wyniki



share

W czasie przedwyborczym od kilku lat mam taką tradycję, że tłumaczę na czym polega „cisza wyborcza” i jak bardzo nie polega na tym, co się wielu wydaje. Nie ma żadnego zakazu pisania o polityce, pisania o partiach i kandydatach, jest zakaz agitowania i podawania sondaży. Z tego prostego przepisu wynika, że mogę sobie w sposób dowolny pisać, że głosuję na Andrzeja Dudę, byle nikogo do tego nie namawiać i tak właśnie zrobię. Trudno o większego szkodnika niż Trzaskowski, przedstawiciel partii PO, która jest antypolska patologią, czego milczeniem pominąć się nie da. Nikt mi też nie może zabronić pododawania autorskiej prognozy wyborczej, z tej prostej przyczyny, że to nie jest sondaż.



share

Nigdy nie zdarzyło się tak, aby w Polsce prezydentem został ktoś, kto posługuje się twardą retoryką i bezpośrednim atakiem na kontrkandydata. Oczywiście tę ocenę stanu rzeczy należy rozumieć właściwie i nie w taki sposób, że Kwaśniewski nie prowokował Wałęsy, a Komorowski Kaczyńskiego. Zawsze i wszędzie stosuje się chwyty poniżej pasa, ale nie o incydenty chodzi, w dodatku w formie „udawania głupiego”, ale o główny przekaz kampanii. Najlepszym przykładem na potwierdzenie tej diagnozy jest kampania Mariana Krzaklewskiego.



share

Proszę nie zarzucać mi efekciarstwa i używania „wyrazów”, w tytule jak byk stoi cudzysłów, co oznacza, że nie używam, tylko cytuję. Jestem z pokolenia, które obowiązkowo uczyło się języka radzieckiego, nie angielskiego, ale z samych filmów potrafię zrozumieć, co oznacza słowo: „dickhead”. Roboczo przetłumaczyłem to sobie dosłownie, jako „chu.ogłowy”, słowniki podają bardziej złagodzony synonim: „kutas”. No i takim słowem znana brytyjska dziennikarka, taka od tolerancji i tak dalej, podsumowała wyborców, którzy oddali głos na Partię Konserwatywną. Nazwiska i dosłownego cytatu podawał nie będę, z tych samym względów co zawsze, nie dołożę się do promocji miernoty, ale każdy bardzo łatwo może to w Internecie zweryfikować.

Strony