zarządzanie przez kryzys



share

Opozycja leci do wirusa, jak ćma do świecy i popiół po nich nie zostanie
Uspokajam, można spokojnie czytać dalej, tytuł nie jest niebezpieczny, nie będę pisał o wirusie, którego nazwy nie jestem w stanie bez odruchu mdłości wypowiedzieć i nawet napisać. Będzie o polityce o zarządzaniu kryzysowym w połączeniu z kryzysowym zarządzaniem polityką. Bliskie sobie terminy, ale tylko fonetycznie, bo znaczeniowo to dwa przeciwieństwa. Zarządzanie kryzysem to reakcja na autentyczne sytuacje i tutaj wszystko jest na tyle jasne, że nie ma sensu się katować definicjami. Wiadomo, mamy powódź, trzęsienie ziemi, ale też kochankę premiera lub łapówki w ministerstwie, to politycy biorą się za rozbrojenie miny.



share

Kiedy się robi już tak trochę nudnawo, zza winkla wychodzi Donald Tusk i proponuje fajną zabawę. Tak się przypadkowo składa, że Tusk jak ten niedawno opisany „Motylek”, wchodzi w paradę innym co się bawią po swojemu. Co kongres opozycyjnej partii władza nakrywa czapkami demokrację, żeby było wiadomo, kto tu rządzi i przy rządach pozostać musi. Naturalnie żadnych pretensji, czy żalów wygłaszać nie ma sensu, mówimy o polityce, nie o dobrym wychowaniu. Można za to zauważyć parę wniosków płynących z podobnych interwencji. Mówiło się mistrzem świata w zarządzaniu przez kryzys jest Jarosław Kaczyński i że inaczej nie potrafi. Takich herezji już wygłaszać się nie da, o ile intencją wypowiedzi jest stwierdzenie faktu, a nie preferencja polityczna.