wybory



share

Nie mam upoważnienia, aby ujawnić nazwisko, ale od 3 listopada uczę się tego, jak wyglądają wybory w USA, od człowieka, który tym żyje. Chłodny i bardzo ostrożny analityk, nie podnieca się wrzuconymi sensacjami i po prostu zwykłymi głupotami. Od niego między innymi wiem, że cząstkowe liczenie głosów, które daje całą pulę jednemu kandydatowi i zero konkurentowi, nie jest niczym nadzwyczajnym, taką mają metodę, w niektórych stanach, po prostu ekipy liczą głosy „na dwie kupki” i bywa, że jedna „kupka” zostanie wcześniej policzona i „opublikowana”.



share

Naczytałem się w życiu tak wiele genialnych analiz, że w głowie się nie pomieściły i wyszły uszami. Na wstępie zajrzymy do archiwów i proszę mi wskazać jedne wybory, jakiekolwiek, które nie zawierały w sobie wielkiej niespodzianki. W takim samym trybie proszę poszukać nadzwyczajnych okoliczności i konia z rzędem, temu, kto w lutym przewidział, że z powodu światowej „pandemii” w maju nie odbędą się wyroby, PO wycofa kandydata, a Trzaskowski przegra z Dudą zaledwie o 400 tys głosów. Dalej się cofnijmy, do roku 2015 i poszukajmy odpowiedzi dlaczego PiS przy zdobyciu zaledwie 38% głosów uzyskał samodzielną większość? Zdecydowały o tym dosłownie ułamki procentów, SLD z Palikotem zabrakło 0,45%, Konfederacji 0,24%.



share

Starym wróblem jestem i nie dam się nabrać na plewy, nie podniecam się też po 15 latach pisania o polityce, tymi wszystkimi końcami, nowym rozdaniami i tak dalej. No i właśnie z takim bagażem doświadczeń i z pełnym spokojem, mogę powiedzieć, że to nie jest zwykły konflikt i przeciągające się rozmowy koalicyjne. Realnym, co nie znaczy, że samospełniającym się scenariuszem są wcześniejsze wybory, ale w bardzo osobliwej wersji, bo chętnych do zerwania koalicji i ogłoszenia wyborów ze świecą szukać. Doprecyzowując tę obserwację i diagnozę jednocześnie, powiem tyle, że złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma. Póki co jedyny sukces głównego gracza to załagodzenie konfliktu z Gowinem i to w warunkach upokorzenia PiS. Gowin wróci do rządu, obejmie tekę ministra rozwoju, gdzie jest więcej konfitur niż w szkolnictwie wyższym, czyli zamiast obiecanej kary dostał nagrodę.

Strony