żałość



share

Nieważne co, ale coś robić trzeba robić i dokładnie tyle robi Grzegorz Schetyna. Cztery lata temu wybory na szefa PO z udziałem Schetyny i Tuska pewnie byłby wydarzeniem na miarę czołówek serwisów. Dziś widzieliśmy uroczystość kulinarną połączoną z pożegnaniem złudzeń. Nowy przewodniczący PO nie dostał nawet ochłapu, ale ogryziony ze wszystkich stron gnat, a cieszył się i zgrzewał do boju, jakby ośmiorniczki Porto popijał. Bardziej przekonująco brzmiała Madzia Ogórek, gdy zapewniała, że zrobi porządek na świecie i jak trzeba to do samego Putina zadzwoni. Poza spóźnioną satysfakcją dla samego Schetyny, wybory w PO to jedna wielka komedia, klasyczne jaja z pogrzebu. Nigdy, powtórzę, nigdy podobna operacja nie wskrzesiła partii i zawsze ostatecznie grzebała lidera. Poczynając od pierwszych formacji zasiadających w sejmie, takich jak KPN, przez AWS, UW, aż po SLD.



share

Nie zna życia, kto nie stracił pięciu stron tekstu z powodu gówna zwanego Avast, kasującego pliki Worda. Naturalnie gorąco polecam gówno uprzątnąć zwłaszcza tym, którzy posiadają Worda 2003, ale ten żal to na marginesie i mam nadzieję, że mi będzie wybaczony. Tekst dotyczył płaczki krakowskiej Jana Marii Władysława Rokity i zawierał bezlitosne oceny z przytoczeniem cytatów, orzeczeń sądowych i paru innych istotnych konkretów mających się nijak do lamentu płynącego z tarasu widokowego „Perugia all inclusive”. Nie zdążę odtworzyć całego tekstu, który pomimo najnowszych wieści, nie ma żadnej egzekucji komorniczej, byłby aktualny, dlatego z grubsza powtórzę elementarne fakty ukazujące, że nawet niezbyt rozgarnięty esbek przerósł krakowskiego intelektualistę. Przede wszystkim oddajmy szacunek ofiarom stanu wojennego i wszystkim ofiarom komunistycznego PRL, których płaczliwy Rokita zaprzągł do prywaty, udając pierwszego skazanego za „prawdę o stanie wojennym”.



share

Bard krakowski, który śpiewał jak z fontanny kapią łzy, wyraził był również życzenie, aby mu nie przenosić stolicy do Krakowa. Ciekawe czy napisze kolejną zwrotkę i dopisze do listy życzeń Gdańsk.

Panie Tusk traci pan formę w takim tempie, że ciężko się będzie doczołgać do wymarzonego fotela. Ale zaskoczę pana, ja się wciągnąć w tę szczenięcą zabawę nie dam, tradycyjnie zdemaskuję, tym razem bezlitośnie. Mechanizm jest prosty jak cała partia PO.