wojna



share

Nic nowego pod słońcem, ale jednak skala przygnębia i to pewnie zasługa Internetu, który ludzką głupotę jednocześnie eksponuje i kumuluje. Dożyliśmy takich czasów, w których normalność, obecna w ludzkim życiu od zawsze, uzyskuje status wojny światowej. Wystarczy dosłownie kilka sekund i to średnio intensywnego myślenia, aby uporządkować powszechnie znane fakty. Po pierwsze mamy do czynienia z wirusem, którego poziom zjadliwości nie przekracza przysłowiowej grypy. Po drugie według najbardziej pesymistycznych statystyk, liczonych w sposób idiotyczny, bo nie od rzeczywistej liczby zarażonych, ale od stwierdzonych zarażeń, 95% pacjentów zdrowieje. Inne dane mówią, że około 80% populacji przechodzi przez wirusa bezobjawowo. Wreszcie grupą najbardziej zagrożoną, a właściwe jedyną realnie zagrożoną, są osoby starsze zbliżające się do 70 lat.



share

Któryś dzień z rzędu słyszę ze strony najwyższych przedstawicieli polskiego rządu, ośrodka prezydenckiego, a i samego Jarosława Kaczyńskiego, że Polska nie ugnie się pod naciskami UE i TSUE. Skakałbym do góry jak kangury i śpiewał hymn na baczność, ale słyszałem już kilka takich deklaracji od słynnego „nie oddamy ani guzika”, aż po ostatnią kompromitację związaną z ustawą o IPN, gdy Polska pod naciskiem zewnętrznych sił musiała się z ustawy wycofać. Moje obawy uzasadniłem konkretnymi przykładami i nie ze złośliwości to czynię, gdyby tak było wypomniałbym jeszcze kilka innych uległości wobec Izraela, USA i UE, które na szczęście nie mają większego znaczenia. Zmierzam w jednym kierunku, chciałbym uzyskać pewność, że każda decyzja ze strony PiS będzie konsekwentnie realizowana.



share

Zaczęło się wczoraj w nocy, ci co to załapali się w szkole na język angielski, nie radziecki, poszli cwanym skrótem i dotarli do „zagranicznego Internetu”. Czym się różni „zagraniczny Internet” od „polskiego Internetu”? Przymiotnikiem i to wszystko, dalej są te same schematy, ta sama wartość, ale też ten sam śmietnik, przez który trzeba się przebić, żeby się nie narazić na śmieszność. Niewielu się to udaje, za to wielu bezrefleksyjnie powtarza brednie i nawet nie myśli o jakiejkolwiek weryfikacji. Tym prostym sposobem i umysłem w ciągu kilku minut można w Internecie, niczym Franek Dolas, rozpętać wojnę światową. Dokładnie z taką wojną mieliśmy i mamy do czynienia od północy, a konkretnie chodzi o atak irańskiego złomu, nazywanego rakietami, na bazy amerykańskie w Iraku.

Strony