Żakowski



share

Pogubiła się partia matka, to nie ma dziwne, że sieroty nie potrafią się odnaleźć. Na dzień przed rezygnacją Ostachowicza i zwróceniem kasy przez Wasiak, Lis z Żakowskim wysmarowali jakże charakterystyczną lojalkę i agitkę jednocześnie. Przesłanie ich paszkwilów było jednoznaczne, znane i stosowane od lat. Krytykujesz synekury dla kolesiów? No, to cię mamy zawistniku i nieudaczniku. Każdy przydupas władzy, czy też inny tuz, który się wybił na dobrze uposażonego agitatora zawsze i wszędzie stosuje te same schematy. Lis i Żakowski nie mogą pisać mądrz nawet gdyby potrafili, oni są zobowiązani walczyć o utrzymanie tego, co mają i dzięki komu mają. Prócz schematu: „zaglądasz ludziom do kieszeni” – jesteś polaczkowatym zawistnikiem i niczego w życiu nie osiągnąłeś, istnieje cała gama podobnych mechanizmów zamykających gęby trzeźwo myślącym.



share

„Potem” to znany zielonogórski kabaret, dla wielu nawet legendarny, który swego czasu przygotował równie słynny program „Bajki dla potłuczonych”. Pomysł nie był niczym nowym, polegał na prostej zabawie treścią bajek, co się przekładało na zupełnie nowe historie starych bohaterów. Kto ma ochotę może sobie poszukać skeczy „Potemów”, a kto ochoty nie ma, ale chce wiedzieć czym jest formuła „Bajek dla potłuczonych” łatwo trafi na ostatnie felietony Żakowskiego i Ziemkiewicza. Muszę się przyznać, że na początku swojej twórczości dawałem się kusić na ten rodzaj efekciarstwa, który teraz uprawiają wymienieni autorzy. Takie teksty pisze się i czyta bardzo łatwo, jednocześnie autorzy zyskują poklask, bo sensacje zawsze się sprzedawały co najmniej nieźle. Niestety to wszystko, co da się dobrego powiedzieć o produkcji „bajek dla potłuczonych” w wersji felietonu społeczno-politycznego.



share

A może czas bym odszedł - pomyślał Nowak, ale zaraz przeraził się tej myśli...Jestem Ministrem Transportu, a może kiedyś będę Premierem?...Tylko te trupy się zbyt często pojawiają tam gdzie tylko skieruję swoje kroki. Miało być przyjemnie. Skóra, fura i komóra, tłumy kobiet, dziennikarzy, kamer, wywiadów, fleszy i przede wszystkim pieniędzy, które spadają z nieba. Można by rzec za nic, bo przecież ja nie jestem specjalistą ani od transportu, ani od sportu, ani od polityki. Jedyne co potrafiłem to kopać Kaczyńskich i usmiechać się do dziennikarek TVN. To mi wychodziło naprawdę. Ta Pochanke jak siedziała parę metrów ode mnie zapominała o czym ma mówić i gdyby nie pomocnicy w słuchawkach to rozebrałaby się na wizji. Tak samo inne blondyny po dziennikarskich szkołach Żakowskiego i Paradowskiej. A teraz znów te ofiary i to przed Euro. To jakaś złośliwa przykrywka dla otwarcia Stadionu Narodowego. Ciekawe, czy ktoś z PiS-u nie zrobił naszemu rzadowi sabotażu...?

Strony