wybory



share

Nic się nie zmienia, dalej nuda i same kapiszony. Wczoraj desperat Lis zapowiedział bombę, dziś ledwie syknął kapiszon Polskiej Fundacji Narodowej, która wydała 20 milionów na kampanię w USA. W zaistniałych okolicznościach przyrody przyszedł ciężki czas dla publicystów, zwyczajnie nie ma o czym pisać, jeśli się nie chce zanudzać Czytelników. Nawet nie środek, ale praktycznie finał kampanii przebiega tak leniwie, że trzeba się posiłkować wizją przyszłości. Po co nam druga kadencja PiS? To takie typowo „dziennikarskie” pytanie, w stylu: „Dlaczego chce pan zostać posłem?”, ale odpowiedzi są bardzo konkretne i zdecydują o kluczowych dla Polski sprawach. Wszystkiego nie jestem w stanie w felietonie zawrzeć, dlatego skupiam się na czterech najważniejszych aspektach, a pierwszy narzuca się sam.



share

POKO rzeczywiście jest na dnie, ale przegrana z „Lewicą” to brednie amatorów, o czym zawiadamiam na samy wstępnie, żeby nie było żadnych złudzeń. Trudno uwierzyć, ale nawet nie w środku kampanii, tylko w finale, bo do 13 października pozostał miesiąc, ciężko znaleźć temat, który nie zanudziłaby Czytelników i piszącego. Nie, wcale nie zaklinam rzeczywistości, tak to naprawdę widzę. Wprawdzie mamy od dwóch dni rytualną szarpaninę pomiędzy „liberałami” i „socjalistami”, w sprawie kolonializmu zwanego „wolnym rynkiem”, ale o tym napisałem już wszystko i z sektami polemizować nie zamierzam. Cóż pozostaje robić, w tak trudnym dla publicysty czasie? W desperacji pobiegłem poczytać, co tam słychać u konkurencji i po pierwszym strzale znalazłem temat.



share

Jeśli ktokolwiek się spodziewał, że będzie inaczej niż będzie, to był naiwny, nie zna życia albo oszukiwał sam siebie. Jest jak zawsze, bo jak zawsze ci sami propagandowi i „ekonomiczni” wodzireje, powtarzają te same brednie, wymysły i zwyczajne kłamstwa. Jeszcze przed końcem przemówienia Kaczyńskiego odpalono pierwsze fajerwerki propagandowe i naród zobaczył te złowieszcze hasła wiszące nad głowami narodu przez 30 ostatnich lat.

Strony