Wybory do PE



share

Wyjątkowo ciężko idzie mi pisanie o strajku „nauczycieli” i choćbym chciał, to emocji do końca nie wyciszę. Żona nauczycielka, Córka maturzystka, w rodzinie i wśród znajomych też sporo ciała pedagogicznego. Wyłącznie mój wredny charakter i chęć uczciwego postawienia spraw, zamiast stawiania na głowie, sprawiły, że nie zostawiam suchej nitki na szkolnej hucpie. Inną trudnością jest zmęczenie tematem, malowane krowy i profanacje muzycznych przebojów trwają już trzeci tydzień i człowiek wyposażony w jakiekolwiek pouczycie estetyki musi się od tego oderwać, inaczej zgłupieje, jak zgłupiały miss pokojów nauczycielskich.



share

Od wczoraj ostatecznie umarły dwie srebrne wieże i publika zajęła się nowym tematem, czyli listą kandydatów PiS do parlamentu Europejskiego. W komentarzach od lewa do prawa świeżości nie znajdziemy, zawsze to przebiega według jasnego klucza i albo jest całkiem pięknie albo całkiem do bani. Zostawiam zatem te mantry i przechodzę do konkretów, zaczynając od pierwszego sprostowania. Lista w żadnym razie nie jest listą PiS, ale reprezentacją koalicji, co widać na każdym kroku. Każdy dostał na co zasłużył, a jeden koalicjant z listy wypadł i to są „ludzie Rydzyka”.



share

Czasami i Wyborcza napisze nie tylko prawdę, ale coś mądrze zauważy. Zdarzają się takie przypadki i tym bardziej wypada się nad cudem pochylić. Któryś tam z obsługujących to pismo dla ludzi o niskich kryteriach intelektualnych zauważył w jaką kabałę, nomen omen, pakują się chłopcy z Platformy. Z jednej strony mamy stare wygi europejskie, które pociągnęły głosy PO w 2009, z drugiej strony skompromitowane nazwiska byłych ministrów, których trzeba jakoś upchać, a z trzeciej jest pewne, że PO wyniku nie powtórzy. Ano trafiliście redaktorze w punkt, gratuluję, tak dokładnie jest i jak srogi starotestamentowy Bóg pozwoli, będzie jeszcze gorzej. Bez względu na to, czy PO wygra, czy przegra, nie ma mowy, żeby powtórzyła wynik z ostatnich wyborów. Taki stan rzeczy przekłada się bezpośrednio na nastroje wśród potencjalnych kandydatów. Innymi słowy w partii, która już miała być poukładana i wyprofilowana pod jednego lidera znów się zaczęło personalnie gotować.

Strony