Wybory prezydenckie



share

Nie pamiętam ile razy wykpiwałem i publikowałem krótkie diagnozy bieżących „afer”, które kwitowałem jednym zdaniem: „W poniedziałek nikt o tym nie będzie pamiętał”. Tak było z wieloma „nagłymi zwrotami na scenie politycznej”, tak wieloma, że większości nie pamiętam. Inną kategorią jest grzanie afer, bez społecznego potencjału, które przekonują przekonanych, tak się działo w przypadku „dwóch wież”, strajku nauczycieli i to samo dotyczy mydlanej opery pod tytułem „wolne sądy”. Tym razem ani nie będę się śmiał, ani uspokajał, nie mam też zamiaru robić z siebie idioty w złej sprawie, za to powiem jedno, ta głupota ma gigantyczny potencjał.



share

Samozwańczo ogłaszam się weteranem kampanii wyborczych, bo mi się należy jak psu zupa. Widziałem i opisywałem już tyle kampanii, że nie pamiętam dokładnej liczby i takie doświadczenie pozwala na zachowanie dużego spokoju, a także dystansu koniecznego do właściwej oceny. Gdy większość się bulwersuje, mnoży przymiotniki i siłuje się z porównaniami kto wyje i buczy bardziej, mnie przed oczami, cytując klasyka, „nie pierwszy raz staje” obraz z poprzednich kampanii. Nie ma najmniejszego znaczenia, czy wyborcy PiS buczą na Bartoszewskiego, czy Komorowski zaciska pięść i drze się wniebogłosy „nie ma zgody na brak zgody”, czy też obwoźna chuliganeria z KOD rzuca bluzgi w stronę Andrzeja Dudy. Wszystkie te przypadki łączy jedno – przegrana w wyborach.



share

W tej chwili „opozycja” jest w typowej dla siebie fazie, czyli nie ma pojęcia o otaczającej rzeczywistości, bo jest pochłonięta sama sobą. Opisany stan można uznać niemal za permanentny, co niespecjalnie kogokolwiek dziwi, Gdy się nie wie nic o świecie i ludziach, to się żyje z dnia na dzień i powtarza niekoniecznie mądre czołówki gazet. Tak też się dzieje ze wszystkimi kandydatami na Prezydenta RP, prócz Andrzeja Dudy, który „narzuca narrację”. W telewizji pokazali wirusa, samoloty F35 i w ostatnich dniach Brexit, no to mamy całą falę cudownych rozwiązań dla Polski, wygłaszanych przez ignorantów pochłoniętych „budowaniem wizerunku”.

Strony