świadome bezczeszczenie zwłok, typowy bolszewicki „znak firmowy”. Wydaje się, że ten ostatni i rozbudowany opis najbardziej pasuje do wyników ekshumacji gen. Bronisława Kwiatkowskiego, ale to i tak nic nie znaczy wobec faktów, które odbierają ochotę do jakiegokolwiek komentowania. Z wielkimi oporami i po wielu wahaniach postanowiłem nie odpuścić, chociaż naprawdę ciężko skleić choćby jedno sensowne zdanie.



share

Wszystkie niewykonane badania odporności skrzydła w zderzeniu z krzakiem brzozowym, wszystkie nagrane od nowa czarne skrzynki i nieistniejące filmy z awantury na lotnisku, nie mają większego znaczenia. Tych wyreżyserowanych zaniedbań odrobić się nie da, można je co najwyżej zniwelować nowym, porządnym, śledztwem, ale i te działania nie przywrócą normalności. Ze Smoleńskiem na zawsze będzie się wiązała wielka tajemnica i legenda, nawet jeśli jakimś cudem uda się wyjaśnić okoliczności zbrodni, to metafory nie zastąpi nic. Cały czas zza grobu pojawiają się głosy i sygnały, a ofiary nie dają spokojnie zasnąć zbrodniarzom. Epatować nie lubię, bo patos kojarzę z brakiem argumentów, jednak w sprawie Smoleńska napisałem tak wiele ad rem, że pozostaje dopisać parę słów ad personam. Dziś jest szczególny dzień, w którym pochylamy się nad grobami bliskich, zapalamy znicze, składamy kwiaty, patrzymy na tysiące światełek i setki ludzi spacerujących po cmentarnych alejach.

Strony