Wybory prezydenckie



share

Zacznę od archiwum publicystycznych tez, które nie wytrzymały zderzenia z rzeczywistością. Całymi latami słyszeliśmy mantrę, że PiS nie ma kadr, co miało być związane z „ciemnogrodem” i polityką Jarosława Kaczyńskiego sprowadzoną do wycinania, co bardziej inteligentnych. Szczególnie ta druga mantra brzmi dziś zabawnie jeśli sobie przypomnimy, że ci „co bardziej inteligentni” to Kazek Marcinkiewicz, Misiek Kamiński, Kluzik-Rostkowska, czy ostatnio Michał Ujazdwoski. Zaklinanie rzeczywistości skończyło się wyborem Andrzeja Dudy na prezydenta, chociaż i tutaj PiS miało nie mieć żadnych szans.



share

Coraz częściej takie plotki krążą nie tylko po Warszawie i to dobry pretekst, aby rozważyć za i przeciw. Trzaskowskiego nazywałem i nadal nazywam drugim Bronkiem, on ma niesamowitą zdolność do robienia z siebie błazna, rzekłbym wręcz, że naturalny talent. W czasie kompanii samorządowej, zaliczał wpadkę za wpadką, ale z tej nieudolności Trzaskowskiego wyciągnąłem nazbyt optymistyczne wnioski i trochę, przyznaję, zaklinałem rzeczywistość, aby wesprzeć Patryka Jakiego. Gdzie tkwił błąd i to zasadniczy?



share

W prezydenckich wyborach w USA już przed samą metą trwają zmaganie między potężną agenturą globalizmu i establishmentu uosabianą przez Hillary Clinton, a niemrawie jednoczącym się obozem patriotycznym walczącym o utrzymanie tradycyjnych amerykańskich wartości zawartych w amerykańskiej Konstytucji uosabianym przez D.J. Trumpa. Siły globalistyczne z ogromnym powodzeniem zmieniające świat przy pomocy wielkich korporacji są tuż, tuż od osiągnięcia następnego przełomowego zwycięstwa, ale czy im się to uda?

Strony