wpadki



share

Mieszane uczucia to mało powiedziane, gdy obserwuję wyczyny Kidawy-Błońskiej wpadam w coś, co psycholodzy nazywają labilnością emocjonalną. Od śmiechu do łez i z powrotem, tak to wygląda z perspektywy przeciwnika całego środowiska politycznego reprezentowanego przez Kidawę-Błońską. Pytanie tylko, czy to nie jest pułapka skrajnego subiektywizmu. Paradoksalnie chciałbym, żeby tak było, ale nic z tego. Poziom Kidawy-Błońskiej jest tak żenujący, że widzą to warszawskie „salony” i co więcej głośno o tym mówią, choćby w moim ulubionym programie satyrycznym „Drugie śniadanie mistrzów”. Wygląda to beznadziejnie i co niektórzy zwolennicy PO zaczęli tęsknić za błyskotliwością Bronisława Komorowskiego.



share

Mało kto wie albo pamięta o dwóch dość istotnych rzeczach. Po pierwsze kampania do wyborów samorządowych jeszcze oficjalnie nie ruszyła, o czym bezskutecznie przypomina szef PKW Wojciech Hermeliński. Po drugie jak dotąd jedyna wpadka, nie tyle samego Patryka Jakiego, co jego sztabu przepadła w czeluściach Internetu. Kto w ogóle pamięta o co chodziło? O zdjęcie Pragi, ale tej czeskiej, nie dzielnicy Warszawy, które się pojawiło w spocie Jakiego. Zupełnie inaczej sprawy się mają w przypadku Rafała Trzaskowskiego, tutaj nikt niczego nie zapomina i wszyscy mają świeże odcinki kabaretu na bieżąco.



share

Tysiące tekstów poświęcono Jarosławowi Kaczyńskiemu, który się odezwał i PiS-owi spadło, sam napisałem chyba z setkę, aż tu nagle przyroda wypełniła nudną pustkę świeżym towarem. Hop siup zmiana... stron, Kaczor gada sobie, co mu do głowy wpadnie i w najgorszym razie PiS traci 2, 3 punkty, a Tusk zalicza wpadkę za wpadką i ludzie znów się pozbywają złudzeń. Powinienem w tytule podnieść poprzeczkę, ale cztery wpadki w zupełności wystarczą, żeby oddać rzeczy sedno i jednocześnie nie znużyć czytających. Na początku były flagi, same polskie, jak nigdy i na tym tle, co proszę czytać dosłownie, ponieważ tak Tusk traktuje naszą historię i tradycję, pstryknął sobie Donald dwie fotki. Na pierwszej wygłupiał się jako „maż stanu”, który broni rubieży przy pomocy najcięższych armat, czyli tandetnych monologów. Na drugiej Tusk pokazał się w dyżurnej roli partyjnego lidera i coś tam dorzucił do poprzedniej tyrady.