zaufanie



share

Stara jak świat sztuczka, narobić gigantycznych kłopotów, a potem bohatersko z nich wyjść. Tak mogę jednym zdaniem podsumować łaskawe podpisanie ustaw sądowych przez prezydenta Andrzeja Dudę. Wyborca ma pamięć niczym rybka Dory z popularnego filmu dla dzieci „Gdzie jest Nemo”. Wystarczy jedno odwrócenie uwagi i nagle z przeciwnika robi się przyjaciel z jednej drużyny. Moja pamięć jest znacznie dłuższa niż krótkotrwała i bohaterstwa Andrzeja Dudy nie tylko nie kupuję, ale nadal mam szereg zastrzeżeń poszerzonych o nowy katalog.

Zanim do tego przejdę, krótka powtórka z przeszłości:



share

 

Republikański kandydat do prezydentury w 2012 r. Mitt Romney wzorem swoich poprzedników, wybrał się na objazd sojuszników niejako powielając wyprawę B.H. Obamy, który w 2008 r. odwiedził Berlin, Londyn i Paryż.  Doradcy kandydata Romney, na pierwszy ogień zdecydowali się na Anglię, gdzie akurat rozpoczeły się Igrzyska Olimpijskie. Przypomnijmy, że Igrzyska Zimowe w 2002 r. w Salt Lake City organizował właśnie Mitt Romney. 

Następnym krajem, który właśnie odwiedził Romney jest Izrael, po czym wybiera się on do Polski.

LIBERALNY  MORMON  ROMNEY



share

Rozważmy hipotetyczną sytuację: spowodujesz, doprowadzisz do tego, że ktoś opuści mieszkanie. Ty pod jego nieobecność wprowadzisz się do jego mieszkania i będziesz korzystał do woli ze wszystkich sprzętów. Po jakimś czasie dowiadujesz się, że prawowity właściciel wkurzony na ciebie wraca do swego mieszkania. Co wówczas robisz? Najrozsądniej chyba dać nogę i nie czekać, aż ci pysk właściciel obije. Jakim mianem można cię określić uciekającego z tego mieszkania? Logicznie byłoby użyć słowa UCIEKINIER, ale wedle niemieckich standardów ty jesteś WYPĘDZONY.