Wybory prezydenckie



share

Od czasu do czasu w korespondencji prywatnej różni ludzie, w tym dziennikarze, dopieszczają moje i tak wybujałe ego, pytaniami o przewidywania wyborcze. „Pan najczęściej trafia, pan powie jak będzie”. Trafiam, ale tylko wtedy, gdy mam plik wsadowy, a tu i teraz niczym takim nie dysponuję i nikt inny też nie. Kampania dopiero ruszyła i właściwie poza bardzo dobrze zorganizowaną konwencją Andrzeja Dudy i jakąś tam próbą płynnego czytania z kartki, którą podjęła Kidawa-Błońska, nic się nie wydarzyło. Wszystkie głupoty z koszyka: 2 miliardy dla TVP, koronawirus, „tygrysek”, „olej” i czym tam jeszcze żyją zdesperowane sztaby, nie mają żadnego znaczenia dla końcowego wyniku, bo o tym do maja nikt nie będzie pamiętał.



share

Nie pamiętam ile razy wykpiwałem i publikowałem krótkie diagnozy bieżących „afer”, które kwitowałem jednym zdaniem: „W poniedziałek nikt o tym nie będzie pamiętał”. Tak było z wieloma „nagłymi zwrotami na scenie politycznej”, tak wieloma, że większości nie pamiętam. Inną kategorią jest grzanie afer, bez społecznego potencjału, które przekonują przekonanych, tak się działo w przypadku „dwóch wież”, strajku nauczycieli i to samo dotyczy mydlanej opery pod tytułem „wolne sądy”. Tym razem ani nie będę się śmiał, ani uspokajał, nie mam też zamiaru robić z siebie idioty w złej sprawie, za to powiem jedno, ta głupota ma gigantyczny potencjał.



share

Samozwańczo ogłaszam się weteranem kampanii wyborczych, bo mi się należy jak psu zupa. Widziałem i opisywałem już tyle kampanii, że nie pamiętam dokładnej liczby i takie doświadczenie pozwala na zachowanie dużego spokoju, a także dystansu koniecznego do właściwej oceny. Gdy większość się bulwersuje, mnoży przymiotniki i siłuje się z porównaniami kto wyje i buczy bardziej, mnie przed oczami, cytując klasyka, „nie pierwszy raz staje” obraz z poprzednich kampanii. Nie ma najmniejszego znaczenia, czy wyborcy PiS buczą na Bartoszewskiego, czy Komorowski zaciska pięść i drze się wniebogłosy „nie ma zgody na brak zgody”, czy też obwoźna chuliganeria z KOD rzuca bluzgi w stronę Andrzeja Dudy. Wszystkie te przypadki łączy jedno – przegrana w wyborach.

Strony