wyniki



share

Nigdy nie zdarzyło się tak, aby w Polsce prezydentem został ktoś, kto posługuje się twardą retoryką i bezpośrednim atakiem na kontrkandydata. Oczywiście tę ocenę stanu rzeczy należy rozumieć właściwie i nie w taki sposób, że Kwaśniewski nie prowokował Wałęsy, a Komorowski Kaczyńskiego. Zawsze i wszędzie stosuje się chwyty poniżej pasa, ale nie o incydenty chodzi, w dodatku w formie „udawania głupiego”, ale o główny przekaz kampanii. Najlepszym przykładem na potwierdzenie tej diagnozy jest kampania Mariana Krzaklewskiego.



share

Proszę nie zarzucać mi efekciarstwa i używania „wyrazów”, w tytule jak byk stoi cudzysłów, co oznacza, że nie używam, tylko cytuję. Jestem z pokolenia, które obowiązkowo uczyło się języka radzieckiego, nie angielskiego, ale z samych filmów potrafię zrozumieć, co oznacza słowo: „dickhead”. Roboczo przetłumaczyłem to sobie dosłownie, jako „chu.ogłowy”, słowniki podają bardziej złagodzony synonim: „kutas”. No i takim słowem znana brytyjska dziennikarka, taka od tolerancji i tak dalej, podsumowała wyborców, którzy oddali głos na Partię Konserwatywną. Nazwiska i dosłownego cytatu podawał nie będę, z tych samym względów co zawsze, nie dołożę się do promocji miernoty, ale każdy bardzo łatwo może to w Internecie zweryfikować.



share

Tym razem muszę zacząć w sposób wyjątkowy i dawno niespotykany, słowa krytyki i to surowej należą się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Lider partii jest ostatnią osobą, która w dniu sukcesu powinna na sukces marudzić. Jakie są tego skutki widzimy na forach internetowych. Ludzie zaczęli marudzić za Prezesem i przejmować emocje podawane przez TVN i GW. Zawsze i wszędzie trzeba sobie stawiać cele ambitne, czasami zbyt ambitne, ale brak pokory i szacunku dla zwycięstwa osiągniętego po morderczej walce, to jest grzech ciężki. Naturalnie, że wynik blisko 45% może nie satysfakcjonować w pełni, też chciałbym 60%, ale to nie jest czas i miejsce na takie żale.

Strony