wyrok



share

Pewien szlachetny naczelnik więzienia nie będąc krewnym skazanego schizofrenika, uiścił 40 złotych, w ramach wyroku za kradzież batonika, której dopuścił się schizofrenik. Tym sposobem stworzyła się doskonała okazja populistycznego wzięcia w obronę naczelnika więzienia ewidentnie łamiącego prawo, bo łatwo się atakuje sąd. Niestety problem jest znacznie szerszy i dużo poważniejszy niż anegdotyczny wyrok. Zacznijmy od początku, gdzie rzeczywiście sędzia skazujący schizofrenika za kradzież batona o wartości 99 groszy powinien być zrównany z ziemią, tymczasem niemal zlinczowano sędziów dwóch kolejnych instancji, którzy słusznie uznali szlachetnego naczelnika więzienia winnym popełnienia WYKROCZENIA, nie przestępstwa. W świetle prawa sędzia I i II instancji mógł się odwołać do „niskiej szkodliwości społecznej” i w przypadku zwykłego Kowalskiego pewnie by tak było, przynajmniej chcę w to wierzyć.



share

Patrzcie Państwo, w takiej Francji to jednak można i dzieje się normalnie, nie to co w Polsce. Aby na pewno? Przepraszam, ale wydaje się, że Francja po aresztowaniu Sarkozy bardziej przypomina Ukrainę i Amerykę Południową, czyli przeczy „zachodnim standardom”. Podzielam sceptycyzm takich publicystów, jak Marek Magierowski i nie podzielam entuzjazmu trochę naiwnych komentatorów, którzy orzekli, że w sprawie Sarkozy sprawiedliwości stało się zadość. Żadnym specjalistą od francuskiej sceny politycznej nie jestem, ale za długo komentuję politykę, żeby wierzyć w cuda sprawiedliwości u progu kampanii wyborczej. Sprawa prezydenta Francji ciągnie się od wielu lat, o ile dobrze pamiętam dłużej to trwa niż nasza rodzima afera z podsłuchanymi ośmiornicami. I co, tak nagle francuski wymiar sprawiedliwości przyśpieszył?



share

Dziś Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał wyrok Sądu Okręgowego w Legnicy i to był punkt pierwszy, natomiast w punkcie drugim sąd postanowił obciążyć kosztami procesu oskarżonego Piotra W. i dla równowagi przyznać kwotę 600 PLN adwokatowi z urzędu za reprezentację prawną. Adwokatowi nie żałuję, niech chłop ma, zrobił co w jego mocy i podpowiedział parę rozwiązań poza protokołem, na koszta własne również nie narzekam, ponieważ warto było obejrzeć ten cyrk za stosunkowo wysoką cenę, ale trzeba pamiętać, że przedstawienie dość unikalne. Każdy kto chciałby się zmagać z apelacjami musi na stracie wiedzieć dwie rzeczy, po pierwsze strony przyjeżdżają po gotowe, wyrok już dawno zapadł i czeka, po drugie kto przegrywa ten płaci i tak jest niemal zawsze.

Strony